mammoth grinder
Muzyka

MAMMOTH GRINDER „Cosmic Crypt” – śmiercionośny kochanek

Przez w dniu 31/01/2018

Poznaliśmy się nagle. Wskoczył przez otwarte okno, nie czekając na moje zaproszenie. To był grudzień. Rzucił mi lekceważąco, że ma dla mnie tylko niecałe trzy minuty i jak zaskoczy, to jeszcze się spotkamy. Nie zastanawiałam się długo i czekałam na ruch z jego strony. Zaczęło się niespodziewanie. Bez niemrawej gry wstępnej, bez błądzenia i niepotrzebnych ruchów. Wgryzł się jak wygłodniały wilk i wpuszczał we mnie swoje kolejne soki agresji, nie zważając na pozostawiane ślady. Był taki niszczycielski, a przy tym wiedział, co lubię najbardziej i tam pocierał najmocniej. Wystarczyło zaledwie dwie i pół minuty, abym stała się łapczywa. Ale wtedy uświadomił mi, że kolejne spotkanie odbędzie się dopiero pod koniec stycznia. Byłam jednocześnie rozżalona i napalona na dalsze zabawy. Jednak on kazał mi czekać. Nazywał się Superior Firepower i był pierwszym wypuszczonym utworem z albumu Mammoth Grinder Cosmic Crypt.

W miniony piątek Cosmic Crypt miał swoją premierę. Nie podniosłam jeszcze głowy z poduszki, a już utwory zaczęły się rozsiadać w mojej głowie. Czułam, że będzie dobrze już po tym pierwszym zetknięciu, które rozpaliło moje pożądanie do tego albumu. To wydawnictwo to przede wszystkim niszczycielskie brzmienie z tłustymi bębnami, przyjemnie szczypiącymi solówkami i warczącym w tle wokalem. Da się tu wyczuć elementy crust punka czy hardcore’u, ale jego silnikiem z potężnymi tłokami jest wszechogarniający death metal. To na co zwróciłam szczególną uwagę, to chaos, który został obciągnięty genialną techniczną strukturą. Te rajdowe tempo, natłok riffów buduje idealne napięcie i wchłania słuchacza w ciągu kilku sekund.

To jakby Dismember i Entombed wpadli na Discharge. Brzmi to cholernie smacznie. Jakbyście ucztowali w najlepszej restauracji i pomimo dziesiątego skonsumowanego posiłku z uśmiechem zatapiacie łyżkę w deserze. Cosmic Crypt ma to coś. To brzmienie to ich znak rozpoznawczy i aż boje się pomyśleć, co z tak potężnym materiałem wyczyniają na koncertach. Tu wszystko emanuje szaleństwem, w które samemu nieświadomie się wpada. Czy to za sprawą mojego ulubieńca Superior Firepower, czy nieco stłumionego Human Is Obsolete, obezwładniającego Servant Of The Most High lub wypchanego maniakalnym głosem Blazing Burst, gdzie riffy piorą tyłek skórzanym pejczem, aż do krwi.

O ile ja oblewam Cosmic Crypt polewą pochlebstw, to mam świadomość tego, że dla niektórych ten krążek może być zbyt chaotyczny, a brak wyraźnej linii melodii może czynić tę płytę słabo zapamiętywalną. Jednak jeśli macie w sobie odwagę i nie boicie się brzmieniowej rzezi, to koniecznie posłuchajcie nowego dziecka Mammoth Grinder, a może stanie się dla Was takim samym śmiercionośnym kochankiem jak dla mnie.

 

TAGI
PODOBNE WPISY