Muzyka

Przeżyj taki koncert chociaż raz!

Przez w dniu 28/12/2014
Dziś powinna polecieć tygodniówka muzyczna, ale ostatnio zdominowała mojego bloga. Dlatego dziś skupiłam się na koncertach w których każdy chociaż raz powinien uczestniczyć. Ja rozumiem, że słuchacie różnych gatunków, metal może powodować u Was konwulsje, a post rock może Was usypiać, ale czasem warto otworzyć się nie tyle na muzykę, co na zabawę jaką może ona dawać. Zamiast stać w kolejce na siłowni, czy stękać z ilości osób na basenie, wybierzcie się na koncert!

Tylko na jaki?

GRINDCORE
Nie bez przyczyny polecam imprezy grindowe na początek. To właśnie tutaj moshing nabiera nowego stylu. Zastanawiacie się pewnie czym  taka muzyka wypełniona po brzegi dźwiękami świń, szybką perką i nie do końca zrozumiałymi tekstami może Was wciągnąć? Tym co dzieje się nie tylko pod sceną, ale i na niej. To rodzaje koncertów, na których zespół stanowi tło dla popisów tanecznych ludzi, którzy nie boją się wystąpić publicznie i jakby nie wyglądali daje im to mega satysfakcje. Kurcze w końcu można znaleźć się na scenie, możecie wtórować członkom zespołów stojąc z nimi ramię w ramię i co najlepsze co byście nie zrobili publika będzie szaleć. Dodatkowo warto się fajnie przebrać 😉 Podkreślam, że nie każdy koncert grindowy aż taki jest, bo różni są organizatorzy, różnie reaguje ochrona, jednak kolebką takiej zabawy jest zdecydowanie festiwal Obscene Extreme Festival. W 2015 w końcu i ja posmakuje harców na scenie, może i kogoś z Was tam spotkam 😉 A tak było w tym roku:

BLACK METAL
Koncerty black metalowe są raczej koncertami bez wybuchów radości i szaleństw pod sceną. Jednak co raz częściej zespoły znane i te mniej tworzą show, którego nie da się zapomnieć. To już nie tylko głowy kozłów powbijane na pal, czy odwrócone krzyże w tle. Scenografia i make up to jedno, ale robienie z występu rytuału czy nawet czegoś na podobieństwo mszy to już inna bajka. Przykładowo występ Cult Of Fire może być ciekawym przeżyciem. Zespół przygotowuje wszystko w najdrobniejszych szczegółach. Zaczynając od ołtarzy rozstawionych po scenie ze świeczkami, czaszkami, po ich stroje inspirowane Ku Klux Klanem, jednak w barwach zbliżonych do tych biskupich. Wokalista jest niczym przywódca, mówca na scenie. Wszystko to do siebie pasuje, mimo iż sama będąc na ich koncercie nie czułam się „zbawiona”, to ciekawie było popatrzeć na ich występ. Do takich nietypowych można również zaliczyć gołe kobiety we krwi na krzyżach u Gorgorotha, czy kobiety w lateksie z krzyżem w zębach u Carpathian Forest. Z pewnością taka otoczka szokuje, budzi skrajne emocje. Jednak jeśli takie elementy występów nie obrażają Waszych uczuć religijnych to powinniście chociaż raz je zobaczyć.

UNPLUGGED
Unplugged to nic innego jak koncerty bez prądu. Zespoły co raz bardziej się do nich przekonują. Serię tego rodzaju występów zapoczątkowało MTV w 1989r. koncertem Bon Jovi. Takie koncerty to śpiew na żywo przy akompaniamencie instrumentów akustycznych. Tego rodzaju występ zbliża fanów do kapeli, można poznać ich muzykę na nowo. Do tego są to kameralne koncerty a nie wielkie wydarzenia na stadionach, więc dla ludzi którzy nie preferują tłumów są idealne. Ja jeszcze nie miałam okazji uczestniczyć w takim wydarzeniu. Jednak pamiętam jak z wypiekami na policzkach oglądałam w TV koncert Pearl Jam z 1992 roku. I ten przystojny Eddie Vader ach! Jak nie mieliście okazji tego zobaczyć to możecie to nadrobić u mnie na blogu:

INDUSTRIAL METAL
Industrial to gatunek od którego tak naprawdę zaczęło się moje życie z metalem. Miałam 13 lat, posłuchałam Marilyna Mansona i jakoś samo poszło. Zespoły grające w tym gatunku chyba od zawsze robią show na scenie. Manson ma te swoje stroje, makijaże, kobiety w niecodziennej stylistyce, a taki Rammstein ma ogień… dużo ognia! Te koncerty warto zobaczyć m.in ze względu na pokazy pirotechniczne, na elementy podsycające publiczność. Wokalista gdy o czymś śpiewa, stara się by element zawarty w tekście pojawił się na scenie. To tworzy ciekawy, niezapomniany obraz.

POST ROCK
Na koniec wybrałam klimat post rockowy. W tego rodzaju muzyce podoba mi się, że można wyciszyć duszę, wprowadzić się w trans. Tak po prostu zamknąć oczy i oddać się dźwiękom płynącym ze sceny. Idealnym występem dla laika w tej muzyce będzie Tides From Nebula. Polski zespół, który w szybkim tempie zyskał masę fanów za sprawą jedynie muzyki. Tak tutaj nie ma wokalu. Na ich koncercie riffy łączą się ze ścianą świateł i tworzą historię. Pięknie grają, są tacy skryci, a publiczność ich kocha. Do tego są pierwszym rockowym zespołem instrumentalnym, który zagrał trasę po Indiach! Jak dla mnie są numerem jeden jeśli chodzi o tworzenie magnetycznej aury.

Dziś to na tyle! Na dniach pojawi się podsumowanie filmowe i muzyczne mijającego roku, a potem już Sylwester! Mam nadzieję, że w przyszłym roku nadal będziecie zaglądać na bloga, bo szykuje dla Was masę niespodzianek!

 

TAGI
PODOBNE WPISY