Książki

Karine Giébel „Czyściec niewinnych” – przekroczyłam próg sadyzmu

Przez w dniu 19/12/2018

Są takie książki, które powodują, że człowiek jest bezsilny. Czyta, wczuwa się, przeżywa to, co spotyka bohaterów i jak widzi krzywdę, to instynktownie chce pomóc. Krzyknąć, wesprzeć, zrobić cokolwiek, ale wówczas przypomina sobie, że to przecież tylko książka. Takie właśnie uczucia szarpały mną przez całą lekturę Czyśćca niewinnych Karine Giébel. Ta powieść zburzyła moje poczucie bezpieczeństwa, wywierciła mi w głowie kilka bolesnych dziur, sprawiła, że czułam się brudna i bezwartościowa. Moja psychika popadła w szaleństwo, a ja wpadłam w uwielbienie nad tą książką. W Czyśćcu niewinnych przekroczyłam swój własny próg sadyzmu, który zapamiętam na długi czas, bo to nie była zwykła lektura, tylko popis wybornej psychologicznej manipulacji.

Opis fabuły mówi niewiele i przede wszystkim nie zdradza tego, co nas czeka, gdy zdążymy już oswoić się z bohaterami. Historia zaczyna się prosto. Czterech złodziei Raphael, Wil, Fred i Christal obrabowują jubilera i z diamentami wartości 30 milionów euro udaje im się uciec. Jeden z nich zostaje ranny, więc gdy trafiają do malutkiej francuskiej wsi, poznają panią weterynarz, którą biorą za zakładnika w jej własnym domu. Domu, który skrywa najgorsze koszmary, o czym przyjdzie im się dowiedzieć zbyt późno. I o ile to, co opisałam powyżej, jest dobrze poprowadzoną akcją z elementami thrillera, to dalej wchodzimy w lepkie bagno psychologicznej rozgrywki, deptania niewinności i przekraczania granic moralności. Czyściec niewinnych okazał się powieścią, przy której nie można spać spokojnie i od której nie sposób się oderwać.

Motywacja i instynkt samozachowawczy mają wielką siłę. Ale ból również.

Styl autorki jest niezwykle przyjemny. Język prosty, zdania rwane uwypuklające emocje, rozdziały krótkie, a opisy oburzające i wprowadzające nerwowość. Profile psychologiczne bohaterów zostały wyśmienicie nakreślone. Każdy ma własną, realną osobowość. Potrafi się ich lubić i nienawidzić w jednym momencie. Istny festiwal szaleństwa i przerażenia. Wiele razy czytając, musiałam przerwać, aby złapać oddech, uspokoić myśli, które wystawiałam na okropieństwa, które autorka spisała z taką niezwykłą precyzją. Autentycznie bałam się razem z bohaterami, jak oni słyszeli kroki, to ja też. Nawet oddech wstrzymywałam w tym samym momencie.

Gdy skończyłam czytać, brakowało mi słów. Jestem pod wrażeniem, w jaki sposób została ta historia przedstawiona. Jak autorka zobrazowała okrucieństwo dla rozkoszy. Jak pokazała, czym jest barbarzyński amok. Mam wrażenie, że nie jestem tą samą osobą po lekturze takiej makabry. Dawno nie było mi tak żal ofiar, momentami łzy cisnęły mi się do oczu, że nie mogę pomóc. Karine Giébel potrafi pisać porywająco i od Dziewczyny z sąsiedztwa żadna powieść tak mną nie wstrząsnęła. Jeśli macie odwagę i nie boicie się ciężkich tematów, znęcania psychicznego i fizycznego, to koniecznie sięgnijcie po Czyściec niewinnych, bo dla mnie jest to najlepsza książka zagraniczna, jaką miałam przyjemność przeczytać w tym roku.

TAGI
PODOBNE WPISY