killing tongue
Muzyka

WEDGE „Killing Tongue” – psychodeliczne pieszczoty

Przez w dniu 08/02/2018

Odpływam. Wyciągam zmęczone ciało na plaży. Wiatr szarpie moje włosy, piasek klei się do rozgrzanej skóry, a krople potu niespiesznie liżą mnie po karku. Z zamkniętymi oczami wsłuchuje się w kolejne melodie płynące z trzeszczącego głośnika pobliskiego baru. W dłoni ściskam jeszcze chłodną butelkę piwa. Muzyka przyjemnie buja moją duszę, a ja starannie spijam ostatnie krople zimnego napoju. Czas się zatrzymał, świat zahamował. Jestem tylko ja, piasek i iskrząca z oddali psychodeliczna fala dźwięków. Wypuszczam biały obłok, który jeszcze chwile temu drażnił moje płuca. I z uśmiechem na ustach oddaje się nieograniczonej wolności, jaka płynie z albumu Killing Tongue berlińskiego zespołu Wedge.

Trio z Wedge rozgrzało mnie już pierwszymi riffami, które wyrywały się z promującego album kawałka Lucid. Zabójcze linie basu, czule kołysząca sekcja rytmiczna, lepka rockowa dobroć w stylu vintage. Gdy udało mi się przedpremierowo posłuchać całego albumu, nie sądziłam, że moje uszy jak magnes przycisną się do głośnika, a ja przeniosę się w złoty wiek rocka, gdzie serce biło w rytm Deep Purple, Led Zeppelin czy Alice Coopera. To wszystko tutaj jest! Kosmiczne organy budują klimat halucynacji, napięcia, roztrzepanych czupryn i pustynnych wiatrów. Ma się ochotę zamknąć oczy i odpłynąć w towarzystwie zwinnych solówek, nucąc kolejne wersety czy to z Tired Eyes, czy High Head Woman. Nogi rwą się same do skakania przy Nuthin’, a zamykający Push Air eksploduje niesamowitym ładunkiem energetycznym. Bez wątpienia uległam urokowi, jaki rozpylają muzycy Wedge. Raz jestem na plaży, innym razem spijam whisky w opustoszałym barze, aby już za chwile wsiąść w lśniącego Dodge’a Challengera i odjechać ku zachodzącemu słońcu. Uwielbiam albumy, które poruszają wyobraźnię, pobudzają apetyt na przygodę i finalnie tak otulają swoim brzmieniem, że nie sposób się wyrwać z ich objęć. Taki jest Killing Tongue, przy którym będziecie czuli się wolni, spełnieni i chętni do bezgranicznej zabawy.

Premiera albumu już jutro, więc przygotujcie się na łaskotanie psychodelicznego rocka i nie zapomnijcie podzielić się ze mną wrażeniami po tej ekscytującej podróży muzycznej!

TAGI
PODOBNE WPISY