proces diabła
Książki

Adrian Bednarek „Proces diabła” – nigdy nie wiesz w kim drzemie zło

Przez w dniu 07/08/2018

Czasami jak wychodzę na balkon, zaczerpnąć powietrza lżejszego niż to, które przez upały poddusza mnie w domu, wsłuchuje się w otoczenie. Patrzę na ludzi spacerujących z psami. Ochroniarza, który po raz kolejny karmi płuca białawym dymem. Nasłuchuje sąsiedzkiej kłótni, czy krzyków niemowlaka, któremu zapewne chce się jeść. A gdyby tak pan ochroniarz był znudzonym mordercą, który szuka tylko śmiertelnej rozrywki, a gdyby to dziecko darło się, bo ktoś mu robi krzywdę, a gdyby ten od owczarka właśnie wracał z zakopywania zwłok nad rzeką. Nigdy nie wiadomo, kto tak naprawdę mieszka tuż obok i powiem Wam, że przez thrillery zaczynam nabierać sporej ilości podejrzeń co, do mojego bliskiego otoczenia. A ostatnio jeszcze większy niepokój pobudził we mnie drugi tom przygód Kuby Sobańskiego Proces diabła, który jest nieprzyzwoicie mroczny, ale czyta się go tak, że świat wokół po prostu przestaje mieć znaczenie.

Może się powtarzam. Ale w końcu jestem tylko człowiekiem, który powtarzać się czasem musi. Bednarek robi mi naprawdę dobrze swoją twórczością. Czule porusza nerwy, związuje żołądek w supeł, by na koniec uderzyć niespodziewanie i kazać zbierać mi resztki emocji z ziemi. Proces diabła mnie zaskoczył tym, że był tak inny od pierwszego tomu. To taki bardziej thriller prawniczy, ale tak powalająco opowiedziany. Wydarzenia doskonale się łączyły, a kolejny domniemany morderca podsyca tylko całą opowieść. Bo oto w Procesie diabła Kuba Sobański jest już po studiach i zaczął pracę w kancelarii prawniczej. Dostaje szansę od losu w postaci obrony uznanego lekarza od transplantacji, który zostaje oskarżony o brutalne morderstwa na prostytutkach.

Ulga z niepokojem – najdziwniejsza obok miłości i nienawiści mieszanka uczuć następujących po sobie.

Czułam, że ta relacja nie będzie tak zwykła i formalna, jak to się najczęściej odbywa. Kuba musi wygrać sprawę, bez względu na to, czy jego klient faktycznie jest winny, czy nie. Tu dostajemy popis inteligencji i pomysłowości Sobańskiego. Jak również nieocenionej pomocy ze strony jego przyjaciółki Sandry, którą można było poznać już w pierwszej części. Do tego główny bohater przestał parać się swoją krwawą pasją, jednak gdy tylko proces rusza, demony niespodziewanie atakuje ze zdwojoną siłą i nie chcą wyjść z głowy Sobańskiego. Czy wróci do zabijania? A może uwolni się od krwawych mordów na zawsze?

Jestem zauroczona tą historią. Może to słowo jest zbyt mdłe i romantyczne, ale tak bardzo polubiłam kogoś tak wyrachowanego, że zaczynałam mu kibicować, nie zważając na to, że jednak dobrymi uczynkami się raczej nie odznaczał. Bednarek kunsztownie stworzył mordercę który, mimo iż jest złem wcielonym, to nie sposób go nie lubić i nie być pod wrażaniem jego błyskotliwych działań. Fantastycznie obserwowało się pracę nad procesem i to jak jeden seryjny morderca, i drugi (domniemany) próbują na siebie wywrzeć presję. Autor wspaniale operuje słowami i dzięki temu całość wypada wiarygodnie, a strony wręcz uciekają spod palców.

No i ten finał, który zabił moją pewność co do kolejnego tomu. Tak powinno się kończyć książkę! Polecam cykl o Kubie Sobańskim każdemu, kto lubi niepokój, uwielbia poznawać psychologiczną stronę zarówno morderców, jak i ofiar traumatycznych przeżyć. I przede wszystkim dla osób, które jak ja lubią gryźć wargi do krwi z nerwów, co przyniesie kolejna strona. Jestem po wrażaniem i z przyjemnością sięgnę po kolejny krwawy tom.

TAGI
PODOBNE WPISY