jak cię zabić kochanie
Książki

Alek Rogoziński „Jak Cię zabić, kochanie?” – sposób na wesołe morderstwo

Przez w dniu 20/06/2018

O Alku Rogozińskim wiedziałam tyle, że jest pisarzem, który tworzy nietuzinkowe, dowcipne kryminały. Wstyd przyznać, ale jak na moje dość spore doświadczenie z tym gatunkiem literackim, to na te o zabarwieniu komediowym nie trafiłam, aż do teraz. Już się biczuje po plecach za to niedopatrzenie i posypuje rany solą. Ma boleć, piec i szczypać! Nigdy nie śmiałam się tyle przy kryminałach. Nie dawałam tym zabawnym szansy, a okazuje się, że Rogoziński to jest mój człowiek. O szalonych pomysłach, doskonałym poczuciu humoru i stylu pisania, w którym sama poniekąd się odnajduje. Już wiem, że poznawanie jego twórczości, nie skończy się na tym jednym spotkaniu. Ale dziś szepnę Wam trochę o moim bezwstydnym zbliżeniu z książką Jak Cię zabić, kochanie?

Pewnego chmurnego i deszczowego wieczoru Kasia Donek postanowiła zabić swojego męża. Na pomysł ów wpadła w czasie przygotowywania kotletów schabowych, złapawszy się nieco wcześniej na myśli, że zamiast do mięsa chętnie użyłaby dzierżonego w dłoni tłuczka do zadania kilku mocniejszych ciosów w potylicę swojego małżonka.

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest kogoś zabić? Co zmusiłoby Was do podjęcia decyzji o odebraniu drugiej osobie życia? W książce Jak Cię zabić, kochanie? siłą napędowa do popełnienia morderstwa jest spadek babci Klementyny, który został zabezpieczony testamentem o bardzo szczegółowych instrukcjach. Chętnych na pływanie w fortunie nie brakuje i tak już na początku książki dowiadujemy się, że Kasia (wnuczka Klementyny) planuje pozbyć się swojego męża Darka. Jak się później okazuje, jej mąż też ma niezbyt optymistyczne plany wobec niej. Na dokładkę dochodzi ksiądz z Ameryki, zakonnice, które skrywają swoje tajemnice pod pobożnymi ciuchami oraz pewien gangster. Całość tworzy komedie pomyłek o zapachu śmierci i pieniędzy.

Mordowanie wcale nie jest takie proste, jak można by było przypuszczać.

Już widzę, jak sam autor musiał się dobrze bawić, rozpisując kolejne sceny i pomysły na pozbawienie życia swoich bohaterów. Jest tutaj masa zbiegów okoliczności, nieco groteski, nieudolnych prób zabicia drugiej osoby. Nie ma to, jak amatorzy biorą się za mordowanie. Może i sam pomysł na fabułę nie jest mocno oryginalny, ale autor pokazał go w takim wesołym świetle, że no nie da się przy tym, chociaż na chwile nie uśmiechnąć. A barwni bohaterowie od razu rozbudzają do siebie sympatię. Ta książka to taki pączek czarnego humoru oblany lukrem bogatej wyobraźni, a Wam pozostaje się tylko wgryźć w ten szalony klimat i śmiać się na głos.

Siostra Alma przejęła z  jego ręki śmiercionośną broń z takim nabożnym zachwytem, jakby to była relikwia jakiegoś świętego rozszarpanego w Koloseum przez lwy w czasach prześladowań pierwszych chrześcijan.

Do twórczości Rogozińskiego przykuł mnie jego humor oraz lekki absurd, którym doskonale oplata kolejne sceny. Byłam pod wrażeniem realistycznych dialogów, które zawierały błyskotliwe, cięte riposty. No i te porównania. Aż jestem normalnie zła, że sama na niektóre nie wpadłam. Mordercza intryga miała doskonałe tempo, na każdej stronie coś się działo, a mi uśmiech nie schodził nawet na chwilę. Do tego na plus wypadły nawiązania do popkultury. A opis każdego bohatera na początku książki, to doskonały zabieg. Dzięki temu nie doświadcza się zamieszania, kto jest kim podczas lektury.

Jak Cię zabić, kochanie? to doskonała pozycja na wakacje, przerywnik od codziennego, męczącego życia oraz doskonały trening dla brzucha. W końcu śmiech to zdrowie, a po tym pierwszym razie z twórczością Rogozińskiego chcę, żeby mnie bawił jeszcze więcej i zaskakiwał mnie częściej swoim czarnym humorem.

 

 

 

 

 

 

TAGI
PODOBNE WPISY