masachist
Muzyka

MASACHIST „The Sect (death REALigion)” – death metal z nutą pikanterii

Przez w dniu 08/11/2017

Są takie płyty, że jak posłuchacie jednego utworu, to resztę już weźmiecie z połykiem. Jeśli chodzi o album Masachist The Sect (death REALigion) będziecie mieli ochotę łykać go przynajmniej kilka razy dziennie. Dlaczego? Zaraz się tego dowiecie.

Moja znajomość z Masachist zaczęła się za sprawą jednej z ich koszulek. Była beżowa, z przodu można było zobaczyć co ma w środku hybryda konia z człowiekiem. A na tyle, pomiędzy łopatkami wyryte było proste zdanie „Death Metal. Kurwa Mać!”. No z miejsca się zakochałam! Skoro tak oczarowali mnie lekko kontrowersyjnym kawałkiem materiału, to nie wyobrażacie sobie, jak mi uda drżały, na myśl co znajdę w ich muzyce. Nie zawiodłam się ani trochę. Przez długi czas chłonęłam ich debiut, by potem zdradzić go z ich drugim albumem. Od tego czasu minęło pięć lat, o zespole nie było słychać nawet skromnych plotek. Jednak w tym roku wytrysnęli nowym dziełem, które z miejsca przyspieszyło mój puls.

The Sect (death REALigion) to z jednej strony doskonały technicznie death metal, z drugiej zabawa konwencją i wprowadzanie elementów, których na co dzień w death metalu jest niewiele. Eksperymentowanie z elektroniką, ślady klawiszy, zwroty akcji. Wszystko to mocno intryguje i nie pozwala na nudę. Podobają mi się zwolnienia, rwane riffy od których pęka skóra na plecach. I te bezlitosne bębny, które te świeżo powstałe rany obficie posypują solą. Wszystko to, po to, aby poczuć jeszcze bardziej, jeszcze dogłębniej muzykę, która ma kusić, a zarazem odpychać i poruszać tematy, do których nasz umysł nie wybiera się nawet po pijaku. Przyjemnie jest wstrzymywać oddech przy Glorious Death, dać się zaskoczyć w The Root Of Life i na koniec totalnie roztroić się przy Our Light. Taki death metal czuje się każdym włoskiem na skórze, każdą kroplą potu i nawet po kilku godzinach intensywnej krucjaty przez kolejne utwory, ma się ochotę na więcej.  Zespół ma niesamowity dar do komponowania tak wgryzających się w umysł kawałków. Dla mnie tym albumem pokazali, że death metal mają w małym palcu już od dawna i teraz będą go tylko dopieszczać i doprawiać tak, aby stawał się jeszcze ciekawszy i jeszcze bardziej zaskakujący.

The Sect (death REALigion)  to znakomicie wyważona ekspresja, mrok i techniczny kunszt. Cieszę się, że mimo dość średniej okładki, Masachist wsadził w środek znakomitego złodzieja czasu i tą płytą potwierdził, że można zerwać z każdego skórę obojętności, nawet go nie dotykając.

 

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY