Muzyka

Recenzja TORTURED SOUL – „End Of Dreams” (2012)

Przez w dniu 30/08/2013
Tortured Soul to francuska kapela reprezentująca energiczną mieszankę death metalu, hardcoru z domieszką grindu. Mimo, iż grają już parę lat to nie są znanym zespołem poza Francją. Na koncie mają demo, które zawiera 5 utworów, ale w końcu po latach prób udało im się stworzyć swój pierwszy oficjalny album. Krótki, ale bardzo treściwy. Można się w nim doszukać wpływu takich kapel jak Aborted, Dying Fetus czy nawet Cannibal Corpse. 

Album pokazuje, że zespół potrafi grać brutalnie, ale i tym samym pozostawiać po sobie ślad w pamięci na długi czas. Od pierwszego utworu dostajemy mocny strzał w głowę. Sam tytuł „Sent To Destroy” zapowiada się kataklizmem, ale w pozytywnym znaczeniu. Doskonały gruby bas w połączeniu z wokalem, który przypomina mi momentami wokal Corpsegrinder’a nadaje naprawdę ciekawy obraz.
Kolejny utwór „Omnipotent Architect”, jak pierwszy, nie ma specjalnego wejścia do utworu, co jak dla mnie przy takim gatunku muzycznym jest dobrym wyborem. Od początku do końca mamy ostre granie, bez pieszczenia się i udawania, że się potrafi grać. Oni rzeczywiście potrafią i odnajdują się w swojej pokręconej mieszance hardcorowych dźwięków.
Utwór „End Of Dreams” pokazuje jaki doskonały wyziew ma wokalista i jak perfekcyjnie nim operuje, bez problemu skacząc miedzy typowym scream’em a growl’em. W tym utworze jest opowiedziana historia, którą zamyka zaskakująca sielanka. Utwór kończy delikatne gitarowe granie, lekkie szarpanie strun, nietypowe, gdy ktoś na warsztat bierze taki rodzaj muzyki. Mimo, iż jest tak odmienne to idealnie wpasowuje się w klimat i zamyka utwór.
W „Eternal Submission” można odnaleźć sporo znanych riffów death metalowych, które wykorzystują takie kapele jak Behemoth czy Vader. Wokalista bawi się tutaj pig squel’em, słychać sporo blastów, co razem daje mocnego kopa, do którego aż chciałoby się rzucić w tłum i szaleć do upadłego. Cieszy mnie fakt, ze zespół potrafi łączyć melodyjność z szorstkością.
„Among Knives & Poisons” wyróżnia się na tle innych utworów bardzo dobrze słyszalną podwójną stopą, która świadczy o doskonałej rytmiczności i sprawności perkusisty. Tutaj wokalista miesza wiele odmian śpiewu, ale przeważa ciężki scream, zadziwiająco długo wyciągany. Już dawno nie słyszałam takiego wykorzystania potencjału tego rodzaju śpiewu u innych kapel.
Przedostatni utwór z płyty ”Command, Control, Influence” pozwala bardziej wsłuchać się w talent muzyków niż w sam wokal. Czuć w tym utworze, że zespół bawi się technikami i umiejętnie je łączy wyszukanymi przejściami. Utwór to jak opis pewnego rodzaju wojny wypełnionego strzałami, krwią, a w końcu śmiercią.
Finałowy utwór albumu „Dominate It All” najbardziej przypadł mi do gustu. Perkusja tutaj niemal bombarduje, a wokal doskonale za nią podąża. Czuć powiew piekła i chaos. Może się powtarzam, ale uważam, że kapela ma wielki potencjał i talent. Mimo, iż dopiero zaczynają tworzyć coś stabilnego, to ten utwór pokazuje ich szalone zdolności i daje nadzieję, że grupa wyjdzie z cienia i wydostanie się ze swoją muzyką poza Francję.
Podsumowując tych 7 utworów to dla mnie obraz dużej wściekłości wszystkiego, co może się wydawać okropne, brutalne i niedozwolone. Właśnie takie to miało być i doskonale ten zespół to przedstawił przy pomocy gamy technik, riffów, ciekawych łączeń. Uważam, że takiego rodzaju zespoły należy wspierać, doceniać i nie pozwalać im się poddawać. Jestem przekonana, że w końcu ktoś ich zauważy i da im szansę na rozwinięcie skrzydeł. Dla mnie album prawidłowo kopie tyłek i satysfakcjonuje mój apetyt na brudne granie. 
 

TAGI
PODOBNE WPISY