kości mówią
Książki

Kathy Reichs „Kości mówią” – pokaż swoje kości a powiem Ci kim jesteś

Przez w dniu 23/07/2018

Z twórczością Kathy Reichs znamy się jak łyse konie, osły, kozy i inne zwierzęta gospodarstwa domowego. Autorka jest pisarsko bardzo płodna i z zapałem spisuje kolejne przygody bystrej antropolożki Temperance Brennan. Ja znakomicie odnajduje się w jej specyficznym stylu, pomimo iż nadal bawi mnie skrót imienia głównej bohaterki (Tempe). Do tego swego czasu oglądałam jak szalona serial Kości, więc ta sympatia naprawdę nieźle się rozrosła. Obecnie jestem po lekturze jej najnowszej powieści Kości mówią i było tak, jak podejrzewałam. Szybko, płynnie i bez wciskania niepotrzebnego kitu.

Tym razem doktor Brennan zostaje wciągnięta w sprawę dotyczącą zniknięcia nastoletniej Cory Teague. Dziewczyna zaginęła trzy lata wcześniej, nie ma dowodów na jej śmierć, a rodzina nawet nie zgłosiła jej zniknięcia. Jedyna wskazówka to nagranie, które odnalazła samozwańcza detektyw Hazel Strike, z którym przychodzi do antropolożki po pomoc. Historia rozkręca się niespiesznie, ale z rozdziału na rozdział wychodzą nowe fakty i tak zostajecie wrzuceni w historię, gdzie pojawia się dość dziwny odłam kościoła, temat egzorcyzmów, jak również odrażające morderstwa. Najważniejsze jest to, że do końca nie da się przewidzieć finału, co gwarantuje przyjemną ucztę czytelniczą.

Tłem opowieści oprócz samego śledztwa w sprawie Cory, jest temat ludzi, którzy na własną rękę rozwikłują zagadki zwłok, których nie udało się zidentyfikować. Sama chętnie w coś takiego bym się wciągnęła, bo niby z początku wygląda to, jak zabawa, z drugiej jest to wspaniała pasja, dzięki której można pomóc rodzinom zaginionych. Dlatego też spodobała mi się postać Hazel Strike. Kobiety po sześćdziesiątce, która bardzo zaangażowała się w sprawę zniknięcia Cory, a do tego była rezolutna i pyskata, co wytrącało z równowagi doktor Brennan. Doskonale łączyła fakty i widać było, jak bardzo jej zależy. Gdyby do mnie przyszła pomogłabym jej bez mrugnięcia okiem.

kości mówią sonia draga

Książka Kości mówią nie jest pozycją mocno odkrywczą, czy niebywale zaskakującą. Czyta się ją bardzo dobrze, bezboleśnie i bez gubienia orientacji. Rozdziały krótkie, nie pozwalają się zbytnio przy nich napocić. Temprance jak zwykle dużo myśli, analizuje, ale przede wszystkim grzebie w kościach. Uwielbiam te antropologiczne kąski, opisy sekcji zwłok, bogate studium kości. Dzięki temu sam czytelnik staje się antropologiem i zaczyna lepiej rozumieć pewne zjawiska, które nieodłącznie wiążą się z przeprowadzanym śledztwem. Natomiast rzeczą, która nadal mnie rozśmiesza w twórczości Reichs, jest jej nieporadność w tworzeniu cliffhangerów pod koniec rozdziałów. To jest element, który u niej kuleje chyba od zawsze i zaczynam myśleć, że ona to chyba robi specjalnie. Absolutnie nie wpływa to na lekturę, dla mnie po skonsumowaniu większości książek autorki, jest to po prostu urocze i zabawne.

Nowa powieść od Kathy Reichs jest to idealna pozycja dla ludzi, którzy lubią antropologiczne tematy, których interesuje śledztwo oczami osoby, która od przesłuchań woli czytać z kości. Do tego Kości mówią doda Wam trochę rumieńców i napnie mięśnie na plecach od swoich zawiłych tropów. W końcu thriller powinien dobrze wytarmosić, a finalnie pozostawić uśmiech zadowolenia po przewróceniu ostatniej kartki. Jeśli macie wolny wieczór i akurat nie wiecie co przeczytać, to ta pozycja doskonale umili Wam czas. Szczególnie że nie musicie nadrabiać poprzednich części przygód Brennan, aby się odnaleźć w jej pachnącym zwłokami życiu.

 

 

 

 

 


Wpis powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Sonia Draga
TAGI
PODOBNE WPISY