Muzyka

Recenzja RAGNAROK – „Malediction” (2012)

Przez w dniu 11/10/2013
Norweski black metal był i będzie mi bliski. Pamiętam jak zasłuchiwałam się w Carpathian Forest czy Behexen. I tak oto na tapetę wzięłam ostatnie wydanie Ragnarok. Po pierwszym przesłuchaniu od razu mogę przyznać, że mamy do czynienia ze stosem smakowitości.


Utwór „Blood of Saints” to znakomity złowieszczy wstęp. Spotykamy się tutaj z najmroczniejszą, bluźnierczą energią i to już od pierwszych dźwięków. HansFyrste jak zawsze w znakomitej formie wokalnej. Następnie moją uwagę przykuł „Necromantic Summoning Ritual”, który jest surowy, ostry i aż kipi agresją. Wokal wprowadza jeszcze więcej zła, a perkusja brzmi dziko. Razem tworzy to interesującą całość. W „(Dolce et Decorum est) Pro Patria Mori” czuć perkusję rodem z Behemotha i do tego te szybkie riffy. Lubię powroty do korzeni o ile nie psują ogólnej koncepcji. „Dystocratic” daje dużego kopa od początku. Wrzaski, szalona perkusja i bezbłędne riffy dają nam niesamowity pokaz. Ten utwór jak i „Necromantic Summoning Ritual” pokazuje, że zespół rozwija się i nie poprzestaje na dobrze nam znanych motywach i technikach ze starszych płyt.

Niektórym fanom może przeszkadzać, że Norwegowie trochę zmieniają kierunek grania, ale jest to nadal black metal i Ragnarok pozostaje jednym z charakterystycznych przedstawicieli tego gatunku. W mojej ocenie płytka jest jak najbardziej godna polecenia i myślę, że zwolennicy takich klimatów znajdą tutaj coś dla siebie.

TAGI
PODOBNE WPISY