Książki

Arno Strobel, Ursula Poznanski „NIEznajomi” – a gdyby tak zapomnieć, że jest się w związku

Przez w dniu 07/11/2018

Ciekawe jak to jest zapomnieć? Nie pamiętać jego soczystych pocałunków, dotyku jego skóry, ciepła jego głosu. Jednego dnia kochać, drugiego zostać samemu i nie odczuwać potrzeby zmian. Tak zaczyna się powieść duetu Arno Strobela oraz Ursuli Poznanski Nieznajomi. Hasło  „thriller psychologiczny” krzyczało z okładki, więc z ogromną ciekawością wbiłam się w niego zębami i nie odpuszczałam do ostatnich stron. Nieznajomi to zdecydowanie książka na jedno dłuższe posiedzenie, bez ziewania, czy uporczywego tarcia oczu. Przez historię się mknie, niczym kabrioletem po pustynnych bezdrożach, jednak na końcu niestety czeka ściana, która kompletnie wybija z początkowej radości.

Nieznajomi to historia narzeczeńskiej pary – Joanny i Eryka. Ich sielankowe pożycie zostaje nagle przerwane, bo oto Joanna nie pamięta swojego ukochanego, a do tego w jej domu nawet nie ma ani jednej rzeczy, która by wskazywała na jakikolwiek trwający związek. Eryk pamięć ma niezawodną i wszystkimi siłami stara się przekonać swoją wybrankę serca, że są sobie bliscy. Strasznie spodobała mi się przedstawiona relacja tych dwójki osób. Walka o uczucie, próba zrozumienia, strach. Autorzy doskonale poradzili sobie z budową tła psychologicznego bohaterów, pokazując jak ścierają się najróżniejsze emocje w kryzysowej sytuacji. Przez 300 stron leciałam jak szalona. Zarówno styl obu autorów, jak i sam pomysł nie pozwalał na robienie przystanków.

Oboje jesteśmy przekonani, że mamy rację, a przecież jedno z nas musi żyć w alternatywnej rzeczywistości szaleńca.

Powieść prowadzona jest dwutorowo. Mamy rozdziały w narracji Eryka naprzemiennie z rozdziałami Joanny. Taki zabieg pozwala na lepsze zagłębienie się w ich intencje, myśli i przede wszystkim uczucia, która bardzo mocno nimi szargają. Czasami ich działania są nielogiczne, ale może właśnie człowiek w takiej sytuacji nie myśli co robi, tylko po prostu działa. Bardzo ciekawie wypadła też ich przemiana, która pokazała, że nigdy niczego nie można być pewnym, a w szczególności lepiej nie wierzyć bezgranicznie drugiej osobie, nawet bliskiej. O ile tło psychologiczne wypadło porywająco i ciekawie, to sam finał historii był jak bolesne spoliczkowanie, które mnie otrzeźwiło z ekscytacji, która towarzyszyła mi przez większość Nieznajomych.

Finał okazał się zbyt oderwanym od doskonale spisanej treści mroczno-psychologicznej. Wjechał klimat sensacyjny, który dla mnie był zupełnie inny od tego, co zdążyłam już przeczytać. Odniosłam wrażenie, że autorom zabrakło pary, aby zrobić wyrywające z majtek zakończenie i poszli trochę na oślep. Mnie to rozczarowało i gryzłam się dość długo z myślami, o co tu w ogóle chodziło. Szkoda, bo Nieznajomi zapowiadali się bardzo dobrze i należało im się kopiące pod żebrach zakończenie. A było tak sobie. O epilogu nie chcę nawet wspominać. Mimo wszystko oprócz finałowych stron powieść jest godna uwagi.

 

 

 

 

 

 


Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Mando
TAGI
PODOBNE WPISY