Wywiady

Wywiad z legendarnym zespołem PARRICIDE

Przez w dniu 11/06/2015

W końcu, po raz pierwszy na blogu wywiad! Długo myślałam, czy za to się zabierać. Jednak sama bardzo lubię czytać wywiady, więc czemu nie spróbować zrobić taki samemu. To one oprócz samej muzyki przybliżają nas do kapel, a raczej do ludzi którzy je tworzą. Na pierwszy ogień wybrałam Parricide, a wywiad przeprowadziłam z liderem zespołu Piotrem Sabarańskim. Zapraszam do lektury!

 

Ten rok dla zespołu Parricide jest bardzo wyjątkowy. W kwietniu wyszedł nowy album „Sometimes It’s Better To Be Blind And Deaf” i do tego w tym roku zespół obchodzi swoje 25 lecie. Co było główną inspiracją dla nowego albumu? O czym traktują teksty i dlaczego płyta ma właśnie taki tytuł?

PIOTR SABARAŃSKI: Muzyczne inspiracje  to death metal w old schoolowym wydaniu oraz grind core również w klasycznym stylu, czyli  niejako normalka. Tekstowo też od wielu lat bez zmian, czyli życie, sytuacje, obserwacje i niejako opozycja do absurdów reprezentowanych przez bohaterów naszych piosenek. Po raz pierwszy jednak poświęciliśmy nasze utwory konkretnym osobom by je uświęcić. I są dwie takie piosenki.  Pierwsza to przemytnik Jacek, który jest smugglerem z sukcesami i barwną przeszłością, wciąż czynny zawodowo. Oraz piosenka poświęcona znajomym, kumplom, przyjaciołom, którzy odeszli, a są dalej żywi w naszej (lub głównie mojej, bo ja pisałem te teksty) pamięci. Tytuł natomiast to odzwierciedlenie stanu bezsilności na słabiznę wokół i chęć odizolowania się od tego wszystkiego, czyli od tego o czym mowa w tekstach (tych pozostałych, nie hołdach).

Czy długo zajęło Wam nagrywanie materiału na nowy krążek i jak Wam się układa współpraca  z Mad Lion Records, w końcu to nie jest Wasz pierwszy raz z tą wytwórnią?

P.S.: Od momentu zaczęcia nagrywania garów do finalnego miksu i masteringu umknęło nam ze 2 i pół roku, jednak sam czas nagrywania jakby tak poskładać do kupy to kilka dni raptem, ze trzy, góra pięć, hehehe, w tym jedzenie i spanie hehehe. Noooo, z Mad Lion to my jak łyse konie się znamy, znamy wszystkie pieprzyki u Przemka i że jak się uśmiecha to ma taki lekki, słodki grymas twarzy i że jak śpi to nie chrapie tylko cmoka. Przemek przywiózł nam płyty i koszulki, lubimy go.

Jak planujecie promować nowe wydawnictwo, może jakaś trasa promocyjna, teledysk?

P.S.: Kto wie, może będą koncerty i trasa i video clip, na razie nasz label Mad Lion Records wysyła promówki po świecie, aranżuje wywiady, będzie huczało. Normalna męska robota. Jednak jakiś obraz by się przydał, może coś nakręcimy i nie byłoby to coś zwykłego, tylko jakiś video clip w naszym stylu, lekki absurd i humor. Jednak teraz nie ma takiego planu ale dzięki za sugestię.

Czy na 25 lecie zespołu zaplanowany jest specjalny koncert, czy będzie z tej okazji specjalna set lista? Jakieś niespodzianki?

P.S.:Niespodzianką będzie jak który wylezie o własnych siłach z klubu. Reszta ma być po staremu, 6 kapel, każda po pół godziny i spadamy po kielichy. Z naszej strony nie przewidujemy jakichś muzycznych niespodzianek, chociaż mamy mailowe prośby o zagranie coverów Hunter i Coma. Jednak Albertowi nie podobają się niemelodyjne solówki, a Krzyśkowi zbyt gęste blasty, więc pomysł upadł. Ale mamy jeszcze trochę czasu więc kto wie, może coś tam specjalnego lub dziwnego przygotujemy.

 

Jakie są najlepsze wspomnienia z dotychczasowej działalności zespołu, w końcu przez tyle lat sporo przeżyliście? Czy jakiś koncert szczególnie zapadł Tobie w pamięć?

P.S.: Nie mieliśmy w kapeli jakichś mega wzlotów i mega upadków, pod tym względem było dość stabilnie, choć zdarzały się słabsze momenty, jakieś lekkie tarcia lub nieporozumienia, jak to w rodzinie. Wypracowaliśmy sobie przez lata model kapeli, gdzie wewnątrz jesteśmy po prostu przyjaciółmi. Inny wariant nie wchodzi w grę, nie wyobrażam sobie, byśmy się mordowali z kimś, kto nie pasowałby do reszty kumpli i wprowadzał ferment w atmosferze w busie. Wcześniej bywało różnie ale od lat pomimo zmian w składzie atmosfera w kapeli jest przyjacielska, to jedyny model by uprawiać swoje hobby z przyjemności, a nie z konieczności. Koncertów zapadłych w pamięć mam wiele: wywracanie się na scenie, kiedyś Młody (pierwszy basisto-wokalista) wywracał się często, ale zawsze był łapany, raz wywrócił się Albert w Czechach, ja spadłbym ze sceny również w Czechach i zamiast grać przez pół numeru machałem rękami by jednak na scenie pozostać. Prosiak(ex – wokal) kiedyś w Hiszpanii wlazł w gówno tuż przed koncertem, nosili go na rękach co chwila i gówno odpadało mu z butów. Pranie się krzesłami ogrodowymi po plecach na koncercie w Rosji, gąszcz odłamków fruwających wszędzie, zajebisty koncert w domu weselnym w Gostyninie lub na squacie w Zielonej Górze albo Huber z Banishera na scenie na Ukrainie ubrany tylko w dziecięce kółko plażowe. Milion zabawnych sytuacji mieliśmy przez lata. Nie udałoby się to jednak, gdybyśmy nie podróżowali i bawili się wśród przyjaciół. To klucz do wszystkiego.

Czy oprócz Parricide członkowie zespołu mają jakieś swoje poboczne projekty, czy jednak pełne skupienie na jednej kapeli?

P.S.: Jestem dorosły, mam rodzinę, syna, pracuję, robię w Parricide riffy, piszę teksty, negocjuję warunki koncertowe, dbam o pozamuzyczne działania zespołu, choć na szczęście bardzo mocno odciążył mnie Kuba w tym temacie, robi dobrą robotę promocyjną. Dlatego nie miałbym czasu na robienie czegokolwiek w innej kapeli. Na bank którąś bym zaniedbywał, a nie zwykłem robić czegoś połowicznie. Poza tym jestem stary i zmęczony. Aluś też nigdzie poza Parri nie gra, Popiół już teraz też nie ale grał jeszcze w Climate i jakimś jazzowym bandzie równocześnie grając u nas. Kuba ma od dawna swój Straight Hate, któremu wróżę niezłą przyszłość, bo muzę i koncerty grają przednie. Do niedawna też grał w Coffins, dość znanym metal coreowym zespole ale to ponoć już skończone. No i doszliśmy do Vizuna, hehehe. To człowiek, który jak nie gra w minimum 5 kapelach, to czuje się niespełniony. Dzisiejsze jego kapele to Deivos, Abusiveness, Ulcer, Blaze Of Perdition, Dira Mortis i Parricide. Ale ma za sobą granie w takich kapelach jak Moon, Christ Agony, Azarath, Squash Bowels, na pewno o czymś zapomniałem, bo było tego dużo więcej.

Czy Twoim zdaniem grindcore jest teraz lepiej przyjmowany przez ludzi niż np. 10 lat temu? Czy taki gatunek ma szanse jeszcze porządnie namieszać w świecie muzyki?

P.S.: 10 lat temu miała miejsce druga fala zainteresowania gatunkiem, więc wkrótce nadejdzie kolejna, a potem znów przyjdą gorsze czasy. Tak to bywa ze wszystkim, nic nie jest non stop na fali. Fale przemijają i słabną. Jak to w życiu. Jednak dla wielu metalowców grind core i tak zawsze będzie bezładnym hałasem. Mało wytwornym, kiepsko wyprodukowanym i nieprecyzyjnie odegranym chaosem. Najczęściej do momentu, kiedy sami nie spróbują pograć. Wtedy okazuje się, że to nie takie proste. Widywałem takie sytuacje dość często, kiedy metalowcy, czy hard coreowcy brali się za GC. Sam to przechodziłem, wiec wiem o czym mowa. Co do przyszłości, będzie dobrze, dobra muza przetrwa, mierna zdechnie, stare zespoły umrą ze starości, a na ich miejsce powstaną nowe, jedne lpesze, inne gorsze. Grunt to być normalnym człowiekiem, wspierać underground i korzystać ze wsparcia, nawiązywać przyjaźnie i nie gwiazdorzyć.

Co na zakończenie chciałbyś przekazać fanom Parricide?

P.S.: Dzięki za rozmowę i za wsparcie, wsparcie zawsze się przyda, tak ma działać underground. Zdrowia życzę wszystkim i radości z muzyki oraz zapraszam na urodzinowy festiwal, który odbędzie się u nas na wiosce 20 czerwca tego roku. Ukłony.

 

TAGI
PODOBNE WPISY