to the last drop of blood
Muzyka

WYROK „To The Last Drop Of Blood” – wściekli i nieustraszeni

Przez w dniu 06/04/2018

Wyraz wyrok kojarzy się z czymś nieprzyjemnym. Ma wydźwięk negatywny i od razu nasuwa myśl, że zrobiło się coś wbrew prawu lub jest się na coś skazanym. Wyrok to także nazwa polskiego zespołu z Bydgoszczy, który pomimo zawirowań życiowych, przerw w działalności muzycznej nie poddał się i tworzy to, co kocha najbardziej, czyli muzykę metalową. Historia zespołu sięga lat, w których mnie jeszcze nie było na świecie, ale gdy raczkowałam w muzyce metalowej obiła mi się o uszy nazwa Morgoth. Ale dziś nie będzie o historii, o wzlotach i upadkach, czy o marzeniach i pragnieniach. Dziś chce Wam przedstawić Wyrok, który z podniesioną głową powrócił w doskonałej formie, którą przedstawia na albumie To The Last Drop Of Blood.

To The Last Drop Of Blood to dziesięć jędrnych, thrash metalowych kawałków, które już na starcie rozpędzają się do setki w kilka sekund. Jeśli chodzi o emocje, to czuć tu wściekłość i szaleństwo, ale zrównoważone są lekkimi zwolnieniami, które pozwalają na zaczerpnięcie powietrza. Ta płyta to taki szatan na drodze, który mknie swoim motorem, nie zważając na nic i na nikogo. Ma swój cel, jest zawzięty i nie ma zamiaru robić bezowocnych postojów. Sekcja rytmiczna jest wyraźna, cuchnąca nieco garażem, ale bez utraty na jakości. Bas ujmująco się wdzięczy i nie pozostaje w ukryciu. Jedynie z wokalem miałam pewien problem, bo jakoś tak drapał mnie, ale nie tak jak lubię. Trochę szarpał, ale nie do końca mnie przekonał. Może to wynikać z mojej słabości do bardziej brutalnego, wręcz gutturalowego wyziewu. Momenty mocniejsze zdecydowanie bardziej mi się podobały. Ale pomimo braku mojej całkowitej sympatii, to wokal dobrze klei się z muzyką, co w całościowym odbiorze brzmi dobrze. Szczególnie w Crazy Man gdzie zespół ociera się o grindcore’owe zagrywki, których się nie spodziewałam lub jak staje się nieco niższy i bardziej chropowaty w Acid Test. Cudownie wypadają w ucho riffy z Rage, a cover Ace Of Spades doskonale zamyka płytę i chylę czoła, że wypadł on bardzo naturalnie, bez nadęcia i usilnie upchanych ozdobników.

Thrash metal, to nie jest gatunek, po który sięgam jak po kolejnego chipsa z paczki, ale Wyrok swoim To The Last Drop Of Blood zasmakował mi i myślę, że do niego chętnie wrócę jeszcze nie raz. I to zapewne jak będę śmigać autem na jakiś festiwal w to lato, bo na trasie ten album sprawdzi się perfekcyjnie.

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY