Muzyka

STRAIGHT HATE „Every Scum Is A Straight Arrow” – lekarstwo na złość

Przez w dniu 24/11/2016

Wkurzanie się to jedna z głównych cech Polaków. Denerwujemy się stojąc w długiej kolejce w sklepie, irytujemy się i klniemy stojąc w korkach, czy wściekamy się na szefa, który dokłada nam papierkowej roboty w piątek, gdy mamy 10 min do końca zmiany. No i jak tu ma szlag człowieka nie trafić, jak w koło dostajemy tyle powodów do irytacji? Na szczęście istnieje na to lekarstwo, a jest nim muzyka. A jeśli mowa o złości czy wściekłości to odpowiedzią na to, jest zdecydowanie tegoroczny, debiutancki album chełmsko-lubelskiej formacji Straight Hate Every Scum Is A Straight Arrow.

Debiutancka płyta to pierwsza i bardzo ważna wizytówka zespołu. Gdy jest chwytliwa i nie nudzi po kilkukrotnym przesłuchaniu, to już można rzec, że jest całkiem nieźle. A jeśli dany album wnosi dodatkowo różne emocje, no to jest już w ogóle bajka. Ale wracając do wkurzania się. Pierwszy raz krążka Straight Hate posłuchałam  gdy miałam  naprawdę kiepski dzień. Drażniło mnie wszystko, zaczynając od pustej lodówki, a kończąc na cholernym awizo w skrzynce, bo szanowny pan listonosz nie raczył wpierw sprawdzić czy czasem nie siedzę w domu. Wtedy właśnie nastąpił moment włączenia płyty na cały regulator i sprawdzenia czy Straight Hate rozładuje moje nerwy. Na efekty nie przyszło mi długo czekać.

Już pierwszy kawałek, a jest nim High Priest’s Hand Gasture, rozkłada mnie na łopatki i aż się prosi by jeszcze ociupinkę podgłośnić, bo takie wałki, to przecież sąsiedzi docenią. Dalej tempo tak przyspiesza, że aż nie idzie usiedzieć w miejscu i chce się złamać kark szalejąc po salonie. Kolejne minuty powodują u mnie napad szczęścia jak u dziecka który dostaje swój zestaw Happy Meal. Po prostu z każdą minutą złość zamienia się w radość i to bez zażywania kolorowych pigułek.

Fuck It This Is Grindcore to perfekcyjny obraz srogiej imprezy, koncertu czy innej zakrapianej domówki. To jeden z najbardziej wesołych utworów z płyty i myślę, że nie jednej osobie wpadłby w ucho na dłużej. Następną godną uwagi kompozycją jest The Defenders Of Morality, który jest wściekły, surowy i bardzo mięsisty. Ale moim ulubieńcem został Ludzki Szlam. To jedyny numer, który jest po polsku i kupił mnie od pierwszego słuchania zarówno tekstem jak i melodyjnością. Cieszę się, że po mimo iż muzyka jest szorstka i brudna, to w tym całym ich połamanym death grindzie jest bardzo klarownie i melodyjnie.

Czas na kilka słów odnośnie muzyków. Pierwsze co, to śliczności wokalne – screamy, kwiki, growle, bulgoty – no normalnie koncert wokalnych życzeń i to fenomenalnie wykonany. Po drugie warstwa instrumentalna, połamana i chora perkusja tryskająca blastami jak prawiczek podczas pierwszego seksu. No i ta opętana rwąca gitara z pierwszorzędnym basem, który wszystko domyka by ładnie huczało. Ci muzycy to zdolne bestie.

Every Scum Is A Straight Arrow to zdecydowanie album bardzo przystępny nawet dla ludzi nie siedzących w klimatach prezentowanych przez zespół. Jedyne do czego mogę się przyczepić to, że album nie jest odkrywczy, czy nowatorski, ale jedno jest pewne, że nie każdy potrafi stworzyć tak przyjemnie szalony klimat, jak to uczynili panowie ze Straight Hate. Dlatego czy jesteście wkurzeni, czy po prostu chcecie oderwać się od monotonii codzienności, włączcie sobie tę załogę i bawcie się przy ich muzyce jakby nie było jutra!

ocena-9

 

 

 

 

 

zaciesz-podpis

TAGI
PODOBNE WPISY