tylko spokojnie
Książki

Henryk Glaza „Tylko spokojnie” – o mężczyźnie, który kochał muzykę

Przez w dniu 14/02/2018

Dopóki nie zmarł mój tata, nie wiedziałam co to prawdziwy ból. Cierpiałam, gdy zostałam zdradzona przez pierwszą miłość, płakałam, gdy najbliższe mi osoby okazywały się dwulicowe, rozpaczałam, gdy moja praca szła na marne. Jednak najgorszym bólem jest śmierć. To ona odbiera i nigdy nie oddaje. I tak zrobiła z moim tatą. Tata walczył z rakiem, który uparł się, aby w nim zamieszkać i nie dawał się eksmitować. Pamiętam, jak jednego dnia odwiedziłam go w szpitalu. Wyglądał tak marnie, smutno, tak szaro. Nie pasowało to do niego. To był najbardziej optymistyczny i pełen nadziei mężczyzna, jakiego znałam. Pamiętam, jak spojrzałam wtedy w jego oczy, które starały się uśmiechać, ale brak sił nie pozwalał mu na puszczenie tej iskry, którą zawsze mnie obdarowywał. 
Spojrzał na mnie jakby zza mgły i powiedział: Jestem zmęczony tym wszystkim, ale chce żyć. To wspomnienie wróciło do mnie za sprawą komiksu Tylko spokojnie, gdzie nowotwór odgrywa jedną z ról, ale muzyka łagodzi strach z nim związany.

tylko spokojnie

Marek to meloman pełną gębą. Ma rodzinę, przyjaciół i nałogi, a największym z nich jest muzyka, która ubarwia szarą rzeczywistość, w której przyszło mu żyć. Na początku opowieści poznajemy skrótowo jego życie. Widzimy jego spełnienie w pracy, uwielbienie do koncertów i miłość do winyli. Potrafił każdy pieniądz przeznaczyć na powiększenie kolekcji, którą traktował z największym szacunkiem. Pierwsze zdanie komiksu doskonale obrazuje charakter Marka: Najpierw kocham muzykę, potem rodzinę, potem papierosy… Od razu go polubiłam. Uwielbiam poznawać takich pasjonatów, bo poniekąd sama takim jestem. Od niego pasja biła bardzo jasnym światłem, które pewnego dnia zaczęło lekko przygasać. Wszystko za sprawą rutynowych badań, podczas których dowiaduje się, że ma nowego lokatora w swoim organizmie. Lokatora, który bezczelnie rozpanoszył się w jego płucach i musi przeciwko niemu wytoczyć bardzo ciężkie działa.

Od tego momentu życie Marka, które było pełne energii, zapału oraz ekscytacji nowymi albumami zwalnia. Początkowo nie potrafi on sobie wytłumaczyć swojego stanu. Ucieka myślami jak najdalej, traktuje chorobę jak zły sen, z którego można się wybudzić. Kolejne obrazy rysowane delikatną czarną kreską doskonale uwydatniają emocje, które meczą Marka od chwili diagnozy. Zaczynałam czuć to samo co bohater. Na szczęście z tego początkowego letargu wyrwały go rozmowy. Dialogi z jego ulubionymi muzykami, które powoli rozsiewały w nim nadzieję, że będzie lepiej. Te fragmenty autor perfekcyjnie wyważył, nie ma w nich śmieszności czy przesady. Idealnie dopełniały one kolejne sytuacje, jakie spotykały Marka i tworzyły interesujące tło dla fabuły. Natomiast obrazy aż kipiały od emocji. Wprowadzały strach, smutek, samotność. Wywoływały we mnie fale niekończących się myśli. Wszystkie te elementy stworzyły kameralną, szczerą opowieść, o której nie sposób zapomnieć.

tylko spokojnie

Tylko spokojnie to graficzna historia codziennego życia każdego z nas, które w każdym momencie może się wywrócić do góry nogami i zostać zatrute myślami o nadchodzącej śmierci. Historia Marka to historia mężczyzny, który kochał muzykę, ale przede wszystkim kochał życie. Pokazał, że mimo strachu można się z tym oswoić i wewnętrzny lęk schować za muzyczną kurtyną, a także nawet na pozór za błahym celem, jakim stało się dla Marka usłyszenie ukrytego utworu na albumie Milesa Davisa. Ta historia nie jest wymyślona. Komiks powstał na podstawie wspomnień Ani Ostrowskiej – Warzechy, żony Marka, która poprosiła o zobrazowanie pasji do życia jej męża autora komiksów Bartka ”Henryka” Glazę. Jest tu intymność, miłość, przyjaźń i choroba, które w połączeniu dają przyjemną, nieco mroczną fabułę, ale pozbawioną goryczy i nostalgii, które zazwyczaj są nieodłącznymi elementami historii związanych z nowotworem.

Komiks Tylko spokojnie wzruszył mnie swoją prawdziwością i szczerymi momentami. Cieszę się, że mogłam poznać, chociaż szczątkowo Marka Warzechę. Był interesującym człowiekiem, kochającym mężem, silnym mężczyzną i gorliwym audiofilem. On wiedział, że spokój to najlepsze lekarstwo. A ten komiks jest znakomitym lekarstwem dla naszych dusz.

TAGI
PODOBNE WPISY