Smile life

Typy ludzi na koncertach

Przez w dniu 24/03/2014
Na koncerty przybywa masa najróżniejszych ludzi. Mamy młodych, starych. Tych wystrojonych i tych co założyli pierwsze lepsze ciuchy. Mamy tych co cały koncert siedzą, takich co stoją i obserwują koncert z oddali. No i tych których dopada szaleństwo pod sceną. Są też ludzie, którzy znacząco wyróżniają się na tle innych. Czasem stylem byciem, rozmową lub zachowaniem. I dziś właśnie na takich ludziach się skupimy.

Nowicjusz
Człowiek, u którego wyraz twarzy mówi o jego przerażeniu. Rozgląda się, stara się trzymać z tyłu i nie rzucać się w oczy. To typ ludzi, którzy przyszli na koncert i reszta się nie liczy, bo to wystarczający powód by mieć niesamowity dzień. Jednak często zwracam uwagę na nowe twarze na koncertach. W niewielkich miastach zna się ludzi, którzy chodzą na koncerty, bo zazwyczaj to Ci sami. A gdy pojawia się ktoś świeży jest od razu tematem rozmów, bo każdy próbuje go skojarzyć lub usilnie poznać. Świeżaki są niegroźni i nieszkodliwi. W końcu każdy kiedyś miał ten swój pierwszy raz.

Człowiek mający najlepszą noc w życiu
Takiej osoby możecie szukać w pierwszym rzędzie. Barierka to jego cel po przekroczeniu bramki. Jest zlany potem, krzyczy, raduje się, płacze. Zdziera gardło przy każdym utworze. To typ osób dla których to zdecydowanie najważniejsza noc w życiu. Za nic ich nie przepchniesz, nie zagadasz, oni łączą się barierkową pępowiną z wokalistą i przerywają ją gdy zespół zagra 2 bisy z rzędu ( lub więcej). Takim typem uczestnika też kiedyś byłam. Nie było nic ważniejszego niż zajęcie tego zasłużonego miejsca na wprost wokalisty i wtórowanie mu w każdym utworze. Teraz to się starzeję i tylko na naprawdę ulubionych kapelach znajdziecie mnie w pierwszym rzędzie, a tak wybieram stosowną odległość, jednak jeszcze nie tył 😉

Zawodowy filmowiec/fotograf
Nie mówię tu oczywiście o ludziach, którzy dokumentują wydarzenie z tzw. fosy. Chodzi o tych, którzy zamiast trochę ruszyć ciało i oddać się muzyce wolą nagrać cały koncert, a drugą ręką zrobić jak najlepsze ujęcie gwiazdy by móc się chwalić rodzinie. Rozumiem, że każdy chcę uwiecznić taki ważny moment, sama lubię mieć pamiątkę z koncertu, ale nie w ilości 1000 sztuk i masy filmików, których 99% buczy i nic nie słychać, a i z obrazem nie najlepiej. Jak takich ludzi trafi się kilkadziesiąt to strach poruszyć głowa czy ręką by nie wytrącić takiemu delikwentowi jego sprzętu i nie narazić się na sykniecie lub szturchniecie, co grosze pyskówkę. Tłumaczenie, że „ja się tu bawię” może nie być wówczas trafnym argumentem.

Zakochana para
O taaak bez nich koncert byłby smutny. Zakochane pary zazwyczaj obejmują się w pasie lub on stoi za nią i obejmuje, tak przez 1,5h. Całują si, kołyszą, potem całują i znów kołyszą… Ma to swój urok bo jednak jak jest się zakochanym to razem lepiej przeżywa się koncert. Jednak spróbujcie przypadkiem szturchnąć taką parę on pan i władca robi groźną minę, a ona prychnie czy się zniesmaczy, że ktoś miał czelność naruszyć ich koncertowy układ. Po czym znów wracają do ustalonego rytmu…całują się i kołyszą…

Spocony golas
Taki pan zawsze szaleje pod sceną. Od pierwszych nut nie daje odpocząć swoim nogom. Skacze, macha włosami, obija się o ludzi. Nagle stwierdza, że zdecydowanie jest za gorąco i czas ściągnąć koszulkę. No i ukazuje nam się pół nagi mężczyzna ociekający potem, który obdarowuje swoim rozszalałym testosteronem tych co nawet o to nie prosili. Nie wspomnę oczywiście o zapachu, który mu towarzyszy. Jednak nikt nie mówił, że na koncercie będzie lekko i przyjemnie.

 

Człowiek nie lubiący końcówek
Ten typ zajmuje najlepsze miejsce, trzyma się kurczowo pierwszego rzędu. Jednak gdy dochodzi do końca koncertu. Panuje wrzawa i zaraz ma być bis, on decyduje opuścić gwar i niczym buldożer mknie przez tłum odrywając uczestników od zabawy z ostatnich minut jakie daje im zespół w prezencie. Tego typu ludzi nie rozumiem. Skoro potrafił wytrzymać cały koncert, to te parę minut naprawdę nie zabawi. Jednak jeśli chce się wyjść wcześniej z przyczyn niezależnych to można to zrobić w niezakłócający sposób. Ale po co? Jeśli wiesz, że nie planujesz zostać do końca to nie zajmuj miejsca z przodu by potem pchać się między ludźmi.

To tyle z moich obserwacji. Pewnie gdybym się jeszcze skupiła znalazłabym kilka ciekawych typów ludzi, ale te uznaje za te najbardziej rzucające się w oczy. Są Ci bardziej denerwujący i tacy co pozostają neutralni dla środowiska. Jednak pamiętajmy, że wszyscy przychodzimy na koncert po to samo. Zabawa króluje w jakiej formie by nie była.

A Wy do jakich typów uczestników należycie? Dodalibyście kogoś do tej listy?

Dziś ze względu na deszcz za oknem wybrałam muzykę spokojną, ale zaskakującą. Kto nie zna ten koniecznie musi nadrobić zaległości. Przed Wami Blindead i ich najnowszy krążek „Absence”.

TAGI
PODOBNE WPISY