warszawskie targi książki 2018 chris carter
Podróże

Święto adoratorów słowa pisanego czyli kilka refleksji po Warszawskich Targach Książki 2018

Przez w dniu 21/05/2018

Warszawskie Targi Książki to jedno z ważniejszych wydarzeń dla książkoholików. Ogrom stoisk wydawniczych, spotkania z autorami, a także szansa na poznanie nowych ludzi, którzy są ogromnymi entuzjastami literatury. To była już dziewiąta edycja targów, ale ja po raz pierwszy faktycznie poczułam to wydarzenie, tak jak należy. Zrobiłam szczegółowy plan działania i od piątku przełączyłam się na tryb łowcy, bo takie targi to istna gonitwa i polowanie nie tylko na okazje, ale i czasem na autorów.

WTK odbywało się na Stadionie Narodowym. Jako fanka wszelkiej maści kryminałów najbardziej intrygowała mnie Strefa Kryminału, gdzie odbywały się spotkania z autorami spełniającymi się w tym gatunku. Drugim najważniejszym punktem były autografy, a tak naprawdę to możliwość zamienienia tych kilka słów z ulubionymi pisarzami. Moim najważniejszym celem tych całych targów było poznanie mojego mistrza kryminałów, porywającego pisarza, ale przede wszystkim człowieka, który jest moją ogromną inspiracją. Mowa tu o Chrisie Carterze, twórcy serii o Robercie Hunterze. Ale nie będę uprzedzać faktów. Jeszcze na chwile zostańmy przy samych targach.

warszawskie targi ksiazki 2018 sonia draga

Korki i przepychanki czyli tłumy rządne książek

O ile fajnie, że z każdego kąta wychylały się stosy książek, to nadal bolączką tego wydarzenia są korki, jakie się tworzyły przy stoiskach umieszczonych na piętrze. Nie było szans na swobodne chodzenie, czy spacerowanie. To była istna walka o życie. Ludzie w ogóle nie zastanawiali się nad tym, co robią i jak powinni współpracować z innymi odwiedzającymi. Wąskie gardła pojawiały się najczęściej, gdy na jakimś stoisku pojawiał się autor, do którego tworzyła się kolejka. Ludzie stawali i często nie chcieli przepuszczać idących. Zachowywali się, jakby zapuścili korzenie, których nie mają zamiaru wyrywać, pomimo próśb.

W ten sposób człowiek często stawał w ścisku jak na koncercie jakiejś gwiazdy i momentami błagał o tlen. Ludzie czasem nie potrafią się domyślić, a grzecznościowe „przepraszam” zostawiają bez reakcji. Myślę, że gdyby przenieść spotkania z autorami przykładowo na płytę stadionu, to automatycznie zrobiłoby się luźniej dla tych, co tylko przyszli pooglądać stoiska czy kupić książkę. Ja wielokrotnie przez takie zakorkowania ledwo dawałam radę dojść do autorów, na których poznaniu bardzo mi zależało. A jak już udało mi się wyrwać z uścisku innych ciał, to często czułam się jak po walce na ringu. Nie zliczę, ile razy podczas tych przepychanek dostałam z łokcia w żebra czy kopniaka w łydkę, podczas gdy sama swoje ręce trzymałam blisko ciała.

sonia draga ksiazki wtk

Piękne stoiska i książki nawołujące do zakupu

To była w sumie jedyna tak rażąca wada tego wydarzenia, ale pomimo tego nie poddawałam się i brnęłam z uśmiechem na kolejne wypełnione po brzegi książkami stoiska. Jeśli chodzi o rabaty, to była bardzo różnie. Czasem można było kupić trzy książki w cenie dwóch, innym razem można było dostać rabat do trzydziestu procent. Bardzo dużą popularnością cieszyło się stoisko Nieprzeczytane.pl, gdzie ile razy bym się na nim nie pojawiła, to było mocno oblegane przez odwiedzających, a ceny mocno kusiły. Sama nabyłam u nich Zabójczy Pocisk, będący zbiorem piętnastu opowieści kryminalnych napisanych przez najlepszych polskich pisarzy. Dodatkowo okazała się ta książka, idealną pozycją do zbierania autografów.

Same aranżacje stoisk bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Niektóre wydawnictwa miały sporo fantazji i wyczucia smaku w planowaniu swojego miejsca, które miało przyciągnąć oczy błądzących ludzi. Pięknie prezentowało się miejsce Domu Wydawniczego Rebis utrzymane w czerni z podświetleniami książek, jakby były jakimiś wyrobami jubilerskimi, czy z przewagą granatu stoisko Wydawnictwa Wielka Litera, gdzie nad półkami wisiały ogromne ekrany. Wydawnictwo Czwarta Strona postawiło na więcej bieli i dobre oddzielenie strefy zakupów od kącików dla pisarzy, którzy przyjmowali swoich czytelników. Najczęściej odwiedzanym miejscem przeze ze mnie, było stoisko Wydawnictwa Sonia Draga, które było przytulne, ale w porównaniu z powyższymi nie było zbyt wielkie.

warszawskie targi ksiazki 2018 strefa kryminalu

Samo to się nie wypromuje

Strefa Kryminału mieściła się na parterze. Tam miałam okazję posłuchać m.in. Robina Cooka, Katarzynę Bondę czy Chrisa Cartera. Na tym trzecim spotkaniu, byłam całym i ku uciesze ludzi nieobecnych na Warszawskich Targach Książki nakręciłam z tego spotkania live na mój Instagram. Targi otworzyły mnie na promowanie poprzez ten serwis. Wcześniej nie do pomyślenia dla mnie było cokolwiek mówić, czy pokazywać twarz do jakby nie patrzeć obcych ludzi, którym z ust częściej wychodzą kąśliwe uwagi niż słowa pochwały. Ale odważyłam się i spełniłam się medialnie. Za nagranie spotkania, dziękowały mi nawet osoby z innych krajów, więc to motywowało mnie, by pokazać jeszcze więcej tej atmosfery, która wypełniała hale Narodowego.

Co do samej promocji i relacji z WTK na żywo, to moją motywacją była również otrzymana akredytacja blogerska. Organizatorzy zaufali blogerom w tej kwestii i patrząc po ilości identyfikatorów na szyjach odwiedzających, dostała je naprawdę spora grupa. O ile ja wiedziałam, że takie wyróżnienie ma służyć promocji całego wydarzenia, co poniektórzy potraktowali to po prostu jak zwykłą wejściówkę i okazję jedynie do spotkania ze znajomymi. A zapomnieli nawet słowem wspomnieć, czy pokazać ten książkowy klimat, jaki tam panował. Szkoda, że nie dali odrobiny siebie przy takim wydarzeniu, które tak chętnie było śledzone na moim instastory i zdobywało setki wyświetleń.

Teraz przyszedł czas na samych autorów. Wydawnictwa bardzo postarały się, aby uatrakcyjnić tegoroczne Warszawskie Targi Książki. Oprócz polskich czołowych pisarzy nie zabrakło również tych zagranicznych, których popularność w naszym kraju można liczyć kilometrami. Ja najbardziej przeżywałam spotkanie z Chrisem Carterem. To on odmienił moje podejście do kryminałów. Uwielbiam te jego spektakularne morderstwa i niesamowitą plastyczność opisów dzięki, którym wszystko się czuje i widzi, jakby się to wydarzyło na naszych oczach. Byłam jednocześnie podekscytowana i pełna nerwów. Tyle lat czekania robi swoje.

warszawskie targi ksiazki chris carter

Chris Carter to nie tylko pisarz kryminałów

W sobotę na początek odwiedziłam Strefę Kryminału. Spotkanie miało potrwać godzinę. Carter okazał się człowiekiem pełnym poczucia humoru, luzackim, ale mówiącym ściśle na temat. Przekazał ciekawe spostrzeżenia, a także dał siebie lepiej poznać, nawet od strony muzycznej. Spotkanie zostało niestety skrócone, bo około kwadrans przed końcem sale wypełnił tłum ludzi, którzy przybyli na spotkanie z Remigiuszem Mrozem. Zapanowała nerwowa atmosfera, prowadzący spotkanie autorskie zaczął przyspieszać i finalnie od publiczności padło tylko jedno pytanie. To wypadło niesmacznie, ale nie ochłodziło mojego zapału, bo czekało mnie jeszcze spotkanie twarzą w twarz z Carterem na stoisku Wydawnictwa Sonia Draga.

Na ogromną pochwałę za to zasługuje tłumacz, który był m.in. podczas spotkania z Chrisem Carterem. Nie miał przygotowanego planu wywiadu, tylko na bieżąco notował słowa pisarza, a gdy ten skończył, płynnie wypowiadał jego słowa w języku polskim. Nie tyle tłumaczył, ile wręcz oddawał perfekcyjnie klimat wypowiedzi, nawet doskonale akcentując żarty. Bardzo fajnie to wyszło, a przy okazji było to doskonałe rozwiązanie dla osób, które z angielskim nie są tak dobrze zaznajomione. Dodam, że tłumacze pojawiali się również na stoiskach podczas podpisywania krążek, więc automatycznie strach, że się z kimś nie dogada, odpuszczał.

Na stoisku Wydawnictwa Sonia Draga na króla kryminałów czekała spora grupa. Chris Carter każdemu poświęcał uwagę, był uśmiechnięty, chętny do rozmów czy zdjęć. Okazał się przemiłym, ciepłym mężczyzną i znakomitym rozmówcą. Aż chciałoby się spędzić z nim cały dzień, by się porządnie nagadać i wyćwiczyć mięśnie brzucha od śmiechu. Moje wyobrażenie o nim nie zawiodło mnie. Pisarz tak mnie oczarował swoją osobą, że kolejnego dnia również odwiedziłam go na stoisku, ale tym razem by po prostu poznać go nieco lepiej. Mimo iż targi już za mną, nadal nie mogę wyjść z poziomu ekscytacji, jakim wypełniło mnie poznanie tak ważnego dla mnie pisarza. A wydawnictwu jestem ogromnie wdzięczna za tą możliwość, bo gdyby nie oni, to takie spotkanie nadal byłoby tylko w sferze marzeń.

warszawskie targi ksiazki michal larek

O Michale Larku będzie jeszcze głośno

Drugim pisarzem, który tak mocno zapadł mi w pamięć podczas Warszawskich Targów Książki, był Michał Larek. Poznałam go za sprawą książki Furia, która była pierwszym tomem serii Dekada. Doskonale włada słowem pisanym, nie boi się być wulgarnym w swoich powieściach, a do tego nie dość, że słucha doskonałej muzyki, to jeszcze przekrada ją do swojej twórczości. Rozmawiało nam się lekko i bez najmniejszego stresu. Opowiadał z ogromną pasją o nowej książce i okazał się niesamowicie intrygującą osobą, z którą można by przegadać całą noc i jeszcze byłoby mało. Jego spotkanie było powiązane z promocją drugiego tomu serii Dekada Na tropie, która ukaże się nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona szóstego czerwca.

Warszawskie Targi Książki trwały cztery dni. Ja wykorzystałam trzy z nich na maksa, chłonąc wiedzę i doświadczenie od znakomitych pisarzy. Powiększyłam nieco swoją bibliotekę, poznałam fantastycznych ludzi, którzy tak jak ja uwielbiają głaskać strony wwąchując się w nie z należytą starannością. Targi spędziłam w towarzystwie Marty, której książkowe recenzje możecie poczytać na Instagramie (@zapach_ksiazek). Poznałam ją dzięki słabości nie tyle do samych książek, co do twórczości Chrisa Cartera. Okazała się bratnią duszą, z którą można zwojować świat. Jak również była moim motywatorem, inspiracją, by tworzyć jeszcze więcej i jeszcze lepiej, a także zawdzięczam jej obudzenie mojej pewności siebie. Bez tego do Chrisa Cartera nie powiedziałabym nawet słowa.

Szkoda, że Warszawskie Targi Książki są już za mną. Jednak teraz czuje ogromny przypływ weny nie tylko do czytania, ale do tworzenia jeszcze lepszych wartościowych tekstów. A taki motywacyjny kopniak jest zawsze bezcenny.

 

TAGI
PODOBNE WPISY