Podróże

Alpha Beast Tour – Gdańsk B90 (Moonspell, Carnal, Salviction)

Przez w dniu 03/11/2013

28.10.2013 w klubie B90 odbył się koncert Moonspell’a w ramach trasy Alpha Beast Tour. Gdańsk to trzecie i zarazem ostatnie miasto w Polsce do którego zawitali Portugalczycy. Na koncert trafiłam z moim M. dzięki uprzejmości portalu metalnews.pl Za co jestem bardzo wdzięczna.

B90 to stosunkowo świeże miejsce koncertowe znajdujące się na terenie Stoczni Gdańskiej, która obecnie jest przebudowywana. Przyznam szczerze, że dojazd tam nie należy do najłatwiejszych, a GPS nie nadaje się na przewodnika. Po wielu ślepych uliczkach i błocie w końcu  udało nam się trafić. Z zewnątrz miejsce wygląda na opuszczone. Na samym wjeździe stoi KrAZ, który na okoliczność koncertu był przyozdobiony plakatem. Idąc z daleka można dostrzec błyszczące logo klubu, które jako jedyne wyróżnia się na tle starych murów.

Po wejściu do środka doznaliśmy pozytywnego szoku. Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to wielki hak dźwigu przy suficie. Fajnie, że został wkomponowany w odświeżony wystrój. B90 to dwie spore sale koncertowe. Wszystkie dodatkowe miejsca jak kasa, szatnia, palarnia, bilety, merch są opisane na ścianach, więc od razu wiadomo gdzie się udać. Ciekawym pomysłem jest obrót bezgotówkowy na terenie klubu. Na wstępie płaci się pieniądze, w zamian dostaje się kartę na której jest ich równowartość i nią płaci się za wszelkie napoje. Jest to wygodna metoda i inne klubu też powinny o czymś takim pomyśleć.

 

Jeśli chodzi o sam koncert. To była czysta poezja. Ukłon dla organizatorów za punktualność, doskonałe nagłośnienie. Mały minus za zamieszanie przy akredytacjach, ale takie rzeczy to norma przy sporych przedsięwzięciach.

Punkt 19 na scenie pojawił się zespół SALVICTION. To trójmiejska kapela grająca w klimacie post metalu z ciekawym screamem na wokalu. Pierwszy raz ich usłyszałam i szczerze skradli mi duszę.  Myślę, że nie obrażę ich gdy porównam do Blindead, które jest mi bliskie. Idealnie pasowali na wstęp i postawili wysoko poprzeczkę dla kolejnego zespołu.

Jako drudzy zagrali panowie z CARNAL. Supportowali Moonspella na wszystkich polskich koncertach. Ich również jakoś nie miałam przyjemności poznać wcześniej, ale od razu było czuć ogień ze sceny. Można ich określić jako mieszanka doom i death metalu. Dla mnie melodia jak najbardziej na tak, wokal mógłby być „brudniejszy”, ale całość przyjemnie się oglądało, słuchało.

No i nadeszła pora na demoniczny MOONSPELL. Portugalczycy pojawili się na scenie o 21. Zaczęli standardowo od „Axis Mundi” pochodzącego z albumu „Alpha Noir”. Fernando wyszedł w hełmie hoplity znanego z poprzedniej trasy. Pobudził ludzi do życia, nawoływał do wspólnego śpiewania. Uwielbiam w nim to, że potrafi rozmawiać z publicznością, można poczuć bliskość, a i koncert zupełnie inaczej się odczuwa. To jakby nie tylko kapela, ale cały tłum był na scenie. Nie będę opisywać każdego utworu, bo do jutra bym nie skończyła, ale powiem jedno. Setlista była bardzo bogata. Pojawiły się zarówno utwory z nowego albumu jak „Lickanthrope” czy „Em Nome Do Medo”, nie zabrakło „Alma Mater”, czy „Finisterry”, która dla mnie była miłym zaskoczeniem. Portugalczycy byli w doskonałej formie. Mieszanka jaką zaprezentowali bardzo rozgrzała tłum, który nie pokazywał zmęczenia do samego końca. Dla mnie był to ich piąty koncert w którym uczestniczyłam i myślę, że plasuję się w pierwszej trójce tych najlepszych. Zaliczyłam moshowanie pod barierką, poskakałam przy folkowej „Ataeginie”, zdarłam gardło na „Scorpion Flower”. Było mrocznie, tajemniczo, erotycznie i bardzo magicznie – co jest głównym elementem moonspellowego klimatu.
________________________________________________________________

Setlista:

1. Axis Mundi
2. Alpha Noir
3. Finisterra
4. Night Eternal
5. Opium
6. Awake
7. Nocturna
8. Scorpion Flower
9. New Tears Eve
10. Lickanthrope
11. Love Is Blasphemy
12. Em nome do medo
13. Vampiria
14. Ataegina
15. Alma Mater 
Bis
16. Wolfshade (A Werewolf Masquerade)
 17. Full Moon Madness

 ________________________________________________________________

Fotorelacja:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Foto: Marek Maleszewski

Ten wieczór był magiczny.Wspaniałe miejsce, ludzie, zespoły i 4h porządnej muzyki. Niby poniedziałek to nie dzień koncertowy, ale za to jak pozytywnie naładował na resztę tygodnia.

 

TAGI
PODOBNE WPISY