Podróże

Relacja z XX-lecia Saltus

Przez w dniu 2 lutego 2017

W minioną sobotę odbył się jubileusz warszawskiego zespołu Saltus. Dwadzieścia lat na scenie naprawdę robi wrażenie. Saltus obraca się w gatunku pagan death black metalowym, a ich teksty są wyłącznie po polsku. Sporo czasu minęło od kiedy widziałam ich na żywo, więc moje podniecenie zbliżającym się koncertem narastało z dnia na dzień. Aż w końcu przyszła sobota…

W warszawskim klubie VooDoo bywałam jedynie na imprezach tematycznych i w sumie nie wiedziałam czego spodziewać się po koncercie w tym miejscu. Szczególnie byłam ciekawa czy nagłośnienie będzie pieściło uszy i nie uczyni z występów irytującego hałasu. W sumie nie było źle, ale zawsze mogłoby być lepiej. Koncert ruszył o czasie, a lokal od otwarcia bram został zalany ludźmi.

Imprezę otwierał katowicki Hate Them All, który był jedynym zespołem, którego wcześniej nie znałam i nie słyszałam. Trio na scenie występowało w kominiarkach, co od razu skojarzyło mi się z kapelą Iperyt. Jednak ich muzyka jakoś do mnie nie dotarła. Zespół prezentuje bardzo surowe podejście gdzie oprócz black metalowego zacięcia pojawiają się punkowe zagrywki, a wszystko to napędza wściekły wokal. Grali poprawnie, ale żaden z utworów nie wwiercił mi się w głowę na tyle by po powrocie do domu wrócić do tego zespołu i poznać go lepiej.

Jako drudzy wystąpili Panowie z Empheris. Lubię ich za to, że mimo upływu lat grają w starym black metalowym stylu, bez lukru i rozpraszających dodatków. Ciesze się, że pojawiły się kawałki z ich pierwszego albumu Ancient Necrostorms, bo kiedyś sporo się w nim zasłuchiwałam. Zatem zobaczenie na żywo Necropulsar czy Infernal Path było perwersyjną rozkoszą.

Kolejno na scenie zainstalował się Jarun. Kapela ma na koncie dwa albumy utrzymane w klimacie folkowo black metalowym. O ile albumy słuchane w domu jakoś mnie nie kupiły, to na żywo bardzo miło mnie zaskoczyli. Rozpoczęli występ Przedświtem i już od tych pierwszych riffów wszystko przewybornie wpełzało w uszy. Kolejno zachwycił mnie Piołun i zamykający cały set Niech Moje Słowa Będą Ogniem. Ten występ utwierdził mnie w przekonaniu, że zanim się jakąś kapelę oceni po albumie, to warto ją jeszcze sprawdzić na żywo. Jarun pozytywnie mnie zaskoczył i teraz zupełnie inaczej słucha mi się ich ostatniego krążka.

Powoli zbliżał się występ jubilatów. Jednak jeszcze zanim było mi dane zobaczyć Saltus na scenę wkroczyła Arkona. Tu muszę się Wam przyznać, że koncertu nie widziałam za wiele, bo oddałam się rozmowie z przyjaciółmi oraz uzupełnianiu złotego nektaru. Przy okazji porządnie zebrałam siły na finałowy koncert wieczoru. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.

Nadszedł czas na tych, dla których tu przede wszystkim przybyłam. Tak, w końcu sceną zawładnął Saltus. Pierwsze dźwięki przebiegły po plecach i czułam, że tej ekscytacji nie będzie końca. Zespół przygotował istną ucztę muzyczną. Zagrali moje ulubione utwory: Duch Ciemnych Borów i Dzień Sądu. Jak również zmiażdżyli mnie wykonaniem Perunie Prowadź, Chyląc Czoło Ku Przeszłości czy Na Drodze Ku Wojnie. Saltus brzmiał monumentalnie. Kompozycje były interesujące, wciągające, po prostu zachwycające. Esencjonalne teksty napędzane riffami i przyjemnym basem tworzyły piękny obraz występu. Zatem kto nie był na XX-leciu Saltus ma czego żałować, a kto był ma co wspominać. Na przypomnienie tego wyjątkowego wieczoru mam dla Was nagrany cały Dzień Sądu:

TAGI
PODOBNE WPISY
  • abbathdie

    Jaki skład! I taka sztuka mnie ominęła :/

  • LadyGothic

    Saltus i Jarun uwielbiam. Póki co tylko ten pierwszy widziałam kilka razy. Video super!