deathgasm
Kino

Deathgasm – metal przezwycięży wszystko

Przez w dniu 10/01/2018

Uwielbiam horrory klasy B. Fabuła krwią płynie i pomimo tego, że wiadomo czego się w nich spodziewać. To i tak czeka się na moment, gdzie więcej obserwuje się rozerwanych szczątek niż żwawo chodzących bohaterów. W tej tematyce królują Martwica mózgu oraz Martwe zło. A hołdem dla tych filmów jest bez wątpienia Deathgasm. Jest to gore horror, gdzie fabułę nakręca muzyka metalowa. Czy to nie brzmi pysznie? Film nie jest najnowszy, ale myślę, że nie wszyscy na niego trafili, a moje serce zdobył już po pierwszym seansie. Dlatego poznajcie powody, dzięki którym zechcecie szykować popcorn i chłodzić piwo na jego seans.

FABUŁA

Nowa Zelandia. Brodie to fan metalu, który zmuszony jest do mieszkania z religijnym wujostwem i gnębiącym go kuzynem po tym, jak jego matka próbowała obciągnąć Mikołajowi w centrum handlowym i trafiła do psychiatryka. Nastolatek nie jest lubiany i często staje się ofiarą nękania. Gdy poznaje w sklepie muzycznym Zakka postanawia wraz  z nim założyć zespół metalowy Deathgasm. A za sprawą otrzymania, od ich idola Rikka Daggersa, który ginie z rąk okultystów, magicznego papieru z nutami nieświadomie sprowadzają zagładę na ich miasto. Jak również przywołują króla demonów, z którym przyjdzie im się zmierzyć. Oprócz typowo gorowej strony filmu, pojawia się również element miłosny, a i nie brakuje również sfery komediowej. Dla każdego coś pysznego.

MUZYKA

Tak, muzyka napędza tę krwistą opowieść. Znajdziecie tutaj utwory od Skull Fist, Midnight, Razorwyre, Pathology czy Emperor. Oj sporo znakomitych dźwięków przewija się przez film, a po każdym kolejnym seansie odkrywałam nowe smaczki. Jest nawet scena inspirowana klipem Immortal The Call Of The Wintermoon. Prawie w każdej scenie możecie zaobserwować masę gadżetów od kapel przez płyty, plakaty po naszywki takich załóg jak Cattle Decapitation, Autopsy, Anal Cunt czy Cannibal Corpse. Jeśli kochacie tak jak ja muzykę metalową, to muzyczne tło tego filmu bez wątpienia Was zachwyci.

deathgasm

WALKA

Tutaj scenarzysta popisał się kreatywnością. Zastrzelenie opętanego sąsiada jest dla miękkich buł. W Deathgasm bronią stają się kostki do rpg, wibrator czy kulki analne. A niezawodnym narzędziem jest zdecydowanie piła mechaniczna, która jest atrybutem Leatherface’a (Teksańska masakra piłą mechaniczną), a tutaj staje się niejednokrotnie najlepszym rozwiązaniem. W filmie nie brakuje fontann krwi oraz zmodyfikowanych ciał, więc jak ktoś masz wrażliwy żołądek, niech lepiej dwa razy się zastanowi czy wytrzyma ten chaos na ekranie.

Rady

Deathgasm oprócz swojej humorystycznej oraz krwią podeszłej opowieści pokazuje, że metalowcy są nadzieją, gdy przyjdzie koniec świata. Uświadamia, że ćwiczenie refleksu opłaci się, gdy nie chcemy stracić głowy. Na przyjaciołach możemy zawsze liczyć, z rodziną niestety bywa różnie. Gdy ładna laska ma na Was chrapkę, to miejcie oko na swoich kumpli. I zapamiętajcie, że corpse paint to nie makijaż, to barwy wojenne. A metal przezwycięży wszystko!

Wierzcie mi lub nie, ale na tym filmie nie da się nudzić. Dlatego polecam Deathgasm na wieczór, na domówkę, do posiłku, a nawet na randkę. Dajcie się uwieźć temu krwawemu magnetyzmowi, a nie pożałujecie.

TAGI
PODOBNE WPISY