czasami kłamię
Książki

Alice Feeney „Czasami kłamię” – książka przy której zapomnicie o oddychaniu

Przez w dniu 15/01/2018

Śpiączka to stan wiecznego snu. Brak reakcji na bodźce zewnętrzne, brak odruchów, brak kontaktu z otoczeniem. Stan, w którym żyje się nadzieją, że osoba dotknięta tym zaburzeniem w końcu się wybudzi. Nigdy nie poznałam osoby, która przeżyła śpiączkę. Jednak zawsze wyobrażałam sobie, że taka osoba staje się więźniem własnego ciała i o ile nie może się porozumieć, to wszystko słyszy. Własną interpretację tego stanu przedstawiła Allice Feeney w swojej debiutanckiej książce Czasami kłamię, gdzie dogłębnie poznajemy co dzieje się w umyśle głównej bohaterki, która w wyniku wypadku zapada w śpiączkę. Nie ma tu miejsca na przeciągnięty dramat, nudne wywody, czy nic niewiążące historie z życia bohaterki. Autorka stworzyła pokręcony thriller pełen niespodzianek, od którego nie sposób się oderwać. Dlatego chciałabym przedstawić Wam Amber Reynolds i jej historię.

Amber to młoda kobieta pracująca w radiu jako asystentka znienawidzonej prezenterki. Jej mąż Paul to pisarz, który cierpi na brak weny. A jej najlepszą przyjaciółką jest jej siostra Claire. Główna bohaterka to osoba zakompleksiona, szara, której życie opiera się na pracy i bezgranicznej miłości do męża. W książce poznajemy ją w momencie, gdy ona sama dowiaduje się, że jest w szpitalu i leży w śpiączce. Jej myśli kotłują się, ale za nic nie może sobie przypomnieć, jak i kto doprowadził do tego stanu, a to sprowadza ją do różnych chorych paranoi, które rozsiadają się wygodnie w jej umyśle, stopniowo karmiąc ją różnymi chorymi obrazami.

Moje życie stało się obrazem malowanym dźwiękami, a moje przepracowane uszy są jak pędzel.

Oprócz opowieści, która ma miejsce w szpitalu, na fabułę składa się retrospekcja zdarzeń sprzed wypadku oraz fragmenty pamiętnika, gdy Amber była jeszcze dzieckiem. Każdy rozdział to okruszek istotnych informacji, który napędza całą tę perfekcyjnie skonstruowaną intrygę. Smakuje on jak najlepsze ciastko z czekoladą, które czym prędzej chcemy poczuć całe w ustach. Jednak na wszystkie odpowiedzi trzeba poczekać do samego końca.

Kłamstwa dostatecznie często powtarzane zaczynają brzmieć jak prawda.

Główna postać jest też narratorem, co narzuca czytelnikowi określony obraz opisywanych wydarzeń. Aczkolwiek powinniście wiedzieć, że Amber czasami kłamie. Jej mąż bywa dupkiem, a jej siostra miała ogromny wpływ na jej obecny charakter, jak i jej zachowania, które są o wiele bardziej przerażające niż zwykłe rozpuszczanie plotek o nielubianej koleżance z pracy. Książka to taki rachunek sumienia głównej bohaterki, która będąc w śpiączce, stara się rozwikłać zagadkowe dla niej wizje i to, co dzieje się tuż przy jej łóżku szpitalnym.

Wszyscy jesteśmy tylko duchami ludzi, za których się uważaliśmy, i podróbkami tych, którymi pragnęliśmy być.

Mimo wielu wątków wplecionych w historię, książkę czyta się bardzo przyjemnie, bez cofania się i sprawdzania co było wcześniej. Wiele rozdziałów kończyłam słowami zdziwienia, szoku i przede wszystkim uznania dla pisarki, która tak pięknie zakręciła fabułę i co rusz karmiła mnie elementami, których nawet nie brałam pod uwagę. W fabule znajdziecie wątki chwytające za gardło, elementy kryminalne, strach, ból czy szantaż. A wszystko podane w urzekającym stylu, ze szczegółami, tajemnicami, których finału wypatruje się z niecierpliwością.

Czasami kłamię to debiut Alice Feeney, który wychodzi poza wszelkie schematy. A to, w jaki sposób pokazała historię Amber, przekonała mnie, że można napisać nietypowy, świeży thriller psychologiczny z elementami kryminalnymi, przy którym zapomni się o oddychaniu.

 

 

 

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY