Smile life

Dlaczego warto uczestniczyć w koncertach?

Przez w dniu 29/01/2014
Jeszcze kilka miesięcy i zacznie się robić ciepło. Co za tym idzie, będziemy coraz bliżej sezonu festiwalowego, a trasy koncertowe ruszą pełną parą. Wierni fani wyjazdów na muzyczne gigi już odliczają dni do tych najciekawszych i najdłużej wyczekiwanych koncertów. Jestem jedną z tych osób i już mi tupie nóżka na myśl o wakacjach.
A czy Wy należycie do grona osób, które nie mogą wysiedzieć w miejscu gdy wiedzą, że niedaleko odbywa się koncert, czy raczej nie jesteście za takimi eventami?
Jeśli nigdy nie byliście lub po prostu nie wiecie po co, to dziś Wam trochę przybliżę, czemu nie ciuchy, nie kosmetyki powinny się znaleźć na Waszej liście must-have, ale koncerty!
 
Odkrywanie nowej muzyki
Nie jest sekretem, że ludzie kochają odkrywać nową muzykę. Sama potrafię spędzić godziny na przeszukiwaniu sieci by odkryć coś nowego. Niesamowite brzmienie gitar, szybkość perkusji czy niespotykany dotąd wokal, który powoduje gęsią skórkę. Gdy już się pozna ją dogłębnie, odnajdzie się ulubiony utwory, które wbijają się w pamięć tak, że nie sposób ich wyrzucić, nie ma nic lepszego niż zobaczenie tego na żywo. Stajesz przed sceną, oko w oko z wokalistą, on zaczyna, a Ty mu wtórujesz, czy potrafisz czy nie. To zbliża Cię do zespołu i do ich muzyki. Zaczynasz czuć wszystko inaczej. Występ na żywo daje dużo więcej i masz szansę usłyszczeć nowe aranżacje i wierzcie mi kapele potrafią bardzo miło zaskoczyć specjalnymi utworami, których nie posłuchacie w necie i nie odnajdziecie ich na krążku.
Spotkanie z zespołami 
Niesamowicie jest spotkać kogoś, kogo od dłuższego czasu się podziwia. Pamiętacie może wpis w którym wspominałam moje spotkanie z Moonspell’em. Takie wydarzenie w życiu na zawsze zostaje w pamięci. Byłam już na wielu festiwalach i to na nich najczęściej organizatorzy robią kącik tzw. „Meet&Greet”, na którym o wyznaczonych godzinach pojawiają się muzycy. Czasami stoi się w długich kolejkach by tylko dostać autograf, bo na nic więcej nie ma czasu. Są jednak takie spotkania, na których jest czas na autografy i zdjęcia, no i na porozmawianie z muzykami.  Przyznajcie się kto by nie chciał uścisnąć ręki swojemu idolowi? Nie dla sławy, poklasku, lansu, tylko dla siebie.
 Poznawanie ludzi
 
To oczywiście nie jest konieczność. Jednak mogę szczerze stwierdzić, że dla wielu nieśmiałków takie koncerty to sposób by się otworzyć na ludzi. W tłumie wszyscy tańczą razem, wspierają się i uśmiechają. Jedno krótkie pytanie: „Jak się bawisz?” potrafi rozluźnić nawet najbardziej spięte osoby. Sama wielokrotnie rozkręcam osoby, które przyszły same i czują się niepewnie. Koncerty są po to by sobie pomagać, odkrywać w sobie coś, co jest głęboko zakorzenione. Nawet gdy nikogo nie znasz, możesz się poczuć swobodnie i nie bać się oceniania tego co robisz. Muzyka łączy, daje poczucie przynależności i integracji społecznej gdzie nieznajomy może się poczuć jakby był w rodzinie.
Muzyka na żywo 
Muzyka na żywo może nie jest niezastąpioną formą jej poznawania, ale z pewnością jest lepsza od tej wirtualnej. Bądźmy szczerzy, ludzie słuchają muzyki z telefonów, laptopów i innych wspaniałych cudów technologii, ale nie daje to takiego kopa, jak przeżycie tego na żywo. Głośna, brudna, szorstka i nieokiełznana jest muzyka płynąca ze sceny. Do tego dochodzi tłum ludzi, który Ciebie rozumie jak nikt inny. Wszyscy są tam z tego samego powodu. Każdy ładuje baterię, wyzwala z siebie najróżniejsze emocje. Tego nie da Ci najgłośniejsza mp3 w Twoim wypaśnym smartfonie. Płyń z falą i poczuj to.
Merch
Lubicie odzież rockową, punkową czy po prostu kojarzącą się z daną subkulturą? Fani z pewnością zbierają takie ciuchy, sama do nich należę. To coś jak kolekcja namacalnych wspomnień. W sieci jest spora ilość sklepów mających w ofercie odzież sygnowaną danym zespołem. Jednak na merchu jest więcej. Często są ciuchy niedostępne w sklepach internetowych, limitowane, promujące daną trasę, specjalne wydania albumów i co jest chyba najlepsze w OKAZYJNYCH CENACH! Więc czemu się nie skusić?
Kolekcjonowanie przeżyć 

 

Można wspominać swoje urodziny na domówce ( jak co roku takie same), wypad nad morze (po raz setny) lub powspominać jak to było szaleć na koncercie. Robisz przerwę od codzienności, pakujesz plecak i śmigasz na festiwal. To są niepowtarzalne wspomnienia. Niektóre zespoły masz szansę zobaczyć tylko raz w życiu, więc po co szukać nudnej alternatywy. Szczególnie, że będziesz mieć co opowiadać swoim dzieciom. Oczywiście rozumiem tych, co po prostu nie lubią takiego spędu ludzi. Ale pozostaje pytanie, nie lubią czy nie próbowali?
Jest wiele powodów dla których warto korzystać z tego co oferują występy na żywo. Chciałabym teraz to usłyszeć od Was! Jakie są Wasze wspomnienia z koncertów? Czy zgadzacie się ze mną jeśli chodzi uczestniczenie w wydarzeniach muzycznych? Co Was ciągnie lub zniechęca?

 

 
TAGI
PODOBNE WPISY