i tak dalej
Książki

Wiktor Orzeł „I tak dalej” – autodestrukcja sposobem na życie

Przez w dniu 05/01/2018

Alkohol. Jak my się dobrze znamy. Pamiętam, że nasza znajomość zacieśniła się szczególnie podczas moich studiów. Potrafiłam każdy dzień kończyć w ulubionej knajpie z pysznym, ciemnym piwie w prawej ręce. Zawsze zajmowałam hoker przy barze i popijając kolejne wyroby z pianką, oddawałam się rozmowom o ekstremalnej muzyce, problemach dorosłego życia, nadziejach na lepsze jutro. W tym okresie mojej egzystencji ten bar był dla mnie moim bezpiecznym miejscem. Jednak mimo sympatii do niego, do ludzi, którzy go prowadzili i do trunków, które ochoczo mi podawano, po części stawał się miejscem mojej niezauważalnej destrukcji. Przyszedł moment, że nie wyobrażałam sobie dnia bez piwa, bez odwiedzenia tego miejsca, bez zapachu dymu na ubraniu. Jednak w porę wyrwałam się z tego barowego letargu, lecz Karol, bohater książki I tak dalej, miał mniej szczęścia.

Karola poznajemy w momencie, gdy jego życie wali się totalnie. Kobieta, którą kochał odeszła, a na dodatek stracił pracę. W takich momentach można zaszyć się w domu i płakać. Można wziąć głęboki wdech i zacząć powoli coś planować, aby zmienić obecną sytuację. Opcja trzecia – doprowadzić się do stanu absolutnego zeszmacenia za sprawą alkoholu i używek. I właśnie na tę ostatnią opcję zdecydował się nasz bohater. W ten sposób dochodzimy do głównego tematu fabuły książki I tak dalej.

Narrator, który jest głównym bohaterem, wprowadza nas w świat destrukcyjny, pełen brzydoty, alkoholicznych dewiacji, narkotycznych wizji, upodleń czy tęsknoty. Nie stroniąc od procentów i pobudzających proszków, zabiera nas na spacer po Krakowie, na spotkania z jego barwnymi znajomymi, do swojej wyobraźni, która stopniowo zaczyna zacierać granicę między jawą a snem. Dla Karola autodestrukcja staje się sposobem na życie.

Wchodzę więc do środka i wnikliwie przyglądam się trunkom. Wino? Wódka? Piwo? A może ruski szampan? Drapię się po brodzie i uspokajam panią sprzedawczynię, że ja się zaraz zdecyduję, że spokojnie, to są poważne decyzje życiowe, wymagające skupienia, racjonalnego podejścia do tematu.

Ogromnym plusem tego debiutu literackiego jest bogaty język opowiadanych zdarzeń. Autor sprawnie operuje kreatywnymi porównaniami. Znakomicie przedstawia obraz zatracenia, niekiedy będący wręcz obrzydliwy i niesmaczny, ale to wszystko doskonale ubarwia opowieść i czyni ją wielowymiarową. Dodatkowo czuć w tej książce ducha Trainspotting co jest miłym zabiegiem i zdecydowanie jeszcze mocniej działa na wyobraźnie podczas czytania.

Ta książka to przestroga dla tych, którzy nie radzą sobie z problemami. Dla tych, którzy nie wiedzą, jak bardzo można się wciągnąć i jak ciężko wrócić do normalnego życia. Dla tych, dla których słowo „przesada” nie istnieje. Postępowanie Karola ujawnia, że jego działania pomagają tylko na chwilę. Ten błogostan pomaga na krótki moment, a gdy wszystko puszcza, znów sięga po kolejne piwo czy kolejną ścieżkę, aby tylko nie myśleć, nie czuć, nie pamiętać.

Moje wargi zastygły w tak nienaturalnym położeniu, że ścięgna nie wytrzymały, pojawiła się rysa na prawym policzku, pęknięcia zaczęły rysować się na czole, podbródku, szyi. Bruzdy powiększały się w zastraszającym tempie i w końcu z mojej twarzy nie zostało nic. Kończyny zaczęły drgać jak galareta, nagle cały zesztywniałem, szkielet runął, kości wsiąkły w posadzkę. W lustrze nie było już tamtej twarzy, nie było mnie.

Książka jest trochę dla mnie nierówna. Niektóre opisane wątki są ucięte, a można by je pociągnąć trochę dalej, odrobinę je uszczegółowić. Irytowały mnie również co poniektóre zachowania Karola. Myślę, że takie było założenia autora, że główny bohater raz miał ciekawić, raz denerwować, innym razem odpychać. Jednak coś mnie w nim gryzło, mimo iż w duchu chciałam, żeby wyszedł z tego wyniszczającego stanu. Pomimo kilku drażniących rzeczy, I tak dalej zrobiło mi w głowie straszny bigos myśli, a końcówka kompletnie mnie rozbiła.

Podsumowując, książka jest dobrym debiutem, ale jest jak dla mnie jedynie początkiem czegoś większego. Autor pokazał, że ma swój pomysł, potrafi go niebanalnie pokazać oraz nie przydusza swoim stylem. Historia Karola skłania do refleksji i myślę, że wrócę jeszcze do tej książki, aby ją jeszcze lepiej poczuć i zrozumieć obłęd, jaki kierował głównym bohaterem.

TAGI
PODOBNE WPISY