Muzyka

Recenzja UNBORN SUFFER – „Live Suffering” (2014)

Przez w dniu 10/03/2015
Unborn Suffer to bydgoska kapela, która w końcu ma stały skład i pracuje w pocie czoła by zadowolić swoich słuchaczy. W ubiegłym roku zespół postanowił wydać swoją koncertówkę w formie krążka by osoby, które nie miały okazji przeżyć ich utworów na żywo dostały chociaż namiastkę tego siedząc w domu. Za co ja uwielbiam tych Panów? Za szybkość, precyzję i brutalny death metal. To wystarczający powód by poznać ich od strony live.

„Live Suffering” został nagrany podczas koncertu z 26 października 2013, który odbywał się w warszawskim Fonobarze. Przy pierwszych odsłuchach od razu czuć pełne dopracowanie materiału. Często podczas nagrań na żywo słychać sporo niepotrzebnych dźwięków, trzasków, szumów, co nie sprzyja dłuższemu słuchaniu. Kapela postarała się by ich brzmienie wypadło bardzo profesjonalnie. Płyta zawiera 18 utworów, mimo iż nie które nie przekraczają 10 sekund to chce się je zapętlać bez końca.

To nagranie pokazuje, że zespół bardzo dobrze radzi sobie podczas koncertów. Fragmenty mówione przez Dreadrock’a, na luzie, z humorem podkreślają ich obeznanie ze sceną i że robią to bez spiny. Żałuję, że nie mogłam obejrzeć tego wszystkiego na własne oczy, bo to co działo się pod sceną musiało być jednym wielkim szaleństwem. Co najlepiej wypadło? Z pewnością „An Inpulse To Create” gdzie Sfenson daje zastrzyk adrenaliny wypełniony świńskimi dźwiękami i głębokim growlem. Tuż po nim dwa najkrótsze utwory ” Post Abortum pt 1 & 2″, które są kwintesencją grindowych kawałków. Jest krótko, ekstremalnie i przyznam, że pierwsza część mogłaby dla mnie być o wiele dłuższa bo jest tak dobra! Rozbawił mnie kawałek „Smoke Unti I Die”, a po nim melancholijne „IE-56 Regeneration”, które totalnie odbiega od całości, ale jest miłe dla ucha. Taka cisza przed burzą jaka ma nadejść. Warto też wspomnieć o genialnym coverze Kataklysm „In Shadow And Dust” szybkie tempa, „bulgoczące” brzmienie i znów ten rodem z piekła wokal. Chyba wokalista leczył anginę „Kretem” by osiągnąć taki efekt. Coś niesamowitego. Płyta kopie tyłek bez dwóch zdań i świetnie działa na pobudzenie gdy nic się nie chce robić.

 

Ten krążek to obowiązkowa pozycja dla fanów ekstremalnie szybkiego grania. Mieszanka brutalnego death metalu z grindcore’m na bardzo wysokim poziomie zawsze powoduje duży uśmiech na mojej twarzy. Płyta ma doskonałą dynamikę, zespół pokazał, że live im nie straszny, a wokalista potrafi bawić się wokalem skacząc między pig squel’em, złowieszczym wrzaskiem by kolejno osiąść na mrocznych gruntach growlu. Jeśli chociaż trochę przekonałam Was do zapoznania się z Unborn Suffer to powinien ucieszyć Was fakt, że zespół ten album udostępnił w wersji cyfrowej do ściągnięcia całkowicie za darmo! Wystarczy kliknąć: „Live Suffering” . Ściągajcie, przesłuchajcie i dzielcie się w komentarzach Waszymi wrażeniami.

P.s. Dodatkowo powiem Wam, że zespół już pracuje nad kolejna płytą. Oto wieści prosto z profilu Unborn Suffer na fb: „Kończymy pracę nad naszą nową, piątą płytą. Będzie ona nosić tytuł „Nihilist”. Na płycie znajdzie się 17 utworów, trwających w sumie 25 minut. Premiera i więcej szczegółów niebawem. Na ukończeniu jest także montaż filmu dokumentalnego o Unborn Suffer, nad którym pracuje jeden z obiecujących bydgoskich filmowców i dziennikarzy. Pracujemy także nad studio raportem, dokumentującym sesje nagraniową nadchodzącej płyty.”

 

TAGI
PODOBNE WPISY