jak zagluszyc sasiada
Muzyka

7 albumów, które skutecznie zagłuszą sąsiada

Przez w dniu 14/04/2017

Uwielbiam weekendy. Ten czas relaksu, spokoju, czytania książek, zimnego piwka na balkonie. Jednak jest jedna rzecz, która potrafi zburzyć ten chilloutowy plan. Sąsiad! Sąsiad niestety ma zawsze zgoła inne plany niż ja. Zaczyna weekend od wywijania odkurzaczem, bo to przecież wspaniała alternatywa dla porannego joggingu. Potem sięga po młotek i zamienia się w pseudo perkusistę, który wali gdzie popadnie. No i na koniec wyskakuje mi z festiwalem wiercenia. Sądząc po ilości dźwięków to jego ściana już dawno stała się sitem. Zatem gdy przychodzi sobota już wiem, że trzeba wytoczyć ciężkie działa by ten dzień zacząć z uśmiechem. Tak właśnie powstała krótka, ale bardzo intensywna lista albumów, która wspaniale przytłumi sąsiedzkie hałasy.

DEVOURMENT – Molesting The Decapitated

Devourment to mój osobisty lek na kaca. Ten ciężar działa na mnie lepiej niż klin. To samo tyczy się zagłuszania otoczenia. Molseting The Decapitated to kwintesencja okrutnego, obrazoburczego grania. Tu nie ma czasu na branie powietrza, to ma przygniatać do ziemi i atakować całe ciało . Zdecydowanie mój faworyt by zgładzić sąsiedzkie popisy i zrobić papkę z mózgu.

ABORTED – Goremageddon: The Saw And The Carnage Done

Ćwiartowanie zwłok, obdzieranie ze skóry, tryskająca wszędzie jucha. Tak w skrócie określiłabym ten krążek Aborted. Jak sąsiadka właśnie tłucze kotlety, to powinien ją ten szaleńczy klimat rzeźni porwać. Mnie zdecydowanie raduje ta intensywność mięcha, psychopatyczna perkusja i cuchnące riffy.

PARRICIDE – Patogen

Parricide to moja wieloletnia miłość i o ile miłuje ich prawie każdy album, to Patogen zawsze będzie TYM albumem. Każde jego słuchanie przysparza mi rumieńce i palpitacje serca. Dlatego jeśli chce poprawić sobie humor od razu szukam tej płyty w moich zbiorach. Jako że uważam to za naprawdę wyśmienity materiał, to chętnie go też puszczam moim sąsiadom. Nie skarżą się, to znaczy że mają równie dobry gust co ja.

disentomb misery

DISENTOMB – Misery

Na Disentomb wpadłam przez przypadek. Mianowicie kolega się nimi zachwycał tak, że musiałam sprawdzić czy jednak nie przesadza z tą falą komplementów. Jak możecie się domyślić, nie mylił się, a ja zaczęłam chłonąć ten australijski śmierć metal. Zespół jest stosunkowo młody w środowisku metalowym, ale nie jednego już przyciągnął swoimi drapieżnymi riffami. To po prostu cudny soniczny chaos. Sprawdźcie koniecznie!

DYING FETUS – Killing On Adrenaline

Dying Fetus myślę, że nie ma co przedstawiać, jak zresztą i ich znakomitego albumu Killing On Adrenaline. Mocarne brzmienie, które totalnie rujnuje kark i niszczy mięśnie szyi. Niestety przy tak brutalnych pysznościach nie da się siedzieć bez ruchu. Dlatego zawsze dobrze wrócić do tego krążka i dać mu się porwać.

AUTOPSY – All Tommorow’s Funerals

Chris z ekipą wciągnęli mnie w swoje granie za sprawą Mental Funeral. Od tego czasu jest to zespół, w którym po prostu się zatracam. Dla mnie nie mieli słabych punktów w dyskografii, przez co, co bym od nich nie wrzuciła na ruszt, to raduje mnie za każdym razem tak samo. All Tommorow’s Funerals to krążek wypełniony szerokim wachlarzem brzmienia. Ma te swoje psychiczne zwolnienia, by potem nagle rozpędzić się i opętać słuchacza. Fantastyczna, chociaż nieco plugawa propozycja do sobotniego śniadania.

CATTLE DECAPITATION –  Humanure

Na koniec zostawiłam Cattle Decapitation. Ich każdy album to niespodzianka i o ile ostatnio w kółko katuje The Anthropocene Extinction czy to z winyla, czy z płyty. To jeśli chodzi o pokazanie sąsiadom, kto tu jest górą, to Humanure robi doskonałą robotę. Są brudne gitary, są klimatycznych bulgoty, jest chropowaty growl Travis’a. Ten album niszczy wszystko na swojej drodze, więc dla mnie stał się perfekcyjnym zakończeniem playlisty, jak i zresztą przyjaźni z sąsiadami.

 

TAGI
PODOBNE WPISY