Muzyka

CARNAL DIAFRAGMA zaprasza do swojej nietypowej restauracji

Przez w dniu 24/02/2017

Ci co mnie czytają już jakiś czas, to wiedzą jak bardzo lubię wszelkie grindcore’owe kapele. Ten gatunek działa na mnie rozweselająco i bardzo odprężająco. Dlatego każdego dnia wypatruje nowych zespołów, premier albumów by poszerzać swoją wiedzę w tej muzyce oraz powiększać kolekcje o kolejne intrygujące grupy. A Carnal Diafragma z pewnością do takich się zalicza.

W minionym tygodniu miał premierę ich czwarty album o uroczym tytule Grind Restaurant Pana Septika. Od premiery jestem nim totalnie zauroczona. Zespół skupił się na restauracji i podawanym w niej bardzo nietypowym jedzeniu. Cały klimat podkręcają wstawki pomiędzy poszczególnymi kawałkami. Ba, znalazł się tam również polski akcent. Zatem zastanawiacie się pewnie co w swoim menu ma Carnal Diafragma. Zacznijmy od przystawki.

Pierwszy utwór Bezvaječné okaté mokvající mokate zaczyna się bardzo spokojnie by potem zalać nas falą kwików. Wstęp jest krótki, ale już nastawia na to, co stanie się w kolejnych utworach. Dalej tempo przyspiesza i dostajemy to co w grindzie najpyszniejsze, czyli różne przyjemne gutturale, pig squeal’e, po prostu różne wariacje, które cieszą ucho. Każdy utwór to nazwa często dość obrzydliwego dania. Nic bym nie zjadła z tego menu, ale jeśli chodzi o muzykę to wchodzi przyjemnie jak rosół na kaca.

Jednym z moich faworytów jest Slimáčí pamlsek v hlemýždí hýždi z kapitalnym misz maszem wokaliz i chwytliwymi przejściami. Dalej proponuje zapoznać się dogłębnie z Muří cukrlátko v kuřím marcipánu.  Szybki, szalony, z zapamiętywalną melodią. To ten typ utworu, który ustawiony na budzik na pewno by Was obudził. W Postelman a Semendavaj aneb Pudlí puding ondulovaný kulmou nie brakuje punkowego zrywu wymieszanego z death metalowymi riffami, a wszystko to dopełnia chrumkanie i scream. Jeśli lubicie dużą ilość kwików w najróżniejszych odmianach to znajdziecie to w kawałku Každý khar má svůj tvar. Na koniec poleciłabym jeszcze cover Pathologist Cadavers in Medical Jurisprudence, który uważam za ciekawie zinterpretowany i jest weselszy niż oryginał.

Album Grind Restaurant Pana Septika sprawia mi dużo radości. Jest solidny i przyjemny w obyciu. Mimo ciągłego słuchania nie męczy lecz cieszy nawet po ciężkim dniu. Nie ma w nim specjalnych innowacji, ale kto kocha grindcore niespecjalnie zwraca na to uwagę. Momentami jest biesiadnie ( sprawdźcie Tajemný had v kaťatech), innym razem punkowo, by zaraz przemienić się w istne goregrindowe tornado. Jeśli lubcie zabawę stylem, to tak jak ja zachłyśniecie się nowym dziełem Czechów.

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY