serial grzesznica
Kino

Grzesznica – serial przy którym zapomnisz o spaniu

Przez w dniu 27/02/2018

Oglądam naprawdę masę seriali. Śmiesznych, kryminalnych, poważnych, czasem nawet zdarza mi się sięgnąć po jakiś dramat. To, co najczęściej zatrzymuje mnie przy jakimś serialu to emocje i przesłanie z niego płynące. Jeśli poziom humoru jest mi bliski, oglądam dalej. Jeśli główny bohater zostawia mnie po każdym odcinku z głową pełną dziwnych myśli, jestem zachwycona. No a najlepiej jak serial trzyma w napięciu tak, że zamiast pójścia do toalety, jedzenia czy spania drżącym palcem włączam kolejny odcinek. Takim serialem okazała się dla mnie ośmioodcinkowa Grzesznica, o której słyszałam, ale zawsze tak jakoś jej oglądanie spychałam na dalszy plan. I tak w piątkowy wieczór oddałam się temu serialowi w pełni, zapominając nawet o spaniu.

Grzesznica to serial, który powstał na podstawie książki Petry Hammesfahr. Opowiada historię młodej kobiety Cory (Jessica Biel), żony i kochającej matki, która podczas pobytu z rodziną na plaży zadaje siedem śmiertelnych ciosów nieznajomemu mężczyźnie. Masa świadków, niepodważalne dowody i Cory, która wie, co zrobiła, ale nie ma bladego pojęcia dlaczego. I tu tak naprawdę zaczyna się cała historia. Serial opiera się na odnalezieniu odpowiedzi, co wpłynęło na kobietę, która nigdy wcześniej nie dopuściła się złamania prawa. Pomaga jej w tym detektyw Harry Ambrose (znakomity Bill Pullman), który jako jedyny wierzy, że dziewczyna ma problemy psychiczne, na które musiały wpłynąć zdarzenia z jej przeszłości.

Thrillery psychologiczne to ostatnio bardzo modny temat. Co miesiąc widzę ile wychodzi fantastycznych książek w tym temacie, czego niestety nie mogę powiedzieć o serialach. Szkoda, bo Grzesznica pokazuje, że można zrobić zgrabny serial pełen trudnych tematów, ale podanych w bardzo intrygujący i przystępny sposób. Cora, zagrana przez Jessice Biel, wypada niesamowicie wiarygodnie. Jej przerażone oczy, strach, wstręt czy niepanowanie nad agresją ukazuję kobietę, której się współczuje i chce się jej pomóc w odnalezieniu prawdy o sobie. Od pierwszego odcinka widać, że on zna prawdę, ale jest ona w niej bardzo głęboko schowana. Jedynym, początkowym śladem okazuje się piosenka, która działa na Core niczym zapalnik.

Fabuła opiera się na wspomnieniach, które dopadają Core, gdy jest sama, a także na takich, które są wywoływane przez Harry’ego, który za wszelką cenę chce rozkręcić umysł Cory i rozdrapać rany, o których dziewczyna zapomniała. Jej dzieciństwo opierało się na wierze w Boga, życiu bez przyjemności, modlitwie o zdrowie siostry, która cudem przeżyła i teraz jest oczkiem w głowie matki, która jej staniem obwinia właśnie niczego nieświadomą Cory. Przez takie życie, gdzie nawet tabliczka czekolady była uznawana za okropny grzech, dziewczyna zaczyna marzyć o życiu poza rodziną. Pragnie spróbować wolności, miłości oraz seksu. A pcha ją do tego jej unieruchomiona w domu siostra, która również marzy o miłosnych uniesieniach, na które nigdy nie będzie mogła sobie pozwolić ze względu na swój stan. Ich relacja i miłość Cory do jej siostry doprowadza ją do złych decyzji, za które przyjdzie jej zapłacić.

Nie chcę Wam zdradzać więcej, bo to byłby już z mojej strony obrzydliwy spoiler. Ale niezwykle ciężko mi pisać o tym wszystkim nie nawiązując do elementów fabuły. Ten serial kipi od emocji, szczególnie tych odpychających, obrzydliwych i okropnie przygnębiających. Fabuła Grzesznicy nie daję nawet chwili wytchnienia. Każda scena praktycznie wbija się w umysł jak gwóźdź, którego nie sposób wyciągnąć. Do tego jest tu sporo zwrotów akcji, które powodowały, że jednocześnie cała drętwiałam i byłam niespokojna. Niektóre sceny sprawiły wręcz, że czułam się brudna i bardzo przytłoczona całą historią Cory. Mimo to jak zahipnotyzowana oglądałam kolejne odcinki, aż nastał świt.

grzesznica biel

Serial nie jest bez wad. Pojawiają się tu osoby, których potencjał nie został wykorzystany. Jest nim na pewno mąż Cory, Mason (Christopher Abboth), którego zachowanie wobec sytuacji, w jakiej się znalazł, wypada dość średnio. Z jednej strony jest zły na żonę, z drugiej coś tam próbuje sam na własną rękę dowieźć, ale wypada bardzo płasko przy tak mocnej grze Jessiki Biel. Nieciekawi są również rodzice bohaterki, którzy mając mocno zarysowane postacie, zagrali je bez wyrazu i przekonania. Pojawiają się też nieco absurdalne rzeczy, których nie powinno tam być. Na szczęście serial napędza Cora i pełen zaparcia detektyw Harry, których relacja wspaniale rozrasta się z odcinka na odcinek i to przykrywa te niewielkie wady.

Podsumowując, jeśli lubicie thrillery, odważne sceny (takich tutaj nie brakuje), zakręcone opowieści zabarwione krwią i zaglądanie w ludzką psychikę, to ten serial obowiązkowo powinien się znaleźć na Waszej liście do obejrzenia. Polecam Wam go nie tylko ze względu na doskonale poprowadzoną fabułę czy grę aktorską. Grzesznica to przykład gdzie bycie miłym za wszelką cenę i nieprzemyślane wybory nie czynią z nas wspaniałych ludzi. Gdzie fakt, że kogoś dobrze znamy, wcale nie jest powodem, by ufać mu bezgranicznie. I jest też doskonałym przykładem, że czasem zupełnie obcy ludzie okażą nam więcej wsparcia niż ci, których uważamy za rodzinę.

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY