negatywne recenzje
Smile life

Daj za darmo, a zrobię Ci dobrze

Przez w dniu 08/05/2018

Jak to jest, że w internecie pod wpisami lub zdjęciami obcych ludzi potrafimy być mocno krytyczni, wytykać błędy, czepiać się najdrobniejszych szczegółów. A jeśli przychodzi do pisania oficjalnie na swojej stronie, blogu, profilu związanym z działalnością ta krytyka staje nam w gardle jak najgrubsza ość z tłuściutkiego sandacza. Nie boimy się wyrażać negatywnych opinii o średniej klasy aucie, co to nasz sąsiad kupił za trzyletnią wypłatę. Ale przykładowo jak sami dostaniemy takie samo auto do testów, to jego słaba jakość świateł i wysokie spalanie nagle nie jest niczym złym i wartym wspomnienia przy wydawaniu opinii. Nic mnie tak nie irytuje przy czytaniu artykułów w internecie, jak właśnie brak szczerego podejścia do testowanego produktu.

Ostatnio mój blog skupia się wyłącznie na recenzjach. Czuje się w tej dziedzinie jak skwarka w smalcu, więc staram się dzielić tym, co mnie urzekło, ale i nie zapominam o rzeczach, które mnie rozczarowały. O ile są blogerzy, którzy wyrażają swoje opinie bez skrępowania, są niestety i tacy, którzy starają się wysmarować nutellą pochlebstw każdy możliwy produkt, bo boją się, że firma, na której zlecenie to robią, po prostu się na nich obrazi. Ten temat szczególnie dotyczy osób piszących recenzje książek.

negatywne recenzje

Negatywne recenzje po co to komu?

Oczywiście rozumiem wybieranie produktów pod siebie tzw. pewniaków, bo sama tak często robię. W końcu lepiej chwalić niż wytykać błędy i fajnie, jeśli ktoś z naszego polecenia kupi daną rzecz. Jednak jeśli trafię na coś, co uwiera mnie w dziąsło i powoduje, że zostaje niesmak w ustach, to o tym piszę. Nie boję się wyrażać opinii negatywnych. Po to też tworzy się blogi. Twórcy własnych miejsc w sieci są opiniotwórcami, krytykami. Mogą coś rekomendować, ale i powinni mówić prawdę swoim czytelnikom. Jeśli dana rzecz ma jakieś wady, które o ile dla nas mogą być błahe, dla innych mogą być ważne przy podejmowaniu decyzji o kupnie. Blogerzy są po to by mówić otwarcie, by dawać pewien obraz produktu. Jaki by nie był powinien być zgodny z prawdą.

Wróćmy do recenzentów książkowych. Ile faktycznie są warte ich słowa, w jakim stopniu można im wierzyć. Nim siadłam do pisania tego tekstu, prześledziłam dziesiątki blogów, które prężnie działają na Instagramie. Sprawdziłam je pod kątem pisanych recenzji na przełomie ostatniego roku. W kilku owszem znalazłam szczegółowe wypowiedzi, zwracanie uwagi na błędy autora, brak sensu w fabule, niewykorzystanie potencjału. Jednak większość nie schodzi nawet poniżej oceny siedem na dziesięć. Wszyscy piszą, że powieść jest chwytliwa, szybko się czyta, bla, bla, bla. Normalnie aż mnie mroziło, jak czytałam kolejne te same zdania, które dany autor potrafił wykorzystywać po raz setny w danej recenzji. Szkoda, że mimo bycia pluszowym misiem opinii, to nawet o kreatywność nie chce się im zawalczyć.

negatywne recenzje

Naucz się wyrażać każdą opinię, nawet tą negatywną

Ten temat bardzo mnie chwycił, bo po pierwsze spotkałam się z dziwną reakcją na Instagramie à propos mojej recenzji książki Zła pora roku Manziniego. Niektórzy pisali mi na priv, że nie zrozumiałam tej książki, co na to wydawca, po co takie recenzje pisać. Naprawdę szczęka mi opadła  i szkoda mi było odpisywać na każde totalnie bezsensowne pytanie na to, dlaczego napisałam taką, a nie inną recenzję. Druga sprawa, że chciałabym, żeby niektórzy przejrzeli na oczy i przestali się bać, wyrażać własne zdanie, nawet jeśli będzie to kosztem utraty współpracy. Prawda jest taka, że Wasi czytelnicy w końcu Was przejrzą i odejdą, a razem z nimi te wszystkie firmy, wydawnictwa czy marki. I tym samym ich dary.

Gdy zakładałam bloga pięć lat temu, też bałam się pisać nieprzychylnie. Ba, w ogóle bałam się wyrażać własne opinie. Nie chciałam nikogo urazić lub dostać łatki bólu dupy. Ale nie miałam problemu z tym przy pisaniu o muzyce. To zawsze mi przychodziło gładko. A skoro z muzyką mi to szło tak łatwo, to i z resztą sobie z czasem poradziłam. Dzięki temu nadal tworzę swoje miejsce w sieci, a ludzie dziękują mi za podrzucanie fajnych rzeczy, jak i zwracanie uwagi na coś, co nie do końca trafia w ich gusta. Dla takich chwil warto pisać. I ja pomimo pisania zarówno dobrych, jak i złych recenzji nadal mam stałe współprace, a firmy nie obrażają się jak małe dzieci, bo ktoś dał im loda w ich nielubianym smaku.

Świat nie jest tylko biały, piwo może skwaśnieć, koncert może być źle nagłośniony, a autor może napisać słabą książkę. I warto o tym pisać i innych uświadamiać. Przestańcie udawać zadowolonych ze wszystkiego, pokażcie, że umiecie znaleźć błędy, że są rzeczy, które Was wkurzają i nie dają spać. Bądźcie szczerzy, otwarci i przestańcie mamić innych słodkimi słowami, które finalnie mogą odbić się nieznośną goryczą. Wierzcie mi, że to Wam się bardziej przysłuży, pokaże Waszą wiarygodność. A skoro ludzie mogą liczyć na Wasze prawdziwe oceny, to i zauważą to reklamodawcy. Daję Wam słowo.

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY