Książki

Michał Larek „Fatum” – czekoladowy napad

Przez w dniu 17/10/2018

Jeżeli zagapiasz się na przystankach, zapominasz o ciepłym łóżku, a burczenie w brzuchu zaczynasz traktować jako przyjemną dla ucha muzykę, to wiedz, że książka jest wyborna. Nie bardzo dobra, nie wspaniała, jest wyborna niczym czekoladowe ciastko na diecie. Fatum to jest dla mnie przełom w twórczości Michała Larka. Jest to jego zwycięstwo w opanowaniu wszystkich elementów  powieści kryminalnej. A przede wszystkim są to delicje dla czytelników. Czas byście zrozumieli, dlaczego Fatum stanie się Waszym jesiennym must have.

Opowiedziana historia w Fatum na pierwszy rzut oka jest prosta. Mamy napad na konwój wiozący pieniądze dla firmy zajmującej się czekoladą, porwanie młodej kasjerki i ogromny szum w mediach. Z miejsca grupa policyjna zaczyna śledztwo. Może i historia nieskomplikowana, ale to jak ona została opowiedziana, to już odmienna sprawa. Larek ma tę niesamowitą zdolność przenikania w opisywane sprawy. Odnosi się wrażenie, jakby sam realnie we wszystkim uczestniczył. Przy każdej akcji, każdej rozmowie, jakby był cieniem bohaterów. Ba, dodatkowo on się odnajduje zarówno w postaciach męskich i żeńskich. Bez nadęcia, koloryzowania, czy przerysowania. Całościowo wypada to autentycznie, naturalnie i wierzy się w każde jego słowo.

W trzeciej części Dekady faktycznie autor odnalazł pewne wyważenie. Nie ma tu miejsca na zbyt mocno wyeksponowaną wulgarność lub zamęt w opisywanych historiach. W Na tropie miałam momenty zagubienia ze względu na zbyt dużą ilość spraw wymieszanych ze sobą. Ta część ma jedną konkretną i jest ona przedstawiona w sposób rzeczowy, bez zbędnych skoków w bok i zawirowań, które wprowadzałyby niepotrzebne zakłopotanie lub wybijanie z rytmu czytania. Jest dynamicznie, ciekawie i z typowym dla Larka, jak i dla lat 90 humorem.

Gdy planowałem serię, nie wiedziałem. Miałem pomysł związany z inną historią. Tragiczną historią pewnego policjanta, który pracował w jednym z poznańskich Wydziałów do Walki z Przestępstwami Gospodarczymi. Ale kiedy kończyłem „Na tropie”, przypomniałem sobie opowieści znajomych gliniarzy o elektryzującym napadzie na konwój pieniędzy Swarzędzkiej Fabryki Mebli i stwierdziłem, że tę historię wezmę najpierw na warsztat. Przestępcy popisali się niezłą pomysłowością, no i zgarnęli ponad pięć miliardów złotych.

_____________

Michał Larek / fragment wywiadu dla bloga

Mówi się, ze Harry to główny bohater. Jest to jednak mylne stwierdzenie. Z pewnością jest  najbardziej wyrazisty, ale na pierwszym planie są tak naprawdę wszyscy policjanci uczestniczący w śledztwie. Harry pojawia się od czasu do czasu, a reszta ekipy skrupulatnie bada całą sprawę, przesłuchując kolejnych podejrzanych. Dużą zaletą są dialogi, które nadają płynności historii. Są trafnie zbudowane, bez nienaturalnych ozdobników. Zdecydowanie są one siłą twórczości Larka i esencją jego stylu.

W Fatum, jak i w poprzednich częściach nie mogło zabraknąć muzyki. Utwory AC/DC, Hey, Seplutury czy Franka Sinatry zostały zgrabnie wplecione w kolejne rozdziały i tym samym często leciały z moich głośników. Znakomita muzyka, perfekcyjnie zszyte słowa i mocna akcja stały się idealnym równaniem na otrzymanie książki, do której z przyjemnością wrócę za jakiś czas. Ze smakiem gryzłam kolejne zdania, delektując się wypływającymi z nich emocjami i przez to boli mnie, że na kolejną część będzie trzeba trochę poczekać.

 

 

 

 

 

 


Wpis powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona
TAGI
PODOBNE WPISY