weekend na kanapie
Smile life

#1 Weekend na kanapie – rozepnij guzik w spodniach i zrelaksuj się

Przez w dniu 26/01/2018

Jak jest już piątek, to pomiędzy gryzem kanapki z serem a łykiem stygnącej kawy rozważam opcje na spędzenie weekendu. Ostatnie miesiące oprócz koncertów, to był dla mnie czas symbiozy z kanapą i kocykiem w akompaniamencie świeżo odkrytego serialu. Mam wrażenie, że przekroczyłam moment w swoim życiu, gdzie zamiast imprez wolę wybrać lukrowane lenistwo bez odrobiny żalu, że inni właśnie opróżniają kolejnego kega w pobliskim klubie. I tak myśląc o takich osobach, jak ja, wpadłam na pomysł, aby ruszyć z nowym cyklem na blogu Weekend na kanapie.

Poprzednie cykle zakończyłam dobre trzy lata temu i powiem Wam, że brakowało mi czegoś w tym rodzaju na mojej stronie. Szczególnie że na innych blogach chętnie klikam właśnie w takie zestawienia i sama się dziwię, że jak na osobę, która codziennie przekopuje się przez internetowe skarby, to na większość z proponowanych artykułów jakoś nie trafiam. I dlatego chcę dla Was mieć takie miejsce u siebie. Weekend na kanapie będzie zbiorem różnych ciekawych artykułów, poleceń filmów, seriali czy muzyki. Czyli co fajnego znajdę w sieci w danym tygodniu, pojawi się w piątkowym wpisie z tego cyklu, a Wam mam nadzieję, umili czas przez weekend. Zatem startujemy!

♠ Dziś ma premierę czwarty album Mammoth Grinder Cosmic Crypt. Wypatrywałam go od chwili, gdy posłuchałam pierwszego utworu wypuszczonego do sieci, który zamienił mnie w rozpływające się masełko na stercie tostów. I w końcu dziś od rana muzyka Teksańczyków rozpływa się po moim domu, poruszając moje zmysły i wchłaniając się przez moją skórę jak najlepszy krem nawilżający. Spodziewałam się gorącego romansu, a tu zaczyna się to powoli przeradzać w coś trwalszego. Czas pokaże, jak to się skończy.

♠ Ostatnio postanowiłam wziąć się za siebie i odnaleźć idealny sport dla mnie. I tak po próbach z najróżniejszymi ćwiczeniami moje kolana postanowiły mi dać do zrozumienia, że źle wybieram aktywności dla siebie. W końcu postawiłam na jogę. Tak, dobrze czytacie, uległam tej modzie, ale okazuje się, że joga idealnie mnie odpręża, rozciąga i w końcu nie boli mnie tak kręgosłup od siedzenia przed komputerem. A utwierdziła mnie w moim wyborze Kasia Ogórek swoim wpisem: Dlaczego warto ćwiczyć jogę i jak się do niej przygotować? Polecam przeczytać, spróbować, zanim zaczniecie narzekać, że to nic nie daje.

♠ Ci, co mnie już długo czytają i śledzą w social mediach wiedzą, że mam pod dachem złodzieja serc w postaci biszkoptowego mopsa o imieniu Mordor. Jest to najbardziej rozpieszczony pies na świecie i oprócz tego, że kocham go i nie przeszkadza mi, że jego sierść potrafię znaleźć nawet w zupie, to mam też słabość do innych mopsich mordek. I taką jedną chcę Wam dziś pokazać. Obejrzenie grozi śmiechem i niekontrolowanym kiwaniem głową z aprobatą. Oglądacie na własną odpowiedzialność.

♠ Uwielbiam photoshopowe wpadki. Nic tak nie poprawia humoru, jak przekombinowane zdjęcie gwiazdy na okładce magazynu z nieludzko gładką skórą lub kosmicznie wydłużonymi nogami. Takie faux-pas popełnił ostatnio Vanity Fair, który postanowił obdarować Oprah Winfrey i Reese Witherspoon dodatkowymi kończynami. W tym wypadku więcej niestety nie znaczy lepiej.

♠ Odkąd mam Netflixa rzadko sięgam po inne strony z filmami, pomimo iż posiadam Showmax. Niestety ten drugi jest dość ubogi i nie ma tak wielu fantastycznych seriali, jak wspomniany Netflix. Ale nie o serialach, a o filmie chciałabym Wam dziś wspomnieć. Początkowo produkcje filmowe tego serwisu jakoś nie trafiały w moje gusta. Ciągnęły się, nudziły, miały ślamazarną fabułę. Jednak z czasem wszystko się zmieniło i tak poznałam komedio-horror Małe zło, gdzie świeżo upieczony mąż stara się zaprzyjaźnić z pasierbem, ale z czasem zaczyna podejrzewać, że dzieciak jest demonem. Dodam jeszcze, że mały wygląda jak mała kopia Angusa Younga. Jeśli to nie przekonuje Was wystarczająco do sięgnięcia po tę produkcję, to koniecznie obejrzyjcie poniższy zwiastun.

♠ Jeśli macie dość otaczających Was zewsząd wege potraw, rybnych przekąsek i hummusu to strona Stonerchef powstała właśnie dla Was. Tam nie ma miejsca na fit koktajle, zdrowe niskotłuszczowe sałatki, tofu i inne wege wynalazki. Znajdziecie masę przepisów, zaczynając od ociekających serem burgerów jak Miażdżyca Deluxe czy Nowobogacki Cham, przez puchate, złociste frytki z sosem cheddarowym, na rozpasanych słodkościach kończąc. Gwarantuje Wam, że obliżecie ekran, wytrzecie kapiącą ślinę z brody i czym prędzej pobiegniecie do sklepu, bo to istne królestwo jedzenia dla tych, co kalorie mają w głębokim poważaniu.

♠ Czy według Was pies rasowy to zło? Liczę, że mam tu rozsądnych czytelników, jednak jeśli się mylę, to mam dla Was idealny artykuł, który mam nadzieje trochę zmieni Wasze podejście. Nienawidzę być piętnowana za to, że mam rasowego psa z hodowli. Jednak spotkałam się z wieloma negatywnymi emocjami związanymi z tym haniebnym czynem, do jakiego się dopuściłam. Takie osoby jak ja są często nazywane snobami, czy bezdusznymi bestiami, bo nie pomogli psu ze schroniska, tylko kupili rasowca. Ten problem wspaniale nakreśliła Weronika we wpisie: Mam rasowca – jestem gorsza? Przeczytajcie i zastanówcie się, zanim kogoś osądzicie po tym, skąd ma swojego ukochanego czworonoga.

♠ Na koniec mam dla was wywiad z balsamistą zwłok. Dla mnie temat jest bardzo ciekawy i w końcu poznałam odpowiedzi na nurtujące mnie od dłuższego czasu pytania. Z poniższego wywiadu dowiecie się, jak jest postrzegany taki zawód, co przy zajmowaniu się zwłokami jest najtrudniejsze, co po zgonie gnije jako pierwsze i co powoduje, że ciało zmarłego wysycha, zamiast się rozkładać. Ciekawy wywiad, dobry kanał, sprawdźcie koniecznie też inne rozmowy!

TAGI
PODOBNE WPISY