condemned his devine shadow
Muzyka

CONDEMNED „His Divine Shadow” – robaczywy świat, w którym nie chcesz mieszkać

Przez w dniu 09/01/2018

Wyobrażaliście sobie kiedykolwiek, jak wyglądałby świat po wybuchu bomby nuklearnej? Czy pośród odłamków metalu i betonowych brył uchowałby się ktoś, aby ten świat sprzed wybuchu odbudować? Ja swoje wyobrażenie zawsze opierałam o serię gier Fallout. Przedstawiony tam obraz blaszanej rzeczywistości wydaje mi się dosyć realny. Życie to byłoby codzienną walką o przetrwanie, ludzie dzieliliby się na frakcje, a świat dymiłby od radioaktywnych odpadów, którymi musielibyśmy napełniać brzuchy, żeby nie paść z wycieczenia po kilku dniach. O alternatywną wizję świata (niekoniecznie tego po zagładzie) pokusił się amerykański zespół Condemned na swoim najnowszym wydawnictwie His Divine Shadow. Zatem rozsiądźcie się wygodnie i posłuchajcie o robaczywym społeczeństwie żyjącym w strachu.

Album His Divine Shadow to opowieść o cywilizacji humanoidalnych owadów, które zostały zniewolone i zdominowane przez tajemniczego władcę nazywanego His Divine Shadow. Tę koncepcję idealnie odzwierciedla okładka, która nadaje obraz świata, z którym przyjdzie Wam się zmierzyć podczas podróży przez kolejne utwory. To wydawnictwo to brutalny atak na wszystkie Wasze zmysły. Tu unosi się swąd palonych strun, w oddali słychać wybuchy bębnów, w powietrzu unoszą się skrawki basu, a naprzeciw wychodzi miażdżący, niczym potężny młot, wokal. Wy w całej tej otoczce jesteście malutkim owadem błagającym o litość, która nie ma w planach się pojawić. Pozostaje się Wam poddać temu chaosowi i wpaść Waszym wątłym ciałem w wir masywnego brzmienia, który Condemned Wam zgotował.

Jakościowo album wypada wspaniale. Riffy przyjemnie pieszczą ucho, bas znakomicie wypełnia luki, a perkusja nad wszystkim panuje. Tak powinien brzmieć brutal death metal. Z jednej strony fascynuje aranżacyjnymi kombinacjami, z drugiej przeraża i uzależnia jak najczystsza kokaina. Intensywność splątana z melodyjnymi wstawkami przyjemnie płynie przez organizm i łaskocze Wasze bębenki z coraz mocniejszym natężeniem. I tak Nefarious Sanguine Decree pokaże Wam świat bez śladu nadziei, tytułowy His Divine Shadow zakoleguje ze sprawcą całego tego zamieszania, a World-Reaving Terror totalnie zawładnie Waszym umysłem i każe wcisnąć replay setny raz.

W His Divine Shadow nie brak pomysłów, a kolejne kompozycje pokazują, że zespół świetnie przemyślał cały koncept albumu. Pokazał swoją najbardziej brutalną, obślizgłą stronę, która wpełza w ucho i robi nam z niego mielonkę, której nie ma się dość. Jeśli jesteście fanami death metalu lub owadów, polecam zaprzyjaźnić się z tym złowieszczym albumem.

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY