Muzyka

Muzyczne podsumowanie 2014 roku

Przez w dniu 30/12/2014
Moi kochani to już ostatni wpis na blogu w tym roku! Niestety, ale za to jest to moje podsumowanie muzycznych dokonań zespołów. Lista jest bardzo subiektywna i liczę na Waszą wyrozumiałość, że to czy tamto nie zadowoliło mnie w pełni by znaleźć się w moim worku najlepszych płyt. Naprawdę wiele działo się na rynku muzycznym w tym roku. Były zarówno dobre jak i te słabe krążki…

Polskie płyty:

CALM HATCHERY – „FADING RELIEFS”
Panowie kazali czekać 4 lata na swoją trzecią płytą. Długo? Nie sądzę, bo było na co czekać. To co mnie zaskoczyło w tym albumie do różnorodność muzyczna, czerpanie dźwięków z muzyki orientalnej, momentami etnicznej. Dalej jest to death metal do którego zespół zdążył nas przyzwyczaić przy „Sacrilege Of Humanity” jednak kapela pięknie się rozwija i dopieszcza swoje utwory. Nie boi się zaryzykować, a ja to łykam i chcę więcej. Zdecydowanie to mój tegoroczny faworyt jeśli chodzi o polskie wydawnictwa.

OFFENCE – „R.A.W.”
Old school’owy death metal? Czy powrót do starej szkoły grania ma sens? Offence pokazał, że można grać w starym stylu i robić to bardzo dobrze. To co mnie zachwyciło to dynamika utworów, brzmienie rodem ze szwedzkiej szkoły death metalu i jak na debiut, zespół dał się poznać od mocnej strony. Po każdym przesłuchaniu czuje się totalnie wychłostana i mam ochotę zapętlać ten krążek.

DECAPITATED – „BLOOD MANTRA”
O Decapitated po wydaniu tej płyty mogę śmiało powiedzieć, że może wyznaczać standardy. Płyta dojrzała, świeża i nadal w pełni death metalowa. Momentami nawet zbliżona do mocnego rocka. Zmiany w składzie z pewnością podziałały na plus i dla mnie jest to chyba jeden z najciekawszych krążków w ich dorobku.

Zagraniczne płyty:

SEPTICFLESH – „TITAN”
Przyznam się Wam, że nigdy jakoś wielką fanką tego zespołu nie byłam. Nie mogłam i w sumie nadal do końca nie mogę się przekonać do wokalu Setha. Jednak ta płyta od pierwszych dźwięków mnie wciągnęła. Posłuchana przypadkiem i niespodziewanie trafia do rankingu. Dominująca w utworach perkusja i elementy symfoniczne tworzą epicką otoczkę od której opada szczęka. W ich przypadku nawet chórki brzmią przekonująco. Jeśli nie znacie tej płyty koniecznie nadróbcie zaległości!

JIG-AI – „RISING SUN CARNAGE”
Grindy musiały zawojować na tej liście, a w tym roku zdecydowanie te miejsce należy do czeskiego Jig-Ai. Niezdrowie dźwięki? Tak! Obłędnie szybka muzyka? Tak! Mrożący krew w żyłach growl? Tak! To wszystko to kwintesencja tej chorej czeskiej goregrindowej twórczości.

CANNIBAL CORPSE – „A SKELETAL DOMAIN”
Czy Cannibal Corpse nagrało słabą płytę kiedykolwiek? W moim mniemaniu nie. Jednak najnowsze dzieło jest zdecydowanie lepsze od „Torture”, mimo iż okładka jest ugrzeczniona w porównaniu z np. „Tomb Of The Mutilated”. Kompozycje są nienaganne, można się doszukać powrotów do starego brzmienia znanego z „Vile”. W moim rankingu płyta ląduje na drugim miejscu, bo mimo ciężkich brzmień, czegoś tam mi jednak zabrakło 😉

 

ABORTED – „THE NECROTIC MANIFESTO”
A to mój faworyt mijającego roku! Wyczekiwałam tej płyty baaardzo i nie zawiodła. Poczynając od zombie klimatycznej okładki po utwory jakie znalazły się na tym wydaniu. Wyborna, mocna muzyka i wokal z tzw. „przeciągiem w gardle” to właśnie to co najbardziej lubię w metalu. Jeśli jeszcze nie pokochaliście tych Belgów, to ta płyta jest ku temu najlepszą okazją.

To na tyle w tym roku. Jestem ciekawa, które płyty skradły Wasze serca, a którym zabrakło kopa. Piszcie, chwalcie, gańcie co tylko chcecie. Jako, że jutro Sylwester to życzę Wam udanej imprezy, otoczenia życzliwymi ludźmi i byście nie mieli za dużego kaca!

TAGI
PODOBNE WPISY