Kino

Nowe oblicze Greya – festiwal sutków i emocji jak na grzybach

Przez w dniu 13/02/2018

Nigdy nie rozumiałam fascynacji grzybobraniem. Ja do tej leśnej dyscypliny totalnie się nie nadaje. Po pierwsze, bo jedyne co rozpoznaję wychylające się z mchu to muchomory. Po drugie to zajęcie jest dla mnie niebywale nudne, nieekscytujące i zamiast obdarowywać mnie radością, strasznie irytuje. Takim grzybobraniem dla mnie jest trzecia i na szczęście ostatnia odsłona przygód obrzydliwe bogatego Christiana Greya i nieśmiałej Anastasii Steele. Nowe oblicze Greya to połączenie zgrabnych kadrów rodem z popowych teledysków, dopełnionych lokowaniem produktów, okraszonych coraz to większymi absurdami i seksem, który zamiast zwilżać okolice ud, doprowadza do śmiechu. Ale po kolei.

W końcu Christian i Anastasia biorą ślub. Bajkowy ślub i piękna podróż poślubna do Paryża składają się na pierwsze piętnaście minut filmu. Tak, na dzień dobry otrzymujemy miłosne kadry z muzyką. Bo ludzie chodzą do kina po to, by oglądać barwne teledyski. Do tego dochodzi reklama jachtu, który dokładnie możemy obejrzeć z każdej strony, bo przecież, zanim się wsiądzie na pokład, to każdy niczym rekin okrąża go kilkukrotnie na skuterze. Obawiałam się, że skoro dostałam już tak ”mocne” wejście, to czy nie usnę w dalszej części.

Potem wcale nie jest lepiej. Nie czytałam tej części książki, więc nie wiem, czy powrzucane bezsensowne sceny są w tej książce naprawdę, czy to wizja reżysera. Oto mamy sytuacje, że w firmie Greya wybucha bomba i ktoś kradnie dane. Na kamerach zostaje uchwycona twarz. Anastasia rozpoznaje, że to Jack (chłop w poprzedniej części chciał zaliczyć Anę bez jej zgody i stracił przez to pracę) i co w związku z tym robią nasze zakochane gołąbeczki? Nic. Żadnej policji, zgłoszenia przestępstwa, czy listu gończego. Jedynie wynajmują ochronę, co by ktoś pilnował ich tyłków w razie następnego takiego zdarzenia.

nowe oblicze greya

Dalej jest jeszcze weselej. Normalni ludzie, zanim wezmą ślub, to rozmawiają o przyszłości, wspólnych planach, dzieciach. Tutaj pytanie o dziecko pada pomiędzy kęsem steka a łykiem wina. Christian jest oburzony, bo on póki co chce mieć Anastasie dla siebie, a nie żeby ona przewijała pieluchy, zamiast dogadzać mu w łóżku. Kolejnym absurdem jest bycie przez Anę mistrzem kierownicy. Jakby Stig był jej ojcem, a Dominic Toretto matką. Dziewczyna szarżuje tak zwinnie, że myślę, że dostanie angaż w kolejnej odsłonie Szybkich i Wściekłych. No i przyznaję, że jest to bardzo ładna reklama Audi.

Im dalej w las, tym więcej grzybów. Tylko szkoda, że wszystkie są robaczywe. Ana otrzymuje podczas nieobecności awans w wydawnictwie, którego właścicielem jest Christian. W pracy raczej nie bywa, ale na awans zasłużyła. Do tego dostaje opieprz od swojego męża, bo nie zmieniła nazwiska w adresie mailowym. Anastasia zostaje zaatakowana przez Jacka w domu, ale ochrona go obezwładnia w minutę. Kolejno Ana zachodzi w ciążę, co jest dla niej ogromnym zaskoczeniem, że przez seks i nieodpowiedzialną antykoncepcję można mieć dziecko. Pewnie liczyła na sernik z rodzynkami.

Nowe oblicze Greya jest wypełniony masą, ale to masą większych i mniejszych absurdalnych scen pozbawionych jakiegokolwiek sensu. Równie dobrze film mógłby być po prostu tylko zlepkiem ujęć wypełnionych muzyką i przyniosłoby to ten sam lub nawet lepszy efekt niż to, co obejrzałam. Przez półtorej godziny otrzymacie brak fabuły, brak logiki, bezsensowne dialogi i brak jakiegokolwiek napięcia, nawet tego w kroczu. Niestety, nawet sceny seksu, które miały siać zgorszenie i podniecenie jednocześnie, stają się tylko marnym festiwalem sutków i to nie tylko tych Dakoty Johnson.

nowe oblicze greya

Nie ma tu miejsca na wyuzdany, pełen pożądania i finezji seks z użyciem wymyślnych zabawek. Wynika to z tego, że główni aktorzy grają jak figurki z kartonu. Nie ma między nimi chemii, namiętności czy pomysłowości. Ana paraduje z gołymi sutkami, w co trzeciej scenie filmu, a Christian ma ciągle minę, jakby intensywnie zastanawiał się, czy wyłączył żelazko w drugim pokoju. Dodam, że jeśli Nowe oblicze Greya miało rozgrzewać kobiety, to nie wiem, w jaki sposób miałyby to spowodować piersi Anastasii, czy lizanie posmarowanego lodami sutka Christiana. Czy to jakiś mokry sen producentów lodów?

Jak widzicie, film nie broni się ani fabularnie, ani sferą erotyczną. Jedyne co wypada nieźle, to muzyka, która pasuje do tych tęczowych kadrów, którymi karmi nas reżyser. Liczyłam, że chociaż finał tego filmu mnie zaskoczy, ale jak już wspomniałam, tu nie zaznacie czegoś takiego jak suspens. Nowe oblicze Greya śmieszy swoją nieudolnością i ciesze się, że mam już ten seans za sobą. Nie polecam iść do kina, chyba że chcecie porechotać w tłumie i sprawdzić jak filmów erotycznych nie powinno się robić.

TAGI
PODOBNE WPISY