kingsman eggy harry whiskey
Film

Kingsman: Złoty Krąg – Ruda, whiskey i elektryczne lasso

Przez w dniu 22/09/2017

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłam w kinie. Chodzę tak rzadko, że nawet nie mam pojęcia, na czym byłam po raz ostatni. Wynika to z mojej wieloletniej słabości do muzyki, na którą przekazuje każdy uchowany pieniądz.  Jednak wczoraj miłość mojego życia zabrała mnie na prawdziwą ucztę filmową. Mojej radości nie było końca. Nie dość, że w końcu zasiadłam w tej świątyni kinomaniaków, to jeszcze wybranym filmem okazał się Kingsman: Złoty Krąg i to przedpremierowo!

Jednak przejdźmy do rzeczy. Sam film to ponad dwugodzinna rozrywka wypełniona pomysłami, które przechodzą wszelkie oczekiwania. Już w pierwszych minutach dochodzi do srogiego starcia i to w taksówce. Powiem Wam szczerze, że sceny walki w tym filmie są naprawdę wyborne. Praca kamery powoduje uczucie, jakby sam widz brał udział w każdym sparingu bohaterów. Normalnie prawie czuć na własnej skórze te perfekcyjnie wymierzone ciosy. Twórcy musieli chyba brać wiele kolorowych pigułek, aby wymyślić takie cuda, jakie oni tam czynią. Tu coś utną, tam coś złamią i jeszcze te ich gadżety. Kto by takich nie chciał mieć? O ile nietypowe zastosowania parasolki czy zegarka, którego sam James Bond mógłby pozazdrościć, były pokazane już w Kingsman: Tajne Służby, to tym razem scenarzysta  jeszcze bardziej dołożył do pieca. Pojawia się lasso, prezerwatywa czy woda toaletowa dla mężczyzn. Jednak nie chcę Wam zdradzać nic więcej, to trzeba zobaczyć!

Kingsman: Złoty Krąg to po części już dobrze znani bohaterowie, których poczynania obserwowaliśmy w pierwszej części, ale nie brakuje również nowych. Na ekranie prym wiedzie Eggsy (Taron Egerton), którego serce zdobyła księżniczka Tilde (Hanna Alström). Nie brakuje genialnego mózgu, czyli Merlina (Mark Strong) oraz mentora głównego bohatera Harry’ego (Colin Firth). Z każdą minutą filmu miałam coraz szerszy uśmiech. Chwalę tu wszystko, a zapomniałam wspomnieć o samej fabule. W końcu u Kingsmanów nie może być spokojnie. Tym razem ich przeciwnikiem jest urocza, rudowłosa Poppy (Julianne Moore), która żyje w dżungli urządzonej budynkami wyciągniętymi rodem z lat 60 (wykręcone na maksa). Jest ona przewodniczącą kartelu narkotykowego, który zaopatruje świat w najróżniejsze używki. To się nazywa władza. Jednak to za mało dla Poppy, która postanawia się pozbyć Kingsmanów i zdobyć coś więcej niż tylko bycie głównym dostawcą umilaczy czasu. Aby ją pokonać, Kingsmani łączą swoje siły z organizacją z Kentucky, która zajmuje się produkcją whiskey, a na jej czele stoi Champ (Jeff Bridges). Nie chce zdradzać Wam więcej, aby nie spoilerować, ale na szczególne uznanie zasługuje sir Elton John, który dostał swój znakomity epizod.

kingsman: złoty krąg

Słodzę Wam tu i słodzę, ale film nie jest pozbawiony wad. O ile zakochałam się w tych soczystych kolorach, tryskających dowcipem przystojnych agentach, walkach, które przeczą prawom fizyki, to jedna rzecz bardzo mnie wkurzyła. Za cholerę nie rozumiem, po co tyle lubianych bohaterów musiało zginąć. Ja rozumiem, że to napędza akcje, zemstę i powoduje szok u widza, ale niektórych to normalnie nie mogę wybaczyć scenarzyście. Dałabym mu za to klapsa, a nawet dwa. W każdym razie film ogląda się wyśmienicie. Nie nuży, nie wkurza, bawi, a momentami nawet powoduje wstrzymanie oddechu. To rodzaj kina, który ma dawać radość, a nie powodować u Was głębokie przemyślenia. Swoją rolę jak najbardziej spełnia i powiem szczerze, że mimo iż jestem świeżo po seansie, to chętnie obejrzałabym go jeszcze raz.

Podsumowując chciałabym przynajmniej na jeden dzień stać się Kingsmanem. Włożyć doskonale skrojony garnitur i dostać swój zestaw śmiercionośnych zabawek. Być takim genialnym, wysportowanym super agentem, który nie boi się niczego, a finalnie ratuje świat. Jakby co czekam na moją rekrutację, a jak mi się uda do nich dostać, Wy jako pierwsi będziecie o tym wiedzieć. Na razie lećcie obejrzeć film!

 

 

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY