Muzyka

MALLEPHYR „Assailing The Holy” – czeska smoła

Przez w dniu 26/04/2017

Czechy to wspaniały kraj. Mają pyszne piwo, znakomity rum, zapierającą dech w piersiach stolice oraz szalone, metalowe festiwale. Na dodatek rodowici Czesi to nadzwyczaj uprzejmi i uśmiechnięci ludzie. Wisienką na torcie tych pochlebstw jest czeski metal. Od lat kolejne zespoły pokazują, że można stworzyć coś świeżego, świetnie dopracowanego i przede wszystkim zapamiętywalnego. Kocham Krabathor, w rytm Gutalax ćwiczę, a Tortharry wspaniale zastępuje mi kawę. Dlatego, gdy dowiedziałam się od Mad Lion Records o nowym zespole zwanym Mallephyr, to musiałam sprawdzić czy będą tak samo smaczni jak czeskie knedliki. Byli i ba, nawet w gardle mi nie stanęli.

Mallephyr to młoda stażem kapela obracająca się w black death metalu. Album Assailing the Holy to ich debiut, który miał swoją premierę pod koniec ubiegłego roku. Zanim w ogóle posłuchałam ich smolistych utworów, miałam okazję zobaczyć ich występ podczas jednego z warszawskich koncertów. Była moc, ciężar, naprawdę ciekawie to wszystko się kręciło. Jako że na żywo przykuli moją uwagę, to pozostało mi tylko sprawdzić czy na płycie będzie równie przyjemnie czy będzie jedynie przyzwoicie.

Od pierwszych uderzeń The Service wiedziałam, że czeka mnie tu mrok, złowieszcze teksty, a smoła będzie tryskać z głośnika. Czesi przyzwoicie wymieszali gatunki, jednak to black metal wiedzie tu prym. Wokal jest szorstki, cuchnie grobem, co idealnie podkręca panującą atmosferę. W ich muzyce można wyczuć inspiracje takimi zespołami jak Satyricon, trochę Inqusition, czy nawet Behemoth. O ile albumu słucha się całkiem dobrze, nie czyni go to niestety krążkiem zapamiętywalnym. Jest srogi, pełen konkretnych blastów, melodyjnych akcentów jednak Mallephyr powinien bardziej popracować nad swoim unikalnym stylem. Aczkolwiek na wydawnictwie mam swoich faworytów. Ulubieńcami stały się Still Alive…But Dead oraz Raped By The Morbid Command, ale przykładowo Anti-Human mnie po pewnym czasie zaczął nudzić i zdarzało mi się go po prostu przełączać. Dla mnie, kapela lepiej wypada w nieco krótszych kompozycjach, niż w takim 7 minutowym Anti-Human.

Nie mam co tu kryć, że jednak live mnie bardziej ugryzł, niż album. Co nie zmienia faktu, że mimo to zespół ma jeszcze szansę się pięknie rozwinąć, bo założę się, że jeszcze nie odkrył wszystkich kart, a to w końcu ich dopiero pierwszy pełny album. Polecam ich posłuchać jeśli lubicie mieszanki black death metalu i jeśli od muzyki nie oczekujecie wielkich niespodzianek. Jest to po prostu poprawny, dobrze technicznie zagrany materiał utrzymany w dość klasycznym stylu.

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Stan

    Fajne, agresywne granie, chociaż trochę oklepany schemat. Ale faktycznie idzie tego posłuchać i się zbytnio nie zmęczyć.

  • Waldek

    Podoba mi się ten zapach siarki. Klimat w sam raz na tą rozczarowującą pogodę, która czeka nas na majówce 😉