the wizards full moon in scorpio
Muzyka

The Wizards: Rockowi czarodzieje z kraju Basków

Przez w dniu 20/04/2017

Ostatnio wzięło mnie na szukanie zespołów z zupełnie odmiennych klimatów niż metal. Czytając recenzje na portalach, zauważam, że mimo iż sama dziennie odkrywam nawet kilkanaście nowych, naprawdę świetnie brzmiących kapel, to jednak bardzo dużo znakomitych wydawnictw mi umyka. Jako że od jakiegoś czasu mam przyjemność współpracy z wytwórnią Fighter Records, to dzięki nim miałam okazję poznać hiszpańskich rockmanów ze The Wizards. Wytwórnia niedawno podesłała mi przedpremierowo ich album Full Moon in Scorpio. I powiem Wam, że już po pierwszym przesłuchaniu mnie po prostu oczarował. Teraz postaram się Was też nim zahipnotyzować.

Czym The Wizards przyciąga? Przede wszystkim klimatem hard rocka z lat 70. Jeśli zasłuchujecie się w Danzigu, The Cult, Blue Oyster Cult, Electric Wizard czy Dio to odnajdziecie się w melodyjności i zadziorności, jaka króluje w muzyce The Wizards. W pierwszej kolejności moją uwagę przykuł wokal, który momentami przypomina mi Glenna Danzinga doprawionego Ianem Astburym. Do tego dochodzi niesamowita sekcja rytmiczna, zapamiętywalne solówki i niezwykła precyzja w kompozycjach. Tu nie ma miejsca na ozdobniki czy przesadę, wszystko jest perfekcyjnie poukładane, a razem tworzy klimat zadymionego, amerykańskiego baru motocyklowego. A no właśnie, zespół pochodzi z kraju Basków, a brzmią jakby byli rdzennymi Amerykanami. Do tego nawet akcent wokalisty nie zdradza ich pochodzenia. Utwory są charyzmatyczne, pełne energii i pobudzają nieodpartą chęć na whisky. Wszystko brzmi bardzo selektywnie, ale nie zabrakło w tym rockowego brudu. Taką muzykę aż chce się wdychać i rozkoszować się nią przez wiele godzin. Panowie z The Wizards po prostu potrafią zauroczyć słuchacza. Mały minusik dałabym za zamykający album utwór When We Where Gods, który jest balladą i trochę niestety przydługą, która działa nużąco i aż się prosi o jakiś zwrot akcji w połowie kompozycji. Niestety on nie następuje, ale jak wspomniałam, to tylko taki niewielki mankament.

Full Moon in Scorpio to 8 utworów, które czarują przez dobre 45 minut. Album będzie miał premierę dopiero 16 maja, ale zespół wypuścił do sieci utwór Avidya, który otwiera to wydawnictwo. Dodatkowo, od wczoraj, na stronie Decibel Magazine, jest dostępny teledysk do drugiego utworu Calliope (Cosmic Revolutions), który jest jednym z moich ulubieńców z tego krążka. Jeśli te dwie piosenki przykują Waszą uwagę, to jeszcze milej będziecie zaskoczeni, gdy będziecie mogli posłuchać całości, która po prostu kipi emocjami i barową aurą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY
  • Korniszon

    Ale mi smaka narobiłaś na ten krążek, a tu nie ma jak go posłuchać w całości ;-/

  • Malwina Jankowska

    Jakby to powiedziała Dżoana Krupa – to jest hipnotajzing 😉 Czekam na premierę!

  • BrainA

    Jak na złość nie mam whisky w domu, a mi się zachciało…

    • Sklepy jeszcze otwarte, to zdążysz naprawić ten błąd 😉

      • BrainA

        Właśnie się zbieram, bo tak mi chęci narobiłaś 😀

  • Waldek

    Dobra płytka do samochodu, wokalista ma bardzo przyjemny głos, riffy wspaniale kołyszą. Zaskoczyłaś mnie tym zespołem, można gdzieś posłuchać ich wcześniejszych dokonań, o ile takie mają?