kobieta w oknie
Książki

A. J. Finn „Kobieta w oknie” – choroba zakrapiana winem

Przez w dniu 07/02/2018

Każdy się czegoś boi. Czy to pająka dyndającego na oknie, czy tłumu ludzi, czy przerażających wysokości. Lęk jest wpisany w nasze życie i o ile jedni doskonale sobie z nim radzą, to inni pozwalają mu przejmować kontrolę. To często doprowadza do choroby, która bez ćwiczeń, samozaparcia lub ostatecznie leków ogranicza nasze życie. Strach zaczyna być kompanem codziennych czynności, doradcą naszego mózgu i finalnie bodźcem do zamknięcia się w sobie. I właśnie taka dominująca choroba dopadła Anne Fox, bohaterkę głośnego thrillera psychologicznego Kobieta w oknie.

Anna Fox to kobieta blisko czterdziestki, której posypało się życie. Nie ma przy niej rodziny, nie pracuje. Obezwładniła ją agorafobia, która spowodowała, że od miesięcy nie wychodzi z domu. Jej życie wypełnia surfowanie po internecie, oglądanie czarno-białych filmów w towarzystwie butelek merlota i lekarstw, a dodatkowo umila sobie czas podglądając sąsiadów za pomocą aparatu. Dni mijają bezowocnie, aż w końcu Anna staje się świadkiem morderstwa, z którym nie może się pogodzić, a to doprowadza do różnych dramatycznych sytuacji.

Pierwsza połowa książki to przede wszystkim poznanie głównej bohaterki. Nie ukrywam, że czekałam, aż wreszcie poleje się krew, bo zaczynałam się nudzić. Akcja rozwijała się w ślimaczym tempie. Czytałam o jej przyzwyczajeniach, stanie psychicznym, gonitwie myśli, skłonnościach do analizowania każdej nowo poznanej osoby. I do tego jej uporczywe zaglądanie w kieliszek. Obawiałam się, że ta książka, to będzie tylko opis kolejnych pijackich dni cierpiącej byłej pani psycholog, która pomiędzy kolejną opróżnioną butelką wina a kęsem zalecanych lekarstw walczy bezskutecznie ze swoim nabytym lękiem i wspomnieniami z życia sprzed choroby.

Oprócz mnie, zamroczonej alkoholem, odseparowanej od rodziny, pieprzącej się z lokatorem. Dziwadło dla sąsiadów. Pośmiewisko dla gliniarzy. Przypadek szczególny dla doktora. Obiekt współczucia dla fizjoterapeutki. Pustelniczka. Żadna tam bohaterka. Żadna pani detektyw. Jestem zamknięta i wykluczona.

Brakowało mi dynamiki, a szczegółowe opisy zaczęły mnie przytłaczać. Zaczęłam myśleć, że to książka tylko i wyłącznie dla osób, które interesują się psychologią, bo jej jest tu pełno, a o kropli napięcia autor najzwyczajniej zapomniał. Myliłam się. W końcu doszło do przełomu, czyli wspomnianego morderstwa, na które nie ma dowodów, ciała, a jedynym świadkiem całego zdarzenia jest właśnie Anna, która przez stan zdrowia i nadużywanie alkoholu nie jest zbyt wiarygodna. Od tego momentu, książka staje się nieodkładalna, bo wszystko nabiera tempa i czytając zaczyna się szukać odpowiedzi. Co jest prawdą? A co złudzeniem? Kto faktycznie istniał? Czy Annie w ogóle można wierzyć?

A. J. Finn stworzył opowieść bardzo kameralną. Anna Fox jest tu najważniejsza i jej narracja maluje nam obraz każdej sytuacji, jaka ją spotyka. Ta kobieta to mieszanka załamania, strachu, niepewności i szaleństwa. Sama zostaje ze swoimi przeczuciami i obserwacjami, gdy wszyscy starają się zrobić z niej wariatkę z halucynacjami. Za wszelką cenę chce dowieść prawdy. A jaka ona jest przyjdzie Wam się dopiero dowiedzieć, gdy dotrwacie do finału tej gęstej i zawiłej opowieści.

Cieszę się, że wytrwałam do końca, bo było warto. Pomimo początku, jak dla mnie zbyt przeciągniętego, całość wypadła nieźle. Nie jest to może tak doskonały thriller, jak Czasami kłamię, ale warto go poznać, bo potrafi namieszać w głowie, a i przez tę słabość bohaterki do wina, sama wielokrotnie miałam ochotę na jego lampkę. Więc jeśli lubicie wino, psychologię i mroczne tajemnice to Kobieta w oknie wciągnie Was na wiele godzin.

TAGI
PODOBNE WPISY