muszę to wiedzieć
Książki

Karen Cleveland „Muszę to wiedzieć” – czasami pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć

Przez w dniu 26/05/2018

Dziś jest Dzień Matki. I to się świetnie składa, bo książka Muszę to wiedzieć, pomimo opisu wskazującego, że mamy do czynienia z książką szpiegowską, to znajdziecie w niej jednak więcej elementów z powieści obyczajowej. Wiele w niej uczuć, matczynej miłości i ciężkich wyborów, przed którymi staje główna bohaterka Vivian Miller, która oprócz bycia nieocenioną analityczką CIA, jest też matką czwórki dzieci i szczęśliwą żoną. A praca nad rozpracowaniem siatki rosyjskich uśpionych agentów w USA doprowadza ją do odkrycia, którego nigdy by nie chciała. Gdy wśród zdjęć z komputera Jurija Jakowa, będącego podejrzanym o bycie łącznikiem agentów, odkrywa zdjęcie swojego męża, jej życie zmienia się na zawsze.

Nie znam książek szpiegowskich. Nigdy nie czytałam Lee Childa i jego słynnej serii o Jacku Reacherze. O ile filmy z tej tematyki z przyjemnością oglądam, do książek raczej mam taki stosunek jak do krupnika. Niech sobie istnieje, niech inni się nim zajadają, ale ja się bez niego obejdę. Jednak dałam szansę książce Muszę to wiedzieć. Opis nie intrygował mnie aż tak, jak okładka. Trochę skojarzyła mi się z serialem House Of Cards, pewnie przez tę flagę. Jednak to, co znalazłam w środku, nie było tak mocno szpiegowską treścią, jakiej oczekiwałam.

Muszę to wiedzieć to dobry thriller. Narracja pierwszoosobowa bardzo zbliża do bohaterki. Fabuła, pomimo iż oparta na tajemnicach i powiązaniach USA z Rosją, ma jednak w sobie dużo cech powieści obyczajowej. Z jednej strony obserwujemy, to co dzieje się po niefortunnym odkryciu tajemnicy męża głównej bohaterki, z drugiej Vivian przedstawia nam historię swojego związku, rodzących się uczuć, czy kolejnych ciąży. To pozwala przyjrzeć się lepiej jej małżeństwu, które w oczach Vivian było nieskazitelnym, pełnym nadziei i miłości.

Klikam na trzecie zdjęcie i na ekranie pojawia się twarz. Zbliżenie. Wygląda tak znajomo, tak zwyczajnie – tyle że wcale tak nie jest, bo znalazłam ja tutaj, gdzie w ogóle nie powinno jej być. Mrugam raz, drugi, a mój umysł z trudem stara się to, co widzę, z tym co to oznacza. Przysięgłabym, że czas staje w miejscu. Moje serce ściska lodowaty strach i słyszę tylko szum w uszach. Przed sobą mam zdjęcie swojego męża.

Główną bohaterkę polubiłam od razu. Jest kobietą sukcesu, bardzo zapracowaną, ale docenia każdą chwilę, jaką może poświęcić swoim dzieciom. Ufa bezgranicznie swojemu mężowi i dość obszernie dzieli się swoimi przemyśleniami nie tylko związanymi z pracą, ale i z życiem rodzinnym. Po odkryciu kim jest jej mąż, nagle wszystko zaczyna się sypać. Jej zaufanie zostaje nadszarpnięte, decyzje jakie musi podjąć, nie przychodzą jej z łatwością. Musi wybrać czy ważniejsza jest jej przysięga wobec kraju, że bez względu na wszystko będzie go bronić. Czy jej rodzina, która w każdej chwili może już nie być kompletna.

Jak na thriller, którego główny wątek opiera się na uśpionych agentach rosyjskich w USA, to samej pracy agentów nie ma zbyt wiele. Nie ma rozległych szczegółów pracy analityków oraz ich działań. Fabuła skupia się na wewnętrznej walce głównej bohaterki i jej trudnym wyborze, co zrobić z odkryciem, które może na zawsze rozdzielić jej rodzinę. Przeżywamy razem z nią, jej poświęcenie, ciągłą niepewność co przyniesie kolejny dzień i jej bezgraniczną miłość do rodziny. A tej w książce jest najwięcej.

Oczyma duszy widzę nasze dzieci. Ich twarze, jedną po drugiej, tak niewinne, tak szczęśliwe. To by je zniszczyło.

O ile Muszę to wiedzieć czytało się bardzo przyjemnie, to zabrakło mi w niej sytuacji, które by jakoś mocniej zacisnęły mi gardło. Problemy, które męczyły Vivian przez całe rozdziały, dość szybko były ugładzane, przez co czułam spore rozczarowanie. Nie liczyłam na rozlew krwi, bo to nie ten rodzaj powieści, ale na mocniejsze zaakcentowanie siły, jaką ma Rosja i ludzie, którzy dla niej pracują już tak. Druga połowa książki przynosi więcej napięcia i momentów, które zaskakują, a najlepiej wypada sama końcówka, która mocno zbiła mnie stropu i podniosła ogólną ocenę tego thrillera.

Polecam tę książkę nie tyle fanom szpiegowskich opowieści, ile matkom, które idealnie wczują się w rozterki głównej bohaterki i zrozumieją jej obawy i troski. Muszę to wiedzieć to książka obyczajowa z elementami szpiegowskimi, więc jeśli lubicie czytać o uczuciach i wewnętrznych rozmyśleniach, gdzie miłość jest wystawiona na próbę, to tak książka jest idealna dla Was. Książka wyjdzie nakładem Wydawnictwa W.A.B. już szóstego czerwca.

 

 

 

 

 


Wpis powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem W.A.B.
TAGI
PODOBNE WPISY