kredziarz
Książki

C.J. Tudor „Kredziarz” – tajemnica pachnąca kredą

Przez w dniu 10/04/2018

Jak byłam mała, uwielbiałam spędzać czas na podwórku. Nie było komputerów, komórek, tylko radość z przebywania z koleżankami na świeżym powietrzu. Jak tylko przychodziło lato, rower nie miał szans pokryć się kurzem, a cała jezdnia przybierała kolor tęczy za sprawą naszych nieudolnych, kredowych malunków. Jadło się jabłka zrywane prosto z drzewa, siedziało w jeziorze, aż pomarszczy się skóra na dłoniach lub grało się w podchody w takim napięciu, że często zapominało się wrócić do domu na czas. To są wspaniałe, umorusane piachem i kredą wspomnienia. Takie właśnie dzieciństwo postanowiła pokazać C.J. Tudor w swojej debiutanckiej książce Kredziarz. Jednak tam obok sielankowych zabaw doszło też do wielu nieprzewidzianych, tragicznych zdarzeń, które grupa przyjaciół stara się wytłumaczyć na swój sposób.

Ludziom się wydaje, że życie dzieci jest beztroskie, ale to nieprawda. Jesteśmy mniejsi, więc nasze zmartwienia są większe.

Kredziarz to opowieść prowadzona dwutorowo. Z jednej strony śledzimy losy dwunastoletniego, radosnego Eda i jego bandy, które miały miejsce w 1986 roku oraz Eda, którego dopadła już czterdziestka i wiedzie nudnawe życie, na co dzień ucząc w szkole. Tudor doskonale poradziła sobie z budowaniem klimatu swojej historii. Szczególnie spodobała mi się ta część, gdzie główni bohaterowie byli dziećmi. Przypominali mi trochę chłopców ze Stranger Things lub To przez co robiło mi się ciepło na sercu, gdy towarzyszyłam im przy ich codziennych rowerowych wyprawach. Autorka doskonale pokazała dziecięcą ciekawość, rozumowanie różnych, dorosłych spraw, pojmowanie świata. Historie poznajemy dzięki narracji pierwszoosobowej Eda, przez co jeszcze bardziej staje się ona realna i pozwala lepiej wczuć się w położenie bohaterów, którzy w tym wieku nie sądzili, że dowiedzą się, czym jest śmierć, znęcanie psychiczne lub fizyczne.

Nigdy niczego z góry nie zakładaj. Zakładać to można ciepłe gacie w zimie.

Wszystko zaczyna się od tragedii, do jakiej dochodzi w wesołym miasteczku, ten dzień zmienia życie Eda na zawsze. Potem dochodzi do kolejnych nieszczęść, a także pewnych kredowych rysunków, które potęgują w chłopcach zarówno strach, jak i ciekawość. W końcu dzieci nie do końca rozumieją powagę sytuacji, w jakiej się znajdują i to autorce udało się pokazać w niesamowicie realny sposób. Jej opisy wielokrotnie budziły we mnie wstręt, niepewność lub przytakiwanie przy celnych uwagach. W rozdziałach, gdzie Ed jest już dorosłym mężczyzną, a tragiczne wspomnienia powracają za sprawą pewnego listu i nagłego powrotu jego przyjaciela z dzieciństwa, autorka doskonale zobrazowała mroczną atmosferę niewiedzy, jego lekkiego obłędu związanego z przeszłością i nasuwających się bezustannie pytań.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że sekrety są jak odbyty. Wszyscy je mamy, ale jedne są brudniejsze od innych.

Pomimo naprzemiennie prowadzonej fabuły książka nie traci na akcji lub trzymaniu w napięciu. Gdy zaczęłam ją czytać, nie zauważyłam nawet, że minął cały dzień. To znak, że autorka zdecydowanie potrafi zaciekawić, a także wie jak pobudzić ekscytacje. Kredziarz to książka mądrze napisana, zawierająca wiele elementów thrillera psychologicznego, ale i dramatu. Doskonale ukazuje pojęcie karmy, obłudy, czy kłamstw, które zawsze w końcu wypływają na wierzch. Bohaterowie są doskonale nakreśleni, mają mocne, charakterystyczne cechy, przez co nie ma szans, aby pogubić się kto jest kim. Jeśli chodzi o finał opowieści, to trochę się zawiodłam, bo liczyłam na coś zupełnie innego, ale twist wieńczący książkę ratuję tę sytuację przynajmniej częściowo.

Pomimo kilku niedociągnięć uważam tę książkę za bardzo przyjemną i idealną na lekturę w te ciepłe dni, jakie w końcu do nas przyszły. Z pewnością sięgnę po kolejną powieść tej autorki.

 

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY