Muzyka

Recenzja I WAS BORN TWICE – „Tickets To Limbo” (2014)

Przez w dniu 21/10/2014
Wieki minęły od ostatniej mojej recenzji. Jestem dosyć leniwa jeśli chodzi o wyrażanie opinii na temat płyt, których słucham. Jednak są wyjątki, które jak złapią mnie za serce to od razu chce się tym z Wami podzielić. Tak też stało się EPką od chłopaków z I WAS BORN TWICE.

Na wstępie powiem Wam, że nie gustuje w muzyce core. Totalnie żadna odmiana tego gatunku mnie nie rusza. Może dlatego, że na pierwszym miejscu stawiam death metal i jego mocne brzmienie. Jednak za sprawą tego zespołu zagłębiłam się w zupełnie inny, nie znany mi wcześniej świat.

I WAS BORN TWICE to zespół, który powstał na korzeniach dwóch innych. Mamy tutaj panów z Mirrordead, których płytę „Reborn” miałam okazję recenzować ładny już czas temu oraz panów z Borderline Personality Disorder. Postanowili stworzyć coś świeżego, nu metalowego i ta EPka jest przykładem, że ten eksperyment się udał.

tickets to limbo

Grafikę do płyty zrobił Piotr Szafa Szafraniec, który zaprojektował okładkę do najnowszej płyty Thy Disease. Klimat okładki jest mroczny i mogłaby ona być spokojnie promo jakiejś gry lub plakatem do filmu. Super, że od początku zespół zadbał by biorąc płytę do ręki jeszcze przed przesłuchaniem, powiedzieć „Wow! Nawet o to się postarali”. Tu już duży plus.

Muzycznie jest jeszcze lepiej. Płyty słucham codziennie już dobry tydzień. I szczerze powiedziawszy weszła na stałe do mojej playlisty. Daje ona potężnego kopa, do tego eksperymenty muzyczne zapadają bardzo w pamięć. Krążek zaczyna  „Freak” intro a la gangsta, po czym jest płynne przejście w drugi utwór. To właśnie „Sell Me” jest moim zdaniem idealną wizytówką zespołu. Mamy tu mieszankę industrialu z wyraźnym bitem. Do tego dochodzi lekko chrypiący scream. Takie zabiegi bardzo lubię, a wokalista daję radę. Ten utwór ma swoje video zrobione z lekkim przymrużeniem oka. Dla tru metala może to być za wiele. Jednak dla mnie jest to świetny pomysł by zaszokować i pokazać, że zespół ma duży dystans do tego co robi. W utworze nie brakuje elektroniki, która przyjemnie łączy piosenkę w całość.

Inne utwory nie odbiegają stylistyką, jest melodyjnie, hardcore bije po uszach. Schematy nie są zróżnicowane, ale to dobrze. Płyta dzięki temu jest spójna i nieprzesadzona. Często zespoły z tego gatunku potrafią wcisnąć dosłownie każdy pomysł w utwór i wychodzi misz masz, który staje ością w gardle. Stąd też mój problem z metalcore’owymi kapelami. Jednak I WAS BORN TWICE daje nadzieję, że może poszerzę jeszcze swoje horyzonty.

EPka z pewnością przypadnie do gustu osobom, które na co dzień słuchają As I Lay Dying, Slipknota czy Limp Bizkit. Ten zespół ma potencjał i szczerze nie mogę się doczekać ich longplay’a i co za tym idzie ich kolejnych poczynań. Jeszcze nie raz zadziwią i zaszokują, a jeśli tylko coś nowego się pojawi usłyszycie na bank o tym na moim blogu.

Poniżej cały album do odsłuchu:

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY