Smile life

Czego nie robić na koncertach

Przez w dniu 22/02/2014
W domu uczą nas kultury i poprawnego zachowania w różnych sytuacjach. Wiemy jak traktować nowo poznaną osobę, jak należy zachować się w restauracji czy na spotkaniu biznesowym. A jak to jest z koncertami? Wszystko nam wolno? No właśnie zależy co rozumiemy przez „wszystko”. To, co jest ogólnie uznane za dobre zachowanie czy to, co my uznajemy za dobre i nie widzimy w tym nic złego? Dziś przedstawię listę zachowań, rzeczy których moim zdaniem nie należy robić, będąc na koncercie w klubie czy na otwartej przestrzeni. Lista mam nadzieję pomoże Wam w niepopełnianiu gaf.


Wnoszenie własnego alkoholu na teren koncertu.
Płacąc za bilet powiedzmy 100 zł chcemy zaoszczędzić na reszcie umilaczy wieczoru. Alkohol to nieodłączny rekwizyt w ręce uczestnika koncertu i wiele osób bez niego nie widzi udanego spędzenia czasu. Stąd widząc ceny w barze, ludzie często decydują się na wniesienie własnego trunku sądząc, że to lepsze rozwiązanie. Po pierwsze w większych miastach na dzień dobry ochrona sprawdza co macie w plecaku, spodniach, kurtce i często w koszu oprócz alkoholu ląduję woda czy przegryzka w formie batona. Więc tu już tracicie kasę, bo nawet nie skosztowaliście nic ze swoich „tańszych” zakupów. Po drugie, nawet jeśli uda się przemycić alkohol do środka to sala jest obserwowana przez ochronę i jak Was przyłapią z nieklubowym napojem, od razu wylatujecie z koncertu. Na tym Wasz wieczór z ulubioną kapelą dobiega końca. Zatem nie warto kombinować, by potem się wstydzić lub stracić kasę, którą lepiej wydać za barem, nawet jeśli wypije się mniej od oczekiwań.


Żebranie na bilet pod wejściem do klubu.

Jedna z form zdobycia upragnionego wejścia, która irytuje mnie najbardziej. O ile jestem w stanie pożyczyć komuś pieniądze na bilet, to nie rozumiem ludzi, którzy myślą, że skoro przyjechali na stopa bez kasy to im się NALEŻY wejście na koncert zafundowane przez ludzi, którzy na takie bilety zapracowali lub sobie odłożyli. Jeśli nie stać Cię na koncert to nie idziesz. Proste?


Prośba o wpuszczenie na darmo, bo się znamy z organizatorem.
To jest sytuacja typu: kumpel robi koncert, więc skoro się kolegujemy, postawiłem mu parę razy piwo, to z pewnością zechce się odwdzięczyć, wpuszczając mnie na swój koncert. Przecież wie, że u mnie ciężko z kasą, jestem tylko studentem, przecież to tylko jedna osoba za free. No właśnie i tak myśli 20 Twoich znajomych, którzy zacierają ręce na koncert, który organizujesz. Ludzie nie liczą się z tym, że skoro bilet jest płatny, to jest to z konkretnych powodów. Organizator opłaca klub, zespoły, nagłośnienie, ochronę, wyżywienie dla zespołów, nocleg, promocję, plakaty, bilety. Mało? Więc jeśli ustala cenę biletu 20 zł, to nie jest to jego widzimisię. Konkretna ilość osób, która kupi, zapewnia mu opłacenie wydatków związanych z organizacją, a także zwrot kosztów, które poczynił przed koncertem. Więc jeśli wpuści osoby za darmo, to będzie musiał z własnej kieszeni pokryć takie wejście. Oczywiście nikt o tym nie myśli i nie liczy się z tym. Teraz już wiecie. Jeśli organizator planuje kogoś wpuścić na koncert za free z pewnością, te osoby już wcześniej znajdą się na odpowiedniej liście do wejścia, jeśli nie bierze tego pod uwagę to prośby, płacz, lament, szantaż nic nie pomoże.

Włażenie na scenę podczas koncertu bez zezwolenia.
Jesteście na wymarzonym koncercie. Kapela zaczyna grać, a tu już masa chętnych do wbicia się na scenę. O ile ochrona ma pozwolenie od zespołu na wpuszczanie ludzi, by bawili się na scenie lub sam wokalista zaprasza ludzi na nią, jest ok. To w innych przypadkach nie róbcie tego. W taki sposób burzycie rytm koncertu. Nikt nie lubi, jak ktoś przeszkadza, nachalnie rzuca się lub co gorsze wyrywa mikrofon albo stara się śpiewać do jednego razem z wokalistą. Takie sytuacje są niedopuszczalne. Oprócz irytacji zespołu, który ma prawo zejść ze sceny przez taki incydent, zostaniecie zlinczowani przez osoby, które przyszły na koncert i bawią się w sposób odpowiedni. Zatem jeśli nie wolno wchodzić to nie!


Pogo jest dla wszystkich.
Kolejny błąd notorycznie popełniany przez uczestników. Zabawy pod sceną to nieodłączny element koncertów metalowych. Mamy linie ludzi pod barierką, którzy machają włosami, a zaraz za nimi tłum pogujący, odbijający się od siebie, robiący ścianę śmierci. Wszystko jest w porządku, dopóki biorą w tym udział osoby, które chcą być w wirze. Gorzej, jeśli na siłę łapie się za ręce i wciąga osoby, które ewidentnie nie planowały takiego rodzaju zabawy. Jeśli ktoś stoi i nie zamierza się ruszyć, to nie róbcie tego za niego. Każdy ma inny sposób przeżywania koncertu, więc nie narzucajcie mu swojego.


Zadręczanie pytaniami organizatorów, osób na bramce.
Idąc na koncert, odpowiednio wcześniej na stronach o tematyce muzycznej można dowiedzieć się szczegółów koncertu. Na plakacie są podane zespoły, jakie zagrają, ceny biletów, godziny otwarcia i startu koncertu. To są informację najważniejsze. Jeśli koncert ma swoją stronę np. na fb często najpóźniej dzień przed koncertem pojawia się tzw. line up, z rozpiską kto i o której zagra, a także ile potrwa dany występ. Skoro wybieramy się na koncert lub tylko na konkretną kapelę to takie informacje mamy odpowiednio wcześniej. Dlatego też nie zadręczajcie pytaniami organizatorów lub co grosze ludzi na bramce, którzy często są osobami, które siedzą tam tylko po to, by sprawdzić lub sprzedać bilet, a nie jako informacja koncertowa. Co więcej, stojąc i zadręczając pytaniami, blokujecie kolejkę i denerwujecie ludzi w niej stojących.

To by był na tyle. Wybrałam najczęstsze błędy, jeśli czegoś zabrakło, to piszcie w komentarzach. Stworzymy poradnik czego nie należy robić na koncertach 🙂

 

Sobotni wieczór w domu idealnie uzupełni szklaneczka whisky z colą i głos Lemmiego. Dlatego dziś polecam nową płytkę Motörhead „Aftershock”. Enjoy!
 
TAGI
PODOBNE WPISY