giant days tom czwarty przepraszam że cię zawiodłam
Książki

„Giant Days. Tom czwarty: Przepraszam, że Cię zawiodłam” – trudy dorosłego życia

Przez w dniu 31/07/2018

Wielokrotnie dostaje pytanie, czy mając już tę trzydziechę na karku, nie chciałabym cofnąć się do czasów studenckich. I bez namysłu odpowiadam zawsze, że nie. Okres studiów wspominam bardzo miło. Było sporo nauki, ale umilał je czas spędzany ze znajomymi czy zakrapiane imprezy do rana. Każdy pomysł przeradzał się od razu w działanie. Alkohol nigdy praktycznie się nie kończył. Podczas studiowania już pracowałam, więc teraz w sumie jest tak samo, jak te parę lat temu tyle, że odpadło mi wkuwanie, zaliczanie egzaminów czy chodzenie na zajęcia. Ale z sentymentem czytam o studenckich przygodach Esther, Daisy i Susan, które z tomu na tom doświadczają coraz to większych trudów dorosłego życia. W czwartym tomie Giant Days dochodzi do sporego przeskoku w ich egzystencji, ale nadal jest to podanie w tym przyjemnym, komicznym stylu, który znany jest z poprzednich części.

Giant Days. Tom czwarty: Przepraszam, że Cię zawiodłam tym razem stawia przed dziewczynami przeszkody w postaci znalezienia nowego mieszkania, jak i problemów finansowych. Kto nie miał problemów z pieniędzmi na studiach, niech pierwszy rzuci kamień. Okres nauki na uniwersytecie zawsze stawia przed nami nowe pokusy. Flaszki, które trzeba odstawić, czy to wspólne piwo po ciągnącym się jak gumka w majtkach wykładzie. Momentami wychodzi, że więcej się pije niż je. Esther postanawia rzucić studia i zaczyna pracować w piekarni. Jednak jej ciasteczkowa kariera szybko się kończy. Kolejnym sposobem na zdobycie pieniędzy staje się projekt filmowy, w którym to nagroda jest niesamowicie mocnym kopniakiem do działania. Ta część komiksu najbardziej przypadła mi do gustu ze względu na kreatywność filmów, jakie zostały stworzone przez dziewczyny.

giant days

Kolejnym głównym problemem, z jakim mierzą się przyjaciółki to nowe lokum. Kolejne odwiedzane miejsca są coraz bardziej odrzucające, przywołują stereotypy, ale są podane w tak wdzięczny sposób, że aż przypomniały mi się czasy, jak sama szukałam mieszkania. Można spotkać naprawdę różnych modeli, których czasem wymagania są wzięte z dobrych książek fantasy. Przy tej części sporo razy się śmiałam, ale dzielnie kibicowałam studentkom w osiągnięciu celu. Dodatkowymi wątkami są randki przez Tindera, które w groteskowy sposób ukazują na kogo to los, może nas skazać, czy temat różnic kulturowych. Ten tom Giant Days jest kolejnym dowodem, że nie tylko twórcy bawią się przy tworzeniu tej serii, ale i ja. Wierna czytelniczka mrocznych, krwawych historii, a czyta z szerokim uśmiechem o dość trywialnych przygodach trzech przyjaciółek i nie ma dość.

Patrząc na to, jak działa na mnie ten komiks uważam, że każdy powinien raz go spróbować. Poczuć ten luzacki studencki klimat, śmiać się z perypetii w nim ukazanych i podziwiać te urocze, kolorowe rysunki, które tak trafnie podkreślają humory bohaterek. Wszystko to tworzy naprawdę ciekawą i przyjemną dla oka opowieść, która idealnie sprawdzi się w te upalne lato, które chyba za cel obrało sobie sprawdzenie naszej wytrzymałości i cierpliwości. Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z komiksami, to wierzcie mi po tej serii, powieści graficzne wejdą na stałe na Waszą czytelniczą listę.


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Non Stop Comics
TAGI
PODOBNE WPISY