Muzyka

12 piosenek, których mogę słuchać na okrągło

Przez w dniu 13/10/2015

Każdy z nas ma takie utwory, które jak je tylko usłyszy to powodują szybsze bicie serca, gęsią skórkę i wywołują wielkiego zaciesza na twarzy. Często te utwory przypominają nam miłe chwile, pierwsza randka, pierwszy koncert lub po prostu są takimi utworami, które jak raz się posłuchało to od razu zagościły na stałe w naszym serduchu. Ja dziś chciałabym przedstawić taką moją, bardzo obkrojoną listę takich utworów, których potrafię słuchać bez końca. Część pewnie nie będzie zaskoczeniem, ale starałam się dobrać takie, które faktycznie słucham najczęściej. No to lecimy!

MOONSPELL – „Os Senhores Da Guerra”
Utwór w ojczystym języku członków zespołu, czyli portugalskim. Jest to cover utworu Madredeus, który wykonuje tradycyjną muzykę portugalską inspirowaną fado. Tytuł w wolnym tłumaczeniu oznacza „panowie wojny”. Tekst traktuje o walce o własną ziemię i o ciągłym strachu przed jej utratą. Piosenka jest bardzo melancholijna, a zarazem podniosła.

PIXIES – „Where Is My Mind”
Kto oglądał „Fight Club” ten wie jak mocno ta piosenka wwierca się w mózg. To film bez wątpienia dał sławę temu kawałkowi. Emocje aż kipią! Nie da się tej piosenki przelecieć, nie zastanawiając się choćby na chwilę o jej przekazie. Polecam nie tylko ten utwór, ale całą płytę „Surfer Rosa”.

EDITORS- „Papillon”
Jeśli miałabym komuś polecić Editors to zaproponowałabym by zaczął ich słuchać właśnie od tego utworu. Swego czasu „Papillon” można było usłyszeć w każdym radiu. Jest szybki, pełen przejść, które mogą kojarzyć się z takimi kapelami Joy Division, Depeche Mode czy Interpol. Jednak Editors przez te kilka lat wykreował swój unikalny styl i mimo fragmentów elektro czy syntetycznych dźwięków, ma to coś!

JOY DIVISION – „Love Will Tear Us Apart” 
Utwór ponad czasowy z magnetycznym głosem Ian’a Curtis’a. Tekst o miłości, która z czasem wygasa i zamiast łączyć kochanków ich rozdziela. Smutne, ale jakże prawdziwe. Polecam również posłuchać coverów tego utworu w wykonaniu Moonspell’a oraz Swans.

CANNIBAL CORPSE – „Hammer Smashed Face”
Zdecydowanie to hymn Kanibali. Utwór, który jest obowiązkową pozycją na każdym ich koncercie. Pochodzi on z płyty „Tomb Of The Mutilated”, a wokal należy do Chris’a Barnes’a, który po nagraniu krążka „The Bleeding” odszedł, a jego miejsce zajął Corpsegrinder, który ten utwór wykonuje równie brutalnie. Uwielbiam „Hammer Smashed Face” pod każdym względem i zawsze jak go słyszę wpadam w doskonały nastrój.

GUTALAX – „Swallowing The Seeds Of An Elperly”
Gutalax to grindowcy z Czech. Pełni energii, genialnych temp, którzy szybko zyskali na popularności dzięki muzyce jaką tworzą. Ich płyta „Shit Beast” jest wypełniona po brzegi tym co w grindzie lubię najbardziej, a „Swallowing The Seed Of An Elperly” wpada doskonale w ucho i za każdym razem raduje.

PARRICIDE – „Esteem (Respect)”
O moim bezwzględnym uwielbieniu do kompozycji Parricide mogliście już poczytać kiedy pisałam recenzję ich najnowszej płyty „Sometimes It’s Better To Be Blind And Deaf”. Ciężko było mi wybrać jeden utwór, bo ich płyty łykam w całości i za każdym razem odkrywam w ich muzyce coś nowego. Przy okazji tego postu postawiłam na „Esteem (Respect)”, który kojarzy mi się z koncertami zespołu i zawsze powodował entuzjastyczne skakanie  w tzw. „pociągu”.

BRUJERIA – „Matando Gueros”
Brujeria to szalona meksykańska kapela grająca mieszankę death grindu wypełnioną po brzegi potężnym łomotem. Mimo wielu ekstremalnych dźwięków słucha się ich bardzo lekko, a „Matando Gureos” to idealna wizytówka zespołu.

BOLT THROWER – „The IVth Crusade”
Kult, kult i jeszcze raz kult! Nieskończone muzyczne dobro. Niekonwencjonalny i unikatowy zarówno utwór jak i cała płyta.

KORPIKLAANI – „Viima”
Czasem lubię uciec do folkowych utworów. Kiedyś słuchałam ich znacznie częściej. Obecnie jedynymi zespołami do których wracam jest rosyjska Arkona i fińskie Korpiklaani. Finowie komponują płyty pełne skocznych dźwięków okraszonych skrzypcami oraz akordeonem i co najbardziej mi się podoba, śpiewają w swoim ojczystym języku. To daję dodatkowy klimat dla ich twórczości. „Viima” oznacza „lodowy wiatr” jednak utwór działa na mnie bardzo rozgrzewająco.

KRABATHOR – „Believe…”
Utwór, który wzruszy nawet twardzieli co nie płakali na „Królu Lwie”, a to za sprawą początkowej solówki. Instrumentalna death metalowa ballada z genialna gitarą, czego chcieć więcej?

EPICARDIECTOMY – „Horendous Festering Transmutations”
Na koniec zostawiłam trochę slamu, którym zaraziłam się po zobaczeniu Epicardiectomy na Brutal Assault ( warto było nie iść na Slayer’a). Ściana dźwięku, która wprowadza w trans i niski growl powodujący dreszcze na plecach. Dla takiej muzyki mówię wielkie TAK!

 

Cała playlista z artykułu jest dostępna do odsłuchu na Spotify 😉

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY