Photo by Johannes Wredenmark
Smile life

Mam 30 lat i co dalej?

Przez w dniu 27/09/2017

To dziś. Nadszedł dzień, o którym tylko śniłam. Wydawał mi się tak bardzo odległy. Jednak w końcu mnie dopadł. Mam 30 lat i co dalej?

Będąc nastolatką, myślałam, że jak zmienię kod na trójkę z przodu, to będę mieć swój dom, męża, dwójkę dzieci i wielki ogród. Będę pracować w zawodzie, robić co weekend grille dla znajomych i przestanę żyć złudzeniami. Jednak tak się nie stało. Nadal płacę haracz za mieszkanie, z partnerem żyję bez obrączki na palcu, a zamiast dzieci mam leniwego mopsa. Czy czuje, że gdzieś popełniłam błąd? Ani trochę! Kocham swoje życie, swoją pracę i najfajniejsze jest to, że nic mnie nie ogranicza. Jednak w ramach swoich urodzin, postanowiłam zrobić listę moich marzeń, a w sumie celów na najbliższe lata. Może nie są to na maksa odrealnione fantazje, ale jak tylko o nich myślę, to dostaję wypieków z podniecenia.

70000 TONS OF METAL

70000 ton metalu

Kiedyś marzyłam o Wacken, ale planowo jadę tam w przyszłym roku, więc teraz na moim celowniku jest 70000 Tons Of Metal. Jest to heavy metalowy festiwal, który odbywa się na morzu! Tak, tak, ładujecie się na olbrzymi jacht wypełniony kapelami, basenami i łakociami, po czym wypływacie na otwarte morze na 5 dni. Podczas tego tygodnia na jachcie trwa niekończący się koncert. Kolejne kapele występują, a po ich show można zrelaksować się w jacuzzi lub wypić kilka drinków w towarzystwie muzyków, którzy jeszcze przed chwilą byli na scenie. Czy to nie jest cudowne? Strasznie mnie kręci cała inicjatywa tego festiwalu, ale na moje nieszczęście odbywa się on w USA. Na razie nie podołam z tym finansowo. Jednak jak już moja świnka skarbonka da mi zielone światło na ten rejs, to z wielką przyjemnością będę całą tę wycieczkę relacjonować na blogu.

KAMPER

wymarzony kamper

O domu na kółkach marzę od dziecka. Pierwsze, które skradły moje serce, to były te aluminiowe przyczepy z amerykańskich filmów, z których tworzyli całe osiedla. Potem przyszedł czas na wypasione auta, którymi gwiazdy rocka jechały w trasę. Jak byłam mała, to robiłam z plasteliny takie małe zmotoryzowane osiedla i w ten sposób dawałam upust mojemu skrywanemu marzeniu. Teraz myślę o tym nie tylko jako o spełnieniu dziecięcej zachcianki, ale jako o aucie idealnym do mojej pracy. Po pierwsze genialna opcja wyjazdu na festiwale. Koniec ze spaniem na ziemi – mimo iż nadal uwielbiam spanie pod namiotem. Koniec z publicznymi toaletami i zimnymi prysznicami lub ich brakiem. Druga rzecz to fakt, że ja w sezonie letnim pracuje na stoisku podczas wydarzeń muzycznych, więc wyspanie się jest bardzo w cenie. Trzecia sprawa to zwykły urlop takim autem zmieniłby się w niesamowitą podróż. Tam, gdzie byśmy stanęli, tam byśmy mieszkali. Nie musiałabym się o nic martwić, bo takie kampery są już tak wyposażone, że tylko pozostaje wypełnić lodówkę i w drogę!

POBIĆ REKORD FESTIWALOWY

pobic rekord festiwalowy

Jeżdżę na festiwale od około dziesięciu lat. Kiedyś było mnie jedynie stać na te polskie, które niestety z czasem umarły śmiercią naturalną. Obecnie staram się jeździć jak najwięcej, ale nadal jest to niezadowalająca ilość. Mam plan, aby jeden cały rok poświęcić na jazdę po metalowych festiwalach. Tak, dobrze czytacie. Zaplanować pełne 12 miesięcy i śmigać po europejskich imprezach muzycznych. Wbrew pozorom jest ich naprawdę sporo. Fakt, że najwięcej jest ich w okresie letnim, ale znajdą się i takie, które rozpoczynają rok, jak i go wieńczą. Chciałabym taką podróż życia szczegółowo opisać, uwiecznić na zdjęciach, a nawet filmie. To byłoby coś! Może i jakiś rekord Guinnessa by się przytrafił, kto wie…

WŁASNA KSIĄŻKA

wlasna ksiazka

Kolejne marzenie z dzieciństwa. Już jako podlotek sporo pisałam. Były to opowiadania pełne dialogów i bogatych opisów, które wypełniały tysiące zeszytów. Dodatkowo pisałam pamiętniki i nawet jakiś tomik poezji się przytrafił. Zdecydowanie uwielbiałam pisać i nadal jest to sztuka, która rozpala mnie od środka. Cały czas tę pasję pielęgnuję i dlatego w końcu zaczęłam myśleć o książce. Byłby to prezent dla małej mnie, która czerpała kwiecisty język z serii o Ani z Zielonego Wzgórza. Jak również dla dorosłej mnie, bo byłaby to wspaniała nagroda za lata, które poświęciłam na doskonalenie słowa pisanego. Już teraz mogę Wam zdradzić, że książka będzie kryminałem z elementami gore, więc nie dla czytelników o słabych nerwach. Szkic już mam, a nad resztą powoli pracuje.

LOFT ROZKOSZY

moj wymarzony loft

Niby nie myślę o posiadaniu własnego domu, ale jednak jest taki jeden, za który byłabym skłonna oddać nerkę. Chodzi o loft. Otwarta przestrzeń, wysoki sufit, olbrzymie okna, stara cegła pachnąca przeszłością oraz skrzypiące, drewniane podłogi. Istna rozkosz dla mojej wyobraźni. Mam wizję, że na górze miałabym z moim partnerem mieszkanie, a na dole byłby wielki sklep muzyczny połączony z barem. Wszystko, co kocham w jednym, starym, ogromnym budynku.

TRASA Z ZESPOŁEM

pojechac w trase z zespolem

Po raz kolejny muzyczne marzenie. Tym razem jest to trasa po świecie ze znanym zespołem. Zawsze chciałam coś takiego przeżyć i oczywiście móc to udokumentować. Zobaczyć cały proces przygotowań do koncertów, odwiedzić backstage, pomagać muzykom, oglądać koncerty ze sceny, poczuć się chociaż przez chwilę częścią kapeli. Dodatkowo mogłabym odwiedzić nowe kraje i zasmakować w ich kulturze. Pełne relacje z każdego dnia, anegdoty, zdjęcia publikowałabym tutaj, byście razem ze mną przeżywali tę wspaniałą przygodę.

To są moje główne cele na najbliższe lata. Mam też inne, ale nie wszystkie musicie poznać od razu. Może teraz Wy pochwalicie się, jakie są wasze plany na przyszłość.  Ja tymczasem uciekam świętować, do następnego!

 

TAGI
PODOBNE WPISY