Podróże

Cykl festiwalowy: GRILL 'N' GRIND

Przez w dniu 18/02/2014

Dziś nie będzie o festiwalu na wielką skalę. Nie będzie bardzo znanych gwiazd. Nie będzie masy ludzi. Będzie o mini feście, którego jestem współorganizatorem i który jest wyjątkowy, bo jest odmienny od tych dobrze znanych, ale ma swój klimat i jest stworzony dla konkretnych odbiorców. Zapraszam Was na GRILL ‚N’ GRIND!

Pierwsza „Pluskowa” edycja tego mini festu odbyła się w 2012 roku. Sama nazwa pochodziła od koncertów, które cykliczne odbywały się pod tą nazwą w Olsztynie i tam ten rodzaj imprezy został zapoczątkowany. W trzy osoby, z czego dwie doświadczone w imprezach tego typu, zdecydowaliśmy zrobić coś odmiennego od zwykłego koncertu w barze.  Pomysł był prosty: zrobić weekendowe całodzienne granie z ciężką muzyką, głównie grindową. Jako, że festiwal miał odbyć się w pierwszy weekend lipca, nie było opcji by nie odbyło się to na powietrzu. Z dnia na dzień wpadały kolejne pomysły. Zaczęliśmy kombinować kapele i prawdziwą bombą na ten fest był Nuclear Vomit, który zechciał przyjechać z dołu Polski do niewielkich Plusek. 

Festiwal jednodniowy nie miał w tym przypadku sensu. Sporo ludzi pytało o nocleg, stąd też padł pomysł na zrobienie jakby małego biwaku przez cały weekend. Czyli można było przyjechać już w piątek i być na terenie gdzie odbywał się koncert aż do niedzieli. Spanie pod namiotami, jedzenie z grilla, napoje i piwo pod dostatkiem, dostęp do jeziora i wszystko to doprawione potężną muzyką na żywo! Jeśli jeszcze Was to nie skusiło to obejrzyjcie zdjęcia z pierwszej edycji:

Tak wyglądał teren, zanim zaczął przemieniać się teren festiwalu z prawdziwego zdarzenia.


A gdy scena nabrała wyglądu, wszystko zostało rozstawione, ludzie zaczęli przybywać to miejsce nabrało życia.

Ludzi było sporo i to nie tylko tych z Olsztyna. To była bardzo udana edycja i wiedziałam, że za rok musimy to powtórzyć. Tym razem chcieliśmy trochę zróżnicować muzykę by jeszcze więcej chętnych przybyło na ten niesamowity weekend. Na pierwszej edycji zagrało 5 kapel, za to na kolejnej już 8 (Confusion doszło do składu po wydrukowaniu plakatów ) i główną gwiazdą był Ogotay. Muzyka do późnych godzin nocnych, zabawa pod sceną, masa życzliwych ludzi. Mimo wszystko większość dnia byłam w stresie jak to wszystko wypali, czy kapele dojadą na czas no i ile rzeczywiście z zadeklarowanych ludzi na fb faktycznie przyjedzie. Myślę, że było jeszcze lepiej niż poprzednio, a mój M. był wspaniałym wsparciem.

 

Taki event to masa pracy, przygotowań, dopinania wszystkiego do ostatnich godzin przed wydarzeniem. Jednak po wszystkim człowiek czuje się spełniony, wie że coś zrobił dla innych. Nie liczy się zmęczenie. Wówczas chce się, by ten dzień trwał jak najdłużej, by ludzie zapamiętali go jako jeden ze wspanialszych tego roku, mimo iż odbywa się w niewielkim miejscu jakim są Pluski nad jeziorem Pluszne.

Czy kolejna edycja będzie? Oczywiście! Już na nad nią pracujemy, kompletujemy zespoły z pewnością powiadomię Was o szczegółach kolejnej edycji.

Cz warto przyjechać? No raczej. Myślę, że warto odwiedzać mniejsze festy, poznawać mniej znaną muzykę, poznawać ludzi. Takie mini festiwale są idealne dla ludzi, którzy nie lubią, nie odnajdują się na większych festiwalach, takie miejsce jest dla nich idealne! 

Jeśli macie pytania dotyczące Grill ‚n’ Grind to śmiało piszcie w komentarzach.

Źródła zdjęć: 1 2

P.s.
Mam dla Was niespodziankę! Postanowiłam tworzyć dla Was codzienne playlisty, które umilą Wam czas czytając i będą się znajdować na dole wpisów. Dziś przedstawiam Wam pierwszą odsłonę!

 


 

TAGI
PODOBNE WPISY