aborted retrogore
Muzyka

ABORTED „Retrogore” – lepsze niż belgijskie czekoladki

Przez w dniu 06/06/2016

Belgia słynie ze znakomitego piwa, puszystych gofrów, frytek z majonezem oraz wyśmienitej czekolady. Każdy kto chociaż raz spróbował ich wyrobów od razu stwierdzał, że są najlepsze na świecie. Jednak te wszystkie smaczne kąski mają się nijak do belgijskiego Aborted i ich tegorocznego albumu Retrogore.

Gdy tylko w tym roku zespół ogłosił, że będzie nowa płyta niemal oszalałam ze szczęścia. Jeszcze w 2014 katowałam The Necrotic Manifesto. Dzięki moim niesłabnącym głośnikom tę płytę doskonale również poznali moi sąsiedzi, więc krążąc pomiędzy Of Dead  Skin And Decay, a mocarnym The Extirpation Agenda wypatrywałam ich nowego dzieła. Jeszcze przed końcem ubiegłego roku Aborted wypuścił EP Termination Redux co narobiło mi niemałego smaka na więcej. I tak 22 kwietnia przywitałam whisky i czekoladkami Retrogore. Po czym oddałam się muzycznej uczcie dźwięków.

recenzja aborted retrogore

Początek od razu zaskakuje stylowym retro klimatem, ale potem to już jest gore w najczystszej postaci. Ten stan utrzymuje się przez wszystkie utwory i nie daje odetchnąć nawet na chwile. Najbardziej byłam ciekawa utworów w których udzielili się inni muzycy czyli Julien Truchan z Benighted, Jason Keyser z Origin, David Davidson z Revocation i moja ostatnio nowa miłość Travis Ryan z Cattle Decapitaton. Bez wątpienia pierwsze miejsce przyznaję Divine Impediment gdzie Travis znakomicie wtórował gardłowym śpiewom Sven’a. Na dodatek akurat do tego utworu zespół wypuścił teledysk, który początkowo zalatuje Behemoth’em i kapturem, ale potem okazuje się, że jednak nadal cuchnie belgijskim szlamem i raduje przy każdym kolejnym wyświetleniu.

Do moich ulubieńców dodałabym jeszcze tytułowy Retrogore z intensywnymi melodyjnymi wstawkami oraz Termination Redux ocierający się momentami o black’owe granie. Kurcze, jak w tych wszystkich kawałkach to wszystko się ładnie łączy. Zespół poszedł o krok dalej ze swoimi pomysłami i ciężko odnaleźć w tym całym zamieszaniu czysty brutal death, ale ja kupuje tę niezwykłą mieszankę melodyjnych solówek, szaleńczych blastów, niesamowitych gardłowych wokaliz. Wiele osób zarzucało, że zespół poszedł bardziej w kierunku deathcore. Może i nie jestem fanką takiego grania, ale Belgowe tak bardzo przykładają się do swojej twórczości, że nawet jeśli by zaczęli grać country byłoby to dopracowane w najmniejszych szczegółach oraz przyjemne dla ucha. To co da się zauważyć,  zespół stara się wkręcić w zupełnie inne brzmienie i ewoluuje tak jak Cattle Decapitation czy Napalm Death. Najlepsze jest to, że żaden z tych zespołów na swoich eksperymentach źle nie wyszedł. Starałam się znaleźć choćby jedną rzecz do której nie mam przekonania, ale cholera nie da się. Płyta nie nudzi, pędzi jak szalona i do tego zdobią ją bardzo klimatyczne grafiki. Zdecydowanie Retrogore to jeden z moich ulubieńców tego roku i myślę, że nawet muzycznym maniakom, którzy na co dzień siedzą w lżejszych klimatach powinien kunszt tej płyty przyciągnąć na wiele godzin.

OCENA 10

 

 

 

 

 

 

Zacieszpodpis-9

TAGI
PODOBNE WPISY