Książki

Najlepsze książki 2018 roku

Przez w dniu 29/12/2018

Ten rok obfitował w dobre książki jak coca-cola w złowrogi cukier. W końcu w moich wyborach czytelniczych polska literatura przeważyła nad zagraniczną, a przy tym poznałam wielu nowych, niesamowitych pisarzy, którzy na stałe zamieszkali w moim puchatym sercu. Wybranie kilku najlepszych książek z pośród blisko stu przeczytanych było dla mnie wyzwaniem. Zarwane noce, upuszczanie krwi, kilka butelek mocnego trunku i oto jest moja lista jedenastu najlepszych powieści 2018 roku. A na deser czekają typy książkowe dziesięciu polskich pisarzy, których podziwiam oraz ich plany pisarskie na 2019. Zatem częstujcie się!

Najlepsze polskie książki

Marcel Woźniak – cykl o Leonie Brodzkim: Powtórka, Mgnienie, Otchłań

Niepodważalne i w pełni zasłużone podium w polskim kryminale w tym roku należy do Marcela Woźniaka i to nie za jedną, a za trzy książki. Każda była inna, każda pokazała mi twórczość pisarza w zupełnie innym świetle i każdy jej obraz kupiłam bez reszty. Uwielbiam ten cykl za intensywność, za metafory, za wyjście poza kryminalne ramy, za nieprawdopodobnych bohaterów, za dopieszczony język, za moc wrażeń i zaskoczeń.

Grzegorz Brudnik – Fracht

Brudnik to jeden z najlepszych debiutantów tego roku. Wahałam się, czy wybrać Mayday, czy Fracht, ale finalnie postawiłam na tą drugą. Jest wśród najlepszych za wyśmienitą konstrukcję, za Baldura, za stos trupów, za rozmach akcji, za niesłychaną wiedzę, sarkazm i napięcie na ciągle wysokim poziomie.

Max Czornyj – Pokuta

Maksymilian i te jego brutalne sprawy. Czas z Pokutą był jak płomienny romans, który niespodziewanie się zakończył. Wielbię ją za te wszystkie bezeceństwa, za mieszanie mi w głowie, za nieobliczalność, za nieprawdopodobnego seryjnego mordercę, za odrażająco-świdrujący styl, za perwersyjną i mroczną podróż, którą zapamiętam na bardzo długo.

Michał Larek – Fatum

Fatum Michała Larka to niezwykle ważna dla mnie książka w tym roku. Po pierwsze, bo ta pozycja pokazuje, jak już mocno autor stąpa po kryminalnej ziemi, a po drugie, bo miałam przyjemność być patronem tej powieści i z dumą i zacieszem opowiadałam o niej wszystkim i wszędzie. A dlaczego jest tak znakomita? Bo ma niepodrabialny klimat lat 90. Cenię ją za autentyczność, lekkość w dialogach, za rewelacyjnych bohaterów, za logiczność, poczucie humoru i brak przesady.

Robert Małecki – Skaza

Robert Małecki to dla mnie mistrz plastyczności i jego Skazy nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu! Trzeba ją przeczytać, bo ma wspaniale rozplanowaną i logiczną akcję, pokręconych bohaterów, niezwykły klimat małego miasteczka, zapach niepewności i przyjemnie chrupiący styl.

Adrian Bednarek – Pamiętnik diabła

Pamiętnik diabła to porywająca powieść o bardzo przystępnym i smacznym języku. Polubiłam ją bardzo, za pokazanie jak rodzi się zło, jak bardzo skomplikowany jest umysł psychopaty, za wybornego głównego bohatera, za skłonienie mnie do wielu refleksji, za szczegółowość i bezwzględność.

Najlepsze zagraniczne książki

Karine Giébel – Czyściec niewinnych

Najlepsza z najlepszych wśród zagranicznych powieści! A to wszystko za przekroczenie progu sadyzmu, za oburzające i wprowadzające nerwowość opisy, za zobrazowanie okrucieństwa dla rozkoszy, za pokazanie barbarzyństwa w amoku, za zburzenie mojego poczucia bezpieczeństwa, za sprawienie, że czułam się brudna i bezwartościowa.

Chris Carter – Rozmówca

Mistrz Carter nie zawodzi i zawsze będzie wśród najlepszych za kreatywne morderstwa, za przyprawianie mnie o nieustanne skurcze żołądka, za dynamiczne śledztwo, za nieprawdopodobną brutalność, za błyskotliwego Roberta Huntera, za szalonych zwyrodnialców i za magnetyczny język.

J. D. Barker – Czwarta Małpa

Za znakomity rytm i dobrze wyważone napięcie, za niebywale fascynującego mordercę, za usypianie czujności, za psychologiczne analizy, za doskonałą konstrukcję fabuły, za najokrutniejszy pamiętnik jaki w życiu czytałam.

M. J. Alridge – Ene, due śmierć

Za ukazanie jak zmienia się psychika ofiar, za powodujące mdłości okrutne kadry, za uczucie niepokoju, za odpychające i niezwykle barwne opisy, za trudne wybory, za skrupulatność.

Alice Feeney – Czasami kłamię

Za pokręconą fabułę, za nieprzewidywalność, za nietypowe podejście do thrillera, za chwytające za gardło sceny, za ogrom niespodzianek, za perfekcyjnie skonstruowaną intrygę.

Odkrycia roku

Marcel Woźniak

Czy to przeznaczenia, przypadek, a może to było już gdzieś zapisane? Spotkaliśmy się, był onieśmielający, ale jego książki bardzo porywające. U mnie będą już zawsze jednymi z najważniejszych, jakie przeczytałam. Marcel Woźniak to dla mnie pisarz wielowymiarowy, diabelsko zdolny, pełny pasji i zacięcia, który piórem czyni cuda. A nasze toruńskie spotkanie pokazało, że jest niezwykle otwarty, żywiołowy, szczery i wygadany. Odnoszę wrażenie, że rozumiemy się bez słów i ciesze się, że pojawił się w moim życiu z tymi swoimi powieściami, a ja bije się w pierś, że poznałam je tak późno.

Grzegorz Brudnik

Jego debiutowi początkowo nie chciałam dać szansy, ale potem przepadłam i zrozumiałam, że czasem nie warto patrzeć na opis na okładce. A sam Grzegorz Brudnik mnie fascynuje ze względu na swoją pasję i olbrzymią wiedzę. Do tego można go słuchać godzinami. Jest ciepły, przemiły, skromny i odnosi się wrażenie, jakby się go znało już kupę czasu. Wspaniale jest poznawać takich ludzi!

Najlepsze książki według polskich pisarzy

Max Czornyj: Bez dwóch zdań Rękopis znaleziony w Saragossie Potockiego, ale jego czytam na wyrywki kilkukrotnie w ciągu roku, podobnie zresztą jak np. Biblię, więc o nich jako moim literackim standardzie należałoby mówić.  Do odkryć roku z pewnością należy Podróż Słonia autorstwa noblisty Saramago. Ironia, sarkazm, paralele opisywanego świata sprzed blisko pół tysiąclecia do czasów współczesnych, a do tego piękny, wręcz wykwintny język… To lubię.

Marcel Woźniak: 2018 był bardzo książkowym rokiem. Nie tylko z powodu pisania Otchłani, ale i czytania – w każdej wolnej chwili. Chcąc oderwać się od kryminałów i trupów, sięgnąłem po długo odkładany Zamek Franza Kafki. Kupiłem go w księgarni o nazwie Kafka i był to dobry omen! Tajemnicza podróż przez spowite mgłą miasteczko, groza niedostępnego zamku i tajemnic kryjących się na każdym kroku sprawiły, że ostatnie strony czytałem do świtu. Do dziś nie wiem, czy dobrze książkę zinterpretowałem, ale cel został osiągnięty: myślałem tylko o jej bohaterze. Druga lektura to Homo deus Yuvala Noah Harariego. Sięgnąłem po nią zaraz po Kafce i Orwellu, tak, żeby podbudować się trochę w temacie człowieczeństwa (czego nie da się zrobić, analizując tylko zbrodnie). Niektóre wizje, jakie zaproponował, brzmią przerażająco. Na szczęście, mam dużo wiary w pozytywne finał śledztwa wokół zagadki człowieczeństwa. Nie czeka nas ani kafkowski Zamek, ani powtórka z Roku 1984, ani ślepnięcie od świateł. Chyba że tych na choince! Kryminały zawsze toczą się wokół życia i śmierci, dobrze jest więc czasem spojrzeć na oba zagadnienia oczami klasyków.

Michał Larek: Ale trudne pytanie! Teraz gorączkowo przeczesuję pamięć. Trochę tego przeczytałem, ale niestety chyba nic nie zapadło mi mocno w pamięci. Zaraz, zaraz – jest taka jedna książka, którą czytałem na raty o bladym świcie i która wywarła na mnie wielkie wrażenie. Jerzy Andrzejewski. Przyczynek do biografii intelektualnej Anny Synoradzkiej-Demadre. To bardzo poruszająca opowieść o świetnym, ambitnym pisarzu, który nie mógł sobie poradzić z własnymi demonami seksualnymi. W trakcie lektury ujrzałem wiele smutnych scen, który uprzytomniły mi po raz kolejny, że człowiek to naprawdę nieszczęsne zwierzę… A tak w ogóle to wolałbym wskazać świetne seriale, które wydają mi się dzisiaj ciekawszymi propozycjami niż książki.

Grzegorz Brudnik: Najlepsza przeczytana w tym roku książka to… zależy 🙂 W kryminałach to niewątpliwie Cienie Wojtka Chmielarza, ale podobały mi się również Skaza Roberta Małeckiego, Ofiara Maxa Czornyja i Niewiadoma Marka Stelara. Ale w ogóle najbardziej zachwyciła mnie seria Tragedie Rybackiego Morza Ryszarda Leszczyńskiego. Wstrząsające.

Robert Małecki: Z literatury piękniej będą to trzy ważne dla mnie powieści: Jezioro Bianki Bellovej oraz Następne życie Atticusa Lisha i Rdza Jakuba Małeckiego. Są to powieści absolutnie nieodkładalne, intensywnie emocjonalne, wysycone znakomitymi, przejmującymi historiami, które nietuzinkowi bohaterowie dźwigają na swoich barkach. Cechą wspólną tych powieści są dramatyczne losy głównych bohaterów. To prawdziwe literackie majstersztyki.

W kategorii kryminał również wymienię trzy powieści: Czarne Powietrza Arnaldura Indridason, Dziewczynka z zapalniczką Mariusza Czubaja i Cienie Wojciecha Chmielarza. Pierwsza powieść to ponury, mroczny, nostalgiczny kryminał z Rejkavikiem w tle. Tym razem pierwsze skrzypce w śledztwie odgrywa Sigurdur Oli, partner głównego bohatera Indridasona – komisarza Erlendura Sveinssona. Warto tę powieść przeczytać, żeby zobaczyć, jak islandzki mistrz konstruuje postaci, jak ubogaca je psychologicznie. A intryga jak zawsze znakomita! Podobnie można powiedzieć o Dziewczynce z zapalniczką Czubaja. To stosunkowo krótki kryminał, świetnie zapleciony i konstrukcyjnie zwarty. Zresztą, jak to u Mistrza Czubaja! Nie ma w tej powieści żadnych zbędnych scen, ale za to pełno w nim czytelniczych smaczków! No i wreszcie Cienie Wojciecha Chmielarza, piąty cykl z komisarzem Mortką. Autor zauroczył mnie świetnie rozłożonymi akcentami w tej trudnej do opowiedzenia kryminalnej historii, prowadzonej z perspektywy kilku bohaterów. I za to oraz za świetną intrygę, należą mu się brawa.

Alek Rogoziński: Wstyd przyznać, ale przeczytałem w tym roku tylko kilkanaście książek. Cóż, pisanie własnych zabiera trochę czasu… Myślę, że moim tegorocznym numerem jeden jest Następne życie Atticusa Lisha. Historia nielegalnej imigrantki z Chin i weterana wojny w Iraku, którzy próbują odnaleźć się we współczesnej Ameryce. Nie jest ona łatwą, ani często przyjemną lekturą, ale za to niesie w sobie coś, co w literaturze zawsze wyjątkowo cenne – prawdę o nas samych. Przygnębia, ale i zmusza do myślenia. A przede wszystkim – nie pozostawia obojętnym.

Przemysław Semczuk: Ulubiony gatunek to literatura faktu. A zatem Archiwum X zbrodnie prawie doskonałe Izy Michalewicz i Był sobie chłopczyk Ewy Winnickiej. Obie książki to kawał solidnej reporterskiej roboty. Przede wszystkim fakty. A fakty w połączeniu z doświadczonymi reporterkami daje doskonały efekt. Zazdroszczę, że to nie ja napisałem te książki.

Adrian Bednarek: Z wielu zaliczonych książkowych przygód w 2018 roku najbardziej w pamięci utkwiły mi dwie:
Nigdy się nie dowiesz S.R. Masters. Opowieść o powrocie grupy trzydziestolatków do miasteczka, w którym spędzili okres nastoletni i o tym, jak sprytnie można dla własnych celów wykorzystać dawną deklarację kolegi, który po kilku głębszych stwierdził że w przyszłości chce zostać seryjnym mordercą. Ta książka pochłonęła mnie totalnie, nie tylko dlatego, że dostałem ją w prezencie od żony 😉
Drugą powieścią, która odcisnęła solidną pieczątkę w mojej psychice, jest Będziesz na to patrzył Magdy Rem. Cóż to był za thriller! Zaskoczenie goniło zaskoczenie, to ciągłe wodzenie czytelnika za nos retrospekcjami, z których niby powinien wszystko rozszyfrować… A przede wszystkim wyrafinowany zabójca i motywacja, która nim kierowała- palce lizać!

Thomas Arnold:W tym roku największe wrażenie wywarła na mnie książka Świat Lodu i Ognia (George R. R. Martin). Dopiero zapoznając się z tą pozycją, która tak naprawdę nie jest powieścią, a raczej kompendium wiedzy o świecie przedstawionym w cyklu Pieśń Lodu i Ognia, możemy sobie uświadomić, jak bardzo rozbudowane, złożone i przemyślane jest uniwersum stworzone przez G. R. R. Martina.

Bartosz Szczygielski: Nie jestem fanem wartościowania literatury na tą lepszą i gorszą. Mogę jednak powiedzieć, która z przeczytanych przeze mnie pozycji, leżała mi najbardziej. I wskazuję tutaj na Miejsce i imię Macieja Siembiedy. Dawno nie miałem w rękach czegoś, co sprawiło, że chciałem pisać tak, jak ktoś inny. Sięgając po książki Pana Macieja, możecie być pewni, że nie pożałujecie.

Moje plany na przyszły rok

Ten rok wiele mnie nauczył względem pisania, przeprowadzania wywiadów, nagrywania siebie, jak i kreatywnego podejścia do mojej blogowej pracy. Nauczyłam się Lightrooma, który zrobił przeskok w moich zdjęciach, przestałam się bać rozmów z pisarzami (jeszcze w ubiegłym roku jedyne, na co było mnie stać to przywitanie), rozwinęłam się w charakteryzacjach i wyszlifowałam swój styl pisania, który stał się wyrazisty i charaktery. A jakie plany na przyszły rok? Z pewnością będzie dużo więcej wywiadów, pragnę rozwinąć swoją akcję #sobotadlaautora o nagrania na żywo z pisarzami, chciałabym poprowadzić spotkania autorskie, realizować akcje dedykowane konkretnym premierom książek, bo ja w swojej kreatywności nie powiedziałam jeszcze ostatniego zdania. Przyszły rok to będą również wyjazdy na targi i obszerne relacje w moim zaciesznym stylu. Jestem pełna energii i pomysłów, które rozsadzają mi czaszkę. Zatem spodziewajcie się niespodziewanego!

Co pisarze przyniosą nam w przyszłym roku

Max Czornyj:Plany pisarskie na przyszły rok? Pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Kalendarz wydawniczy już pęka w szwach, więc będzie sporo niespodzianek. Wierzę, że udanych.

Marcel Woźniak: 2019 ma być rokiem… jeszcze lepszym oczywiście. Człowiek już tak ma, że odczuwa naturalną potrzebę poznawania nowego, nauki, rozwoju. Nadchodzący rok, to – mam nadzieję – mój nowy thriller o gliniarzu i aktorce, projekty telewizyjne i jeszcze jedna rzecz, o której za wiele nie mogę powiedzieć. Wiem, że te zapowiedzi brzmią mgliście, ale czy nie lepiej, zamiast mówić, po prostu dać do przeczytania? 🙂 Trzymajcie kciuki! A wszystkim fankom i fanom książek, a także czytelniczkom i czytelnikom zacieszowego bloga życzę zapisania kolejnych, wspaniałych stron na kartach zbliżających się miesięcy.

Michał Larek: Mam ich trochę. Ale – póki co – mogę mówić o jednym planie. Właśnie podpisaliśmy razem z moim współautorem, Waldemarem Ciszakiem, umowę na wydanie nowego wydania Martwych ciał, reportażu o Edmundzie Kolanowskim. Nowego, czyli poprawionego i, co ważniejszego, uzupełnionego o nowe materiały… Przyznam, że te moje plany mocno są związane z Internetem. Niebawem ruszam z podcastami kryminalnymi. Myślę też o kanale na YouTube. Coraz mocniej kuszą mnie inne media niż literatura… Bardziej wciągające, bardziej angażujące…

Grzegorz Brudnik:Moje plany na przyszły rok? Przede wszystkim skończyć trzecią część Galla. Potem będę musiał sobie wszystko dokładnie przemyśleć. Czy kontynuować serię, czy spróbować czegoś nowego? Pomysłów na Galla nie brakuje, ale wszystko będzie zależało od czytelników. Czy będą zainteresowani jego kolejnymi przygodami, czy nie.

Robert Małecki:Przyszły rok będzie bardzo intensywnym dla mnie rokiem. Po pierwsze, planuję wydanie dwóch powieści – Wady i Rysy. Będą to kolejne tomy cyklu z Bernardem Grossem. Pojawią się też co najmniej dwa nowe opowiadania w antologiach kryminalnych. Ponadto, będę jurorował w kilku konkursach literackich, co mnie bardzo cieszy. A wśród ważnych planów niepisarskich są dwa koncerty; 40. Urodziny zespołu Dżem (!) w katowickim Spodku oraz koncert Marka Knopflera (!!!) w gdańskiej Ergo Arenie w lipcu. Zapowiada się świetny rok!

Pociąg do kryminałów Marcel Woźniak – pisarz Robert Małecki Przemysław Semczuk

Opublikowany przez Zaciesz Wtorek, 11 grudnia 2018

Alek Rogoziński:Co do moich planów… W marcu ukaże się moja pierwsza powieść napisana dla wydawnictwa Edipresse Książki. Nie mogę jeszcze wiele zdradzić, ale powiem, że tym razem rozprawiam się ze światem haute couture. Kolejną książkę planuje na wakacje. Do tego dojdą jeszcze dwa opowiadania do coraz modniejszych ostatnio antologii kryminalnych. Mam nadzieję, że starczy mi na to wszystko pary!

Przemysław Semczuk: Przyszły rok będzie bardzo pracowity. W lutym premiera książki, nad którą pracowałem ponad dwa lata – M jak morderca Karol Kot wampir z Krakowa. Będzie przy okazji sporo niespodzianek jak choćby wycieczka dla Czytelników śladami Karola. Oczywiście dla tych, którzy zechcą wpaść na weekend majowy do Krakowa. Tą trasą zamierzam także poprowadzić blogerów, którzy w październiku przyjadą na Krakowskie Targi Książki. Na początek kwietnia mam zaplanowaną premierę Wybrałem Pol(s)kę czyli opowieści o ludziach, którzy w czasach PRL zdecydowali, że Polska będzie ich domem. Przypomnę, że wielu Polaków wybierało przeciwny kierunek, nierzadko porywając samoloty. W maju planuję drugą część powieści kryminalnej Tak będzie prościej, zatytułowaną To nie przypadek. Myślę jeszcze o dwóch wznowieniach dotychczas wydanych książek – Wampir z Zagłębia i Magiczne dwudziestolecie – ta ostatnia w wersji do czytania. Pierwsze bogato ilustrowane wydanie kosztowało aż 89 zł. To była cena zaporowa, która skutecznie odstraszyła Czytelników. A szkoda, bo książka warta uwagi. Teraz gdy świętujemy 100 lat niepodległości, szczególnie. Wy czytacie, a ja piszę dalej. Już na warsztacie są dwie kolejne książki na rok 2020. I oczywiście zamierzam spotykać się z Czytelnikami. Będzie też kilka okazji, by zdobyć autograf i porozmawiać. Z pewnością w lutym w Warszawie, w maju Kraków, a 8 marca Stacja kultura w Karpaczu. Inne spotkania? Trzeba obserwować profil.

Adrian Bednarek: Moje pisarskie plany? Najchętniej odpowiedziałbym w skrócie „to skomplikowane” 🙂 Wiem, że na pewno w przyszłym roku w księgarniach pojawią się minimum dwie moje książki plus opowiadanie w antologii. Oczywiście wiem, które to będą książki, ale w jakiej kolejności i kiedy konkretnie tego ciągle jeszcze nie wiem. Dlatego też nie zdradzę tytułów. Dokładnej odpowiedzi mógłbym udzielić w przyszłym miesiącu, bo wtedy wszystko będzie już wiadome. Ja czekając na te ważne wydawnicze decyzje robię to, co powinien robić każdy pisarz, tworzę kolejną powieść i to jest mój główny plan na najbliższe dni.
Korzystając z okazji, chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom bąbelkowego Sylwestra i samy znakomitych książek w 2019 roku! 🙂

Thomas Arnold: W nadchodzącym roku chciałbym zakończyć cykl Legendy Archeonu (to pierwsze trzy historie osadzone w moim autorskim uniwersum) i pracować nad dalszym rozwojem tego świata. Mam też w planach kontynuowanie przygody z thrillerem kryminalnym, więc będzie się działo 🙂

Bartosz Szczygielski: Przyszły rok zaczynam z przytupem, bo w lutym na rynku pojawia się Serce, czyli moja nowa powieść. Jeżeli chodzi o przyszłość, to pracuję teraz nad dwoma rzeczami i wiem, że każda z nich będzie wyjątkowa. Mógłbym powiedzieć więcej, ale nie chce psuć niespodzianki. Gwarantuję jednak, że czytelnicy będą zdziwieni.


TAGI
PODOBNE WPISY