rat queens tom trzeci demony
Książki

„Rat Queens. Tom trzeci: Demony” – gdy przeszłość stuka w ramie

Przez w dniu 13/06/2018

Kiedyś moja komiksowa wiedza kończyła się na serii o Batmanie i przygodach Garfielda. Jakieś fundamenty były, ale szybko się rozpadły, bo urosłam i powieści graficzne poszły w odstawkę. Jednak teraz pomimo wstydliwie długiej listy książek do przeczytania, daje im kolejną szansę na zdobycie mojej uwagi. I tak są serie, które raczej nie przemawiają do mnie, ale są i takie, że z kroplami potu na czole przewracam kolejne kartki. Są nimi z pewnością Zabij albo zgiń oraz Rat Queens. I o tym drugim dziś Wam trochę poopowiadam, bo w ubiegłym miesiącu miał premierę trzeci tom przygód tych nietypowych wojowniczek.

Rat Queens to twarde zabójczynie. Są sprytne, odważne i mają niewyparzone języki. Jednym słowem, lepiej z takimi nie zadzierać. Rat Queens. Tom trzeci: Demony przybliża lepiej historię nekromantki Hannah, która wraz z koleżankami powraca do Uniwersytetu Magii w celu uwolnienia jej ojca, którego oskarżono o wywołanie bunt przeciwko Radzie. Jednak przez swoje wyczyny z przeszłości nie jest tu mile widzianym gościem. Reszta koleżanek też nie stroni od kłopotów, przez co dostajecie wielowątkową przygodę o jak zwykle rubasznym humorze, okraszoną krwawymi bijatykami.

Ta seria komiksowa pokazuje, że fantasy może bawić, rozśmieszać dialogami, przyciągać uwagę prostymi zagrywkami. Bohaterek nie da się, nie lubić. To są twarde sztuki, które mocno stąpają po ziemi i nie dają się byle jakim rzezimieszkom. Do tego pokazują, że przyjaźń, a raczej siostrzana miłość jest kluczem do sukcesu przy tak zróżnicowanych charakterach i ogromie problemów, które ich nie oszczędzają. Jest tu dużo awanturniczości, przez co dynamika akcji nie spada nawet na chwilę. Co czyni tę pozycję, doskonałą lekturą do kawy.

rat queens tom trzeci demony

Same rysunki zostały pięknie wygładzone, doskonała gra kolorów, bogactwo szczegółów. Cieszyłam oko wielokrotnie i zdecydowanie lepiej wypada to w porównaniu z poprzednim tomem. Sam scenariusz jest dobry, bez zbędnych scen. Jak zwykle tom kończy się tak, że już klęłam, że nie ma kolejnej części. Podoba mi się, że oprócz samej historii dostajemy też różne dodatki, szkice. W tym wypadku można jeszcze poznać historię ogrzycy Bragi, która w drugim tomie pojawia się podczas ataku orków na Palisadę. Lubię takie historie, to przybliżenie kim jest dana postać i co wpłynęło na to, kim jest teraz.

Jeśli nigdy nie czytaliście komiksów, ale lubicie fantasy, niewybredny humor i krew sikającą jak w filmach Tarantino, to Rat Queens doskonale wprowadzi Was w ten magiczny świat. To jest typ powieści graficznej, która nie da Wam ogromu przemyśleń, jakichś wartości dodanych. To jest czysta rozrywka z doskonale napisanymi bohaterami i ich przygodami. Bywa śmiesznie, wulgarnie, groźnie, a nawet seksownie. Warto dawać szansę powieściom graficznymi, bo można trafić na tych niewielu stronach, na wspaniałe, małe arcydzieła, a ja każdą twórczość ogromnie szanuję.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Non Stop Comics
TAGI
PODOBNE WPISY