Podróże

Highway to HEL

Przez w dniu 13/11/2013

Zdecydowanie nie była to podróż do piekła, ale Hel przez jedno „l” też ma coś do zaoferowania.Kolejny trip, kolejne wspaniałe wspomnienie. 


Tym razem obraliśmy kierunek na północ i miejsce w którym morze Bałtyckie można zobaczyć w całej okazałości. Mowa tutaj oczywiście o Helu i co za tym idzie Mierzei Helskiej.

Wyjechaliśmy wcześnie rano, by nie dotrzeć tam jak zacznie się ściemniać. Sam dostęp do morza jest doskonały. Do dyspozycji jest port, spore molo oraz plaża… wielka piaszczysta plaża. Wiało strasznie i chłód bił po policzkach, ale było magicznie. Dodatkowo baaardzo świeże powietrze. Aż chciało się żyć. Z każdym oddechem zapominałam o chłodzie, o hałasach, o problemach, po prostu świat był gdzieś za mną, a w zasięgu wzroku piękne morze.  

Hel to typowe wojskowe miasto. W wiele miejsc nie można wejść, ale są też zabytkowe fortyfikacje udostępnione dla turystów. Ciągnęło mnie do nich strasznie. Nie zwiedziliśmy zbyt wielu bunkrów, bo zapomnieliśmy latarki, ale czuć było tam historie.
Jedną z atrakcji w Helu jest fokarium, do którego wstęp kosztuje jedynie 5zł. Jeśli trafi się tam na porę karmienia to wówczas foki można zobaczyć z bardzo bliska. Robią różne nie skomplikowane sztuczki, ale i pokazują charakterek. Nam udało się trafić w idealny moment.

A na koniec utwór, która zainspirował mnie do napisania dzisiejszego postu 🙂

TAGI
PODOBNE WPISY