Kino

AmbaSSada – moje wrażenia

Przez w dniu 20/02/2014

Co byście zrobili gdybyście mieli szanse zmienić bieg historii? Wstrzymalibyście którąś z wojen? Nie doprowadzilibyście do rozbioru Polski? Przeszkodzilibyście w działaniu Hitlerowi? Co do ostatniego to taka właśnie okazja nadarzyła się bohaterom komedii Machulskiego „Ambassada”.

Początkowo na film miałam udać się do kina. Zwlekałam, odkładałam, a to praca, obowiązki i inne pierdoły. W końcu film można bez problemu obejrzeć w tv lub na komputerze, więc w końcu udało mi się do niego przysiąść. Filmy Machulskiego zawsze lubiłam, w szczególności pozytywne lekkie komedie. Ten film został bardzo skrytykowany, szczerze Wam powiem, że filmy, których nie pochwalają krytycy, właśnie mi się najbardziej podobają. I tak też stało się z tym, dobre dialogi, zabawne sytuacje no i pierwszy raz na ekranie można zobaczyć Nergala. Nie jako charyzmatycznego wokalistę Behemotha, ale jako dostojnego, czyściutkiego i ułożonego Ribbentropa, w którego się wcielił. 

A o czym jest film? Poznajemy młode małżeństwo: Melania pełna radości i szalona dziewczyna oraz jej mąż Przemek, który jest jej kompletnym przeciwieństwem i do tego jest wyjątkowo drętwy i zapatrzony w siebie. Przeprowadzają się do kamienicy stryja na ul. Piękniej w Warszawie, na której przed laty znajdowała się ambasada niemiecka.
Melania przypadkowo odkrywa, że winda w ich budynku umożliwia przenoszenie się w czasie – z sierpnia 2012 do sierpnia 1939 roku. No i na tym skończę by nie spojlerować 😉

Sama fabuła może nie jest bardzo ambitna, ale mi akurat film przypadł do gustu. Nie ma tutaj wyszukanych dowcipnych sytuacji, za to jestem pod wrażeniem gry Nergala, który idealnie został dobrany do roli i odnalazł się w niej. Hitler w kreacji Więckiewicza doskonały, zresztą czy Więckiewicz potrafi spieprzyć rolę? Ja takiej nie znam. Gra głównych bohaterów jest trochę denerwująca, zabrakło luzu i opanowania. Może tak właśnie miało być? Film z pewnością jest przerysowany i trzeba go oglądać z przymrużeniem oka. To nie jest film historyczny, to wizja co by było gdyby. 

Podsumowując film polecam obejrzeć by się pośmiać. To ten rodzaj w którym nie musimy za dużo myśleć tylko wypoczywamy przy nim. Nic tak nie relaksuje po ciężkim dniu jak prosta, dowcipna komedia. 

A Wy oglądaliście Ambassadę? Jakie są Wasze wrażenia?

P.s.Dziś bez playlisty za to posłuchajcie utworu Niemena „Sen o Warszawie” zaśpiewanego przez bohaterów filmu!


 Źródła zdjęć: 1 2

 

TAGI
PODOBNE WPISY